Menu Region

Potwór nie chce umierać

Potwór nie chce umierać

Polska

Łukasz Słapek

Prześlij Drukuj
Więziona córka wiele miesięcy wołała o pomoc . Jej oprawca gra rolę bezbronnego staruszka.
Josef Fritzl, nazywany dziś potworem z Amstetten, przerwał milczenie. Adwokatowi opowiedział o swojej młodości i o powodach, dla których przez prawie ćwierć wieku więził i gwałcił własną córkę. Opisuje też, jak wyglądało jego drugie życie w piwnicy. Te przerażające wyznania opublikował wczoraj austriacki magazyn "News".

- Gdy ją zamknąłem, na początku godzinami waliła pięściami i czym popadło w ściany piwnicy. Wołała o pomoc, aż traciła głos - opowiadał swojemu obrońcy Rudolfowi Mayerowi 73-letni Fritzl.
Twierdzi, że uwięził swoją nastoletnią córkę, bo przysparzała jemu i żonie problemów wychowawczych. Z zeznań Fritzla wynika, że jako nastolatka Elisabeth piła alkohol, paliła i obracała się w nieodpowiednim towarzystwie.

- Zdarzało się, że nie wracała na noc do domu - opowiadał Fritzl. - Dlatego zdecydowałem się wybudować celę, w której będę ją przetrzymywał, wiedząc, że będzie to wbrew jej woli.
Mężczyzna zapewnia, że nie zgwałcił córki, gdy miała jedenaście lat: - Nie jestem człowiekiem, który wykorzystuje seksualnie dzieci.

Przyznaje natomiast, że wielokrotnie z nią współżył. Miało jednak do tego dojść długo po tym, jak ją zamknął, i kiedy Elisabeth była już pełnoletnia.

- Nie wiem, co się stało. Choć wiedziałem, że robię źle, nie mogłem przestać. To było jak narkotyk - tak tłumaczył swoje chore żądze.

Fritzl przyznał też, że w pewnym momencie zaczął traktować Elisabeth jak drugą żonę. Specjalnie też, współżyjąc z nią, nie stosował zabezpieczeń. Jak utrzymuje, chciał mieć dzieci.

- Bardzo bała się pierwszego porodu. Było to w 1988 roku - wspomina Fritzl. Ojciec kazirodca zaopatrzył więc ciężarną córkę w książki medyczne, ręczniki, środki dezynfekujące i pieluchy. Elisabeth odebrała sama ten i pozostałych sześć swoich porodów.

- To było dla mnie piękne, że będę miał drugą rodzinę w piwnicy - mówił adwokatowi Fritzl. Zapewnia, że dbał, by wszystkim w piwnicy było dobrze. W 2002 roku kupił nawet pralkę, by córka nie musiała prać pieluch i ubrań w zlewie. Opowiada, jak przynosił Elisabeth kwiaty, a dzieciom książki i zabawki, jak z maluchami siadał przed telewizorem i wspólnie oglądali filmy przygodowe, a ona przygotowywała ich ulubione posiłki. Wreszcie - jak wspólnie siadali przy stole, a w święta to nawet przy choince.

- Była wspaniałą matką i gospodynią - tak Fritzl mówi o córce, której zgotował piekło. Zapewnia, że coraz częściej myślał o tym, by swoją drugą rodzinę wyciągnąć z piwnicy i zabrać do domu, na górę. Zdawał sobie sprawę, że robi się coraz starszy i niedołężny. Lęk przed bezradnością był tym większy, że w tym samym czasie najstarsza córka Kerstin zaczęła chorować. Zdzierała często z siebie ubrania i topiła je w klozecie.

Dziś potwór z Amstetten odgrywa rolę skruszonnego, pokornego i przerażonego tym, co zrobił, starca. - Nie chcę umierać. Chcę wszystko odpokutować - prosi.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się