Bo nie po raz pierwszy w ostatnich latach przeżywamy sytuację, gdy ludzkość świata i rządy państw paraliżowane są strachem przed zagładą, którą ma spowodować nowy i tajemniczy wirus.
W 1996 roku media pełne były apokaliptycznych wizji, że setki tysięcy ludzi, którzy jedli wołowinę, zginą w męczarniach z powodu choroby wściekłych krów. Wtedy opinia publiczna została uspokojona spaleniem setek
tysięcy sztuk bydła.
W 2003 roku, gdy świat nie otrząsnął się jeszcze z grozy terroryzmu, spadły nań kolejne hiobowe wieści. Tym razem miliony miały zginąć od tajemniczej choroby o nazwie SARS, atakującej w Azji. Dwa lata później śmiertelne żniwo miała zbierać ptasia grypa. Niemal w każdym z tych przypadków kończyło się na przerażających wizjach, roztaczanych przez ekspertów w mediach, i… krociowych zyskach koncernów farmaceutycznych.
Miały już nas zabić choroba Creutzfeldta-Jakoba, ptasia i świńska grypa. Miał zabić SARS. Teraz trudno nam będzie uwierzyć naukowcom
Przypomnijmy sobie zapisywanie się rządów na rok z góry u szwajcarskiego producenta na szczepionkę przeciwko ptasiej grypie.
Z kolei w ubiegłym roku, jak piszą brytyjskie media, dzięki sprzedaży szczepionek na świńską grypę koncerny farmaceutyczne na Wyspach osiągnęły przychody dziesięciokrotnie wyższe niż rok wcześniej. Padały gigantyczne kwoty rzędu miliardów funtów.
Wolfgang Wodarg słusznie wzywa do przeprowadzenia śledztwa, czy za potęgowaniem strachu przed śmiercionośną epidemią nie stoi lobbing osób związanych z firmami farmaceutycznymi. Rządy, które zamawiały za setki milionów euro szczepionki przeciw świńskiej grypie, opierały się bowiem nie na własnym widzimisię, ale właśnie na opiniach uznanych ekspertów. Jak się okazuje, przynajmniej niektórzy z tych ekspertów pobierali także pieniądze od firm farmaceutycznych.
Jest jeszcze inny aspekt tej sprawy, o wiele gorszy niż stracone miliardy euro. To kwestia zaufania społecznego do tak zwanych autorytetów. Przypomnijmy: jeszcze pół roku temu eksperci przewidywali, że świńska grypa zabije miliony ludzi na całym świecie. Podobnie wcześniej mówili o ptasiej grypie czy SARS. Za każdym razem, gdy te przerażające wizje się nie sprawdzają, opinia publiczna ma prawo być coraz bardziej sceptyczna wobec przewidywań naukowców.
Ten sceptycyzm widać już zresztą coraz bardziej, na przykład gdy mowa o ociepleniu klimatu. Zwłaszcza że inni naukowcy już wieszczą globalne oziębienie. W ten sposób skutki nieuczciwego lobbingu mogą się szybciej, niż sądzimy, obrócić i przeciw naukowcom, i przeciw nam samym.