Menu Region

Francuzi opóźnili budowę bazy dla Polaków

Francuzi opóźnili budowę bazy dla Polaków

Polska

Grzegorz Rzeczkowski, Krzysztof Kowalczyk

Prześlij Drukuj
W miejscu, w którym ma stanąć baza dla 320 polskich żołnierzy pokojowego kontyngentu w Czadzie, wciąż jest goła pustynia.
Francuzi dowodzący misją Unii Europejskiej w tym afrykańskim kraju nie przygotowali terenu dla Polaków. Nasi żandarmi i piechota zaczynają służbę już za cztery miesiące.

- Tak naprawdę Francuzi nic nie zrobili. Wywiercili co prawda studnię, ale poza terenem bazy - mówi nam wojskowy z kręgu dowództwa polskiego kontyngentu w Czadzie.

Zgodnie z ustaleniami między Warszawą a Paryżem, najpoważniejsze prace inżynieryjne z użyciem ciężkiego sprzętu mieli przeprowadzić Francuzi.
Chodziło głównie o wykopanie studni, wyrównanie terenu oraz wybudowanie rowów odwadniających. Jednak gdy pod koniec kwietnia na miejsce dotarli pierwsi polscy saperzy ze specjalnej grupy przygotowawczej, okazało się, że teren pod bazę muszą przygotować od podstaw.

Według naszych informatorów stało się tak dlatego, że Francuzi nie zakontraktowali w odpowiednim czasie prac u lokalnych przedsiębiorców budowlanych. Dlatego Polacy sami zabrali się za kopanie studni na terenie przyszłego obozu i wznoszą wały obronne.

Mimo to Sztab Generalny uspokaja. - Obecnie nie ma zagrożenia, że baza nie zostanie wybudowana na czas - twierdzi płk Sylwester Michalski, rzecznik szefa Sztabu Generalnego. - Prace zostaną ukończone w drugiej połowie sierpnia, przed przybyciem głównych sił polskiego kontyngentu - zapewnia Michalski.

By nadrobić opóźnienia, Francuzi w najbliższych dniach dwukrotnie zwiększą liczbę żołnierzy, którzy będą pomagać Polakom. Na plac budowy dowieźli sprzęt inżynieryjny - spychacze i koparki. Z powodu zaniedbań strony francuskiej nasi saperzy będą musieli pracować w upale sięgającym 50 stopni Celsjusza w cieniu. W tym rejonie Afryki właśnie rozpoczyna się najgorętsza pora roku.

Nasz kontyngent stacjonować będzie na Saharze - największej pustyni świata - w pobliżu miejscowości Iriba, tuż przy granicy z Sudanem.

Opóźnienia w budowie obo-zu biało-czerwonych to nie jedyny problem. Od najbliższej bazy zaopatrzeniowej w Abeche dzieli ich aż 240 km. Do końca sierpnia, kiedy do Czadu dotrą trzy polskie śmigłowce Mi-17, odległość tę, będą musieli pokonywać po bezdrożach.

Gotowość operacyjną polski kontyngent powinien osiągnąć we wrześniu. Zadaniem polskich żołnierzy będzie ochrona uchodźców z ogarniętego krwawą wojną domową sudańskiego Darfuru. Liczba uciekinierów w rejonie stacjonowania naszych wojsk szacowana jest na ok. 240 tys.

Znawcy Afryki podkreślają, że Polaków czeka bardzo trudne zadanie. - Mogą się spodziewać wszystkiego najgorszego - mówi Marek Garztecki, ekspert do spraw Afryki przy Światowym Forum Gospodarczym. - Rebelianci błyskawicznie atakują i równie szybko znikają. Jeśli napadną na obóz uchodźców i dokonają rzezi, cała wina spadnie na Polaków.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się