wtorek 07 września 2010 r. imieniny obchodzą: Regina, Marek, Ryszard

Polska » Komentarze » Artykuł

Fasadowa opozycja, czyli kto naprawdę zagraża polskiej demokracji

Fasadowa opozycja, czyli kto naprawdę zagraża polskiej demokracji

(© Polskapresse)

Polska Paweł Fąfara

2010-07-30 14:17:37, aktualizacja: 2010-07-30 14:21:33

Nie ma w Polsce demokracji. Mamy tylko przezroczystą fasadę, a liderzy Platformy Obywatelskiej powinni odejść z polityki - stwierdził bardzo dobitnie Jarosław Kaczyński, przy okazji nazywając nowego prezydenta innym człowiekiem, który ma na sumieniu dziwne wypowiedzi.

Można wnosić, że w mniemaniu prezesa PiS, choć demokracji nie ma, jest chociaż wolność słowa, skoro i Komorowski, i Kaczyński mogą mówić to, co im przyjdzie do głowy, a włos z głowy im za to nie spada. Pomijając oczywiście oczywistość, że gdyby to prezes wygrał wybory prezydenckie, wówczas słów o kryzysie demokracji najpewniej byśmy nie usłyszeli. A co z demokracją? Czy jest, jak mówi Kaczyński, tylko atrapą? I kto w istocie jej zagraża?

Im dłużej analizuję te słowa, tym bardziej jestem pewien, że Jarosław Kaczyński odnosił je przede wszystkim sam do siebie. Może nieświadomie, ale to przede wszystkim on jest głównym adresatem swoich żalów.

Jednym z najistotniejszych składników demokratycznego państwa są bowiem mechanizmy kontrolne polegające na tym, że silna opozycja, w postaci jednej lub kilku partii, kontroluje władzę. Wytyka jej błędy, zaniechania, łamanie obietnic, przedstawia własne projekty i wizje rozwoju kraju. Taka opozycja, jeśli władza zbytnio się rozleniwi, depcze jej po piętach i jest gotowa do przejęcia rządów. A w końcu wygrywa wybory.

Tymczasem u nas, za sprawą prezesa PiS, choć i liderzy SLD też mają w tym duże zasługi, obserwujemy zanikanie tego mechanizmu. W efekcie zamiast opozycji prawdziwej mamy opozycję fasadową. A to - pełna zgoda - już jest zagrożeniem dla demokracji. Najdobitniej było to widać w minionym tygodniu. Obserwowaliśmy praktyczny brak reakcji opozycji na zapowiedź podnoszenia podatków, choć wcześniej PO obiecywała reformy i obcinanie wydatków. A już całkowitego absurdu tej sytuacji przydał fakt, że najostrzej przeciw wystąpił marszałek Sejmu, też z PO. Chwała mu za to, ale o jak wielkim zagubieniu opozycji musi to mówić.

Idąc śladem wypowiedzi Kaczyńskiego, w normalnym demokratycznym kraju taka sytuacja byłaby niemożliwa. Żadna poważna, a nie fasadowa opozycja, nie pozwoliłaby sobie na to, aby opuścić taką gratkę. Móc skrytykować rząd i rządzącą partię jednocześnie za brak reform oraz za to, że zdradza swoich wyborców, którzy w sprawie podatków, jeśli już czegoś się spodziewali i coś im obiecywano, to raczej obniżki. Dodajmy więcej, znów odwołując się do słów Kaczyńskiego - w normalnym demokratycznym kraju liderzy opozycyjnej partii, którzy popełnialiby tak elementarne błędy, już dawno musieliby odejść z polityki.
Taka sytuacja, fasadowość działań opozycji, może się zresztą powtarzać. Politycy PiS, którzy nadają dziś z woli prezesa ton w partii, skupili się niemal wyłącznie na wyjaśnianiu sprawy smoleńskiej katastrofy. Sprawy ważnej, ale która, jeśli państwo i demokratyczne mechanizmy mają działać normalnie, nie może być jedynym tematem, którym na poważnie zajmuje się główna opozycyjna partia. Fasadowa jest nie demokracja, ale opozycja. I to jest groźne. Kaczyński robi wszystko, by przegrać. Może więc dla dobra demokracji już czas odejść?

Grozi nam więc, z winy fasadowej opozycji, że dyskusje i debaty, krytyka posunięć rządu, w coraz większym stopniu będą się odbywać w gronie samej Platformy. Coś zapowie premier, zgodzi się z tym lub nie prezydent, a swoje pięć groszy dorzuci marszałek Sejmu. Debata będzie się toczyć, ale będzie to debata we własnym gronie. Będzie jak w dowcipie podczas prawyborów prezydenckich w PO, gdy jednego z ludowców, który pojechał w teren, chłopi zapytali: - To który ten nasz, na którego głosować, Sikorski czy Komorowski? I naprawdę trudno winić Platformę za to, że kiedy inni w kampanii jeszcze spali, ona już znalazła dobry pomysł, aby budować zainteresowanie wyborców.

Ta fasadowość opozycji, jej przezroczystość, może być zresztą wyjątkowo degenerująca dla państwa. Może oznaczać, że opozycja tylko udaje, że chce przejąć władzę, bo z góry wiadomo, że realizowany projekt polityczny skazuje ją na wieczne porażki. A w takiej sytuacji na naszych oczach odbywa się nie realna walka o władzę, lecz zwykły teatr z rolami rozdanymi z góry. A doprawdy, nic tak ostatnio dobrze nie zrobiło demokracji i rządzącym jak wyścig, który musieli stoczyć w wyborach prezydenckich ze zmienionym Jarosławem Kaczyńskim. Politykiem w kampanii otwartym, pojednawczym, który zamiast o spiskach i złych ludziach mówił o wizjach rozwoju kraju. Taki Kaczyński spodobał się Polakom i otarł się o zwycięstwo. W uczciwej, demokratycznej procedurze. Dziś ten sam Kaczyński ostrzega przed fasadową demokracją. Sam budując jej podstawy. A może to właśnie on, by nie szkodzić sile opozycji, a tym samym demokracji, powinien odejść?

Paweł Fąfara, redaktor naczelny

Wszystkie komentarze »

Komentarze (54)

Sonda

Czy Franciszek Smuda powinien pozostać na stanowisku trenera reprezentacji Polski w piłce nożnej?

Reklama

Polska»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy