zniesc przymus ubezpieczen - rozwiazac OFE
xxx (83.238.148.xxx)
29.10.09, 21:06
bardzo sensowny wywiad - OFE to kryminal - Buzek i Lewicka powinni odpowiedziec za wprowadzenie tak absurdalnego projektu w zycie. Za pieniadze emerytow Buzek zafundowal Krauzemu miliardowy majatek, Lewickiej wygodna posadke w instytucji reprezentujacej OFE. Za wszystko placa biedni przyszli emeryci - na dzien dobry placa prowizje OFE, wczesniej ponosza koszty wdrozenia reformy, pozniej przechodzac na emeryture zaplaca kupe kasy tytulem prowizji dla zakladu emerytalnego. Ekipa Tuska skasowala emerytury malzenskie ( zostawiajac na lodzie, kobiety, ktore poswiecaja wychowywaniu dzieci w domu ), zabiera emerytom czesc pieniedzy by doplacic do emerytur emerytek, ktore przechodza na emerytury wczesniej przez co maja mniejszy kapital poczatkowy ( pracuja o 5 lat krocej od mezczyzn - to nie dziwota, ze maja mniej pieniedzy na koncie ). Sam system OFE to kompletny absurd - duza czesc kapitalu emerytow zgromadzonego w OFE zainwestowana jest w obligacje skarbu panstwa - za ten prosty zabieg - OFE oczywiscie pobieraja sowita prowizje. Skandalem jest, ze panstwo zmusza obywateli do niekorzystnego dla nich rozporzadzania wlasnym majatkiem - skandalem jest zmuszanie obywateli by oddawali czesc swoich dochodow we wladanie prywatnym firmom, ktore te kase 'inwestuja'. Konkurencja pomiedzy OFE to fikcja - ten system z zasady jest niewydolny - i nastawiony jest na dojenie emerytow. Rozwiazanie jest banalne - obywatele nie moga byc pod przymusem ograbiani ze swoich pieniedzy - PANSTWO przez system ulg powinni sklonic ludzi by oszczedzali na przyszle emerytury - emerytura z ZUS ( I filar ) - powinna zapewniac jedynie podstawowe swiadczenie - jesli emeryt chce wiecej - sam musi sobie oszczedzic. Skonczyc z przymusem oszczedzania w OFE - kasa z OFE powinna wrocic na IKE ubezpieczonych - a same OFE powinny zostac rozwiazane.
Czy ktoś jeszcze pamięta
WERT (217.76.112.xxx)
01.11.09, 20:29
Czy ktoś jeszcze pamięta cudowne reklamówki, w których przedstawiano wypoczynek przyszłych emerytów na plaży w ciepłych krajach? Te gorące piaski, palmy i drinki serwowane dla strudzonych pracą emerytów, odpoczywających po latach zasłużonej pracy, korzystających z dobrodziejstw nowego zreformowanego systemu emerytalnego, w ramach którego prywatne fundusze emerytalne zarabiały miliony dla swoich klientów. Nikt? To i dobrze, bo nic takiego nie będzie.
Może jedynym, który pamięta te sielskie obrazki, jest Jerzy Buzek, premier, za którego rządów zafundowano nam tę cudowną reformę. Dziś europoseł Platformy Obywatelskiej. On swoją emeryturę dostanie, ale miliony, których oszukał, nie dostaną. Dziś ci, którzy mieli cieszyć się zasłużonym wypoczynkiem na ciepłych plażach, drżą ze strachu o to, czy dostaną cokolwiek.
Emerytury, które dostaną, mogą sprawić, że zamiast wędrówki po ciepłych krajach czekać ich będzie wędrówka po śmietnikach. Kiedy wiele lat temu byli tacy, którzy przestrzegali przed takim scenariuszem, ich głosy ignorowano, a ich samych uznawano za wariatów. Teraz te same autorytety, które zachwalały prywatne fundusze emerytalne, zajmują się doradzaniem, jak z tego wyjść, ciągle twierdząc, że mieli rację. Oni zawsze mają rację, a przyszli emeryci nie mają swoich pieniędzy.
Gdy Buzek wprowadzał swoje emerytury, nieliczni przestrzegali przed tym, że skończy się to katastrofą. Już wtedy wyliczano, że średnia emerytura w wymiarze gwarantowanym będzie wynosić 30 do 35 procent wynagrodzenia pracownika. Rzeczywiście, mylili się. Okazuje się, że te wyliczenia, które wtedy wyśmiewano, mogą okazać się zbyt optymistyczne. Warto przypomnieć, że w starym systemie, który uznano za zły i oszukańczy wobec emerytów średnia emerytura była na poziomie 60 procent uzyskiwanego wynagrodzenia.
W nowym będzie dwa razy niższa. Jeśli w ogóle będzie. Z danych Komisji Nadzoru Finansowego sprzed kilku dni wynika, że Otwarte Fundusze Emerytalne (OFE) w ostatnich miesiącach straciły niemal wszystkie oszczędności emerytów. Krótko mówiąc, nic dla nich nie zarobiły. Niemal całą sumę, którą zarobiły zarządzając latami pieniędzmi przyszłych emerytów straciły w ciągu ostatnich miesięcy tego roku.
Oczywiście, stracili tylko klienci funduszy emerytalnych. Same fundusze zarabiają – i to świetnie – na przyszłych emerytach. Od zarządzania pieniędzmi pobierają on prowizję w wysokości ponad 7 proc. Prowizja pobierana będzie także przez tego, kto będzie wypłaty obsługiwał dla przyszłych emerytów. Też będzie ona niemała. Pieniądze gromadzone w OFE nie mają żadnych zabezpieczeń. Można je więc stracić. Ale fundusze – tak czy tak – zarobią.
– Jestem w szoku. Po dziewięciu latach reformy wyszliśmy na zero – mówi dr Filip Chybalski, ekspert emerytalny z Politechniki Łódzkiej. Rzeczywiście po latach oszczędzania przyszli emeryci nie zarobili nic, a uwzględniając inflację stracili – i to dużo. Już w przyszłym roku pierwsze osoby przechodzić będą na emerytury wypłacane z OFE. Będzie to 2,3 tys. kobiet, które w przyszłym roku będą mogły przejść na emeryturę.
Dziś z przerażeniem mogą czekać na skutki oddania swoich pieniędzy w zarządzanie prywatnym funduszom emerytalnym. A ci, którzy jeszcze niedawno wieszali psy na ZUS-ie, wychwalając pod niebiosa korzyści z nowego systemu, dziś mówią, że na szczęście większość ich emerytury będzie pochodziła z ZUS. Politycy odpowiedzialni za wpędzenie nas w te tarapaty umywają ręce. Eksperci zaklinają rzeczywistość gwarantując swoim autorytetem, że sytuacja się zmieni i nie ma powodu do paniki. Są to ci sami eksperci, którzy przy wprowadzaniu reformy systemu emerytalnego zapewniali, że nasze oszczędności są bezpieczne, ZUS to przeżytek, a nowy system zagwarantuje przyszłym emerytom raj na ziemi.
Tymczasem Unia Europejska chce zmusić Polskę do zniesienia ograniczeń możliwości inwestowania przez prywatne fundusze emerytalne pieniędzy z przyszłych emerytur w zagraniczne giełdy i instytucje finansowe. Gdyby nie te ograniczenia, straty OFE byłyby jeszcze większe. Jeśli je się zniesie, pieniądze zostaną wytransferowane do banków zachodnioeuropejskich i amerykańskich, aby ratować tamtejsze systemy finansowe.
Emeryci będą mogli być dumni, że zamiast im służyć, ich pieniądze posłużyły ratowaniu zagranicznych banków i funduszy inwestycyjnych. Polscy emeryci są przyzwyczajeni do tego, że ratują gospodarkę – kiedyś tylko swojego kraju, a dziś całej Europy i świata. Czyż to nie wystarczający powód do dumy i chwały? Czyż to nie powód, aby nie myśleli o swojej przyszłości i nie żałowali straconych pieniędzy? Wątpię, aby to ich przekonywało.
Tymczasem rząd dokonuje zamachu na kolejnych przyszłych emerytów. Prawo do przechodzenia na wcześniejsze emerytury ma stracić 800 tys. pracowników spośród ponad 1,2 mln obecnie uprawnionych. Im też wmawia się, że to dla ich dobra. Każda kolejna zmiana pogarsza sytuację pracowników – przyszłych emerytów. Do grona oszukanych i okradzionych klientów OFE dołączyć ma teraz blisko milion kolejnych ofiar neoliberalnych reform.
Podobnie, jak kiedyś Buzek, tak teraz Tusk doskonale zdaje sobie sprawę ze skutków tych reform. Z uśmiechem na twarzy i głosem pełnym troski przekonuje ludzi, że skazuje ich na nędzę i ubóstwo dla ich własnego dobra. Zapomina przy tym dodać, że na tej nędzy i grabieniu biednych kolejny raz zyskują najbogatsi. Bo choć Polska ma najniższą płacę minimalną w całej Europie, nasi menedżerowie należą do najlepiej wynagradzanych w skali europejskiej. Bo gdy pracowników i emerytów po raz kolejny namawia się do zaciskania pasa, znosi się podatki dla najbogatszych. Bo choć za kryzys i szalone pomysły prywatyzacji płacą najbiedniejsi, najbogatsi mają się coraz lepiej, a rozwarstwienie między najbiedniejszymi a najbogatszymi w Polsce należy do najwyższych na świecie.
Za nami są tylko Meksyk i Turcja. Dlaczego ambitny Tusk, który zbudował nam już drugą Irlandię, nie miałby teraz postawić sobie ambitniejszych planów i dogonić, a nawet przegonić Meksyk? Wszak możemy być pierwsi. Pierwsi wśród najbiedniejszych.