czwartek 09 września 2010 r. imieniny obchodzą: Aldona, Piotr, Sergiusz

Polska » Fakty » Świat » Artykuł

Czy amerykańska notatka rzuci nowe światło na Nangar Khel?

Czy amerykańska notatka rzuci nowe światło na Nangar Khel?

(© AP)

Polska

2010-07-27 10:39:50, aktualizacja: 2010-07-27 14:03:15

Jednym z dokumentów ujawnionych przez witrynę Wikileaks jest relacja amerykańskiego oficera na temat ostrzału przez polskich żołnierzy wioski Nangar Khel w 2007 r. W wyniku tej akcji zginęło sześcioro Afgańczyków, w tym cztery kobiety i niemowlę, a trzy inne kobiety zostały ranne - jedna była w dziewiątym miesiącu ciąży.

Brytyjski dziennik "Guardian" napisał w swoim artykule na temat ujawnionych dokumentów, że śledztwo w tej sprawie wlecze się w Polsce. Czy ta notatka wpłynie na proces siedmiu żołnierzy oskarżonych o zabicie cywilów? - Dokument będzie przełomem, jeśli udałoby się wykazać, że autor bazował na innych źródłach niż polska prokuratura. Innymi słowy, że jego ustalenia opierają się na dotychczas
nieznanych, niepublikowanych informacjach, na przykład na amerykańskich danych wywiadowczych - mówi anonimowo polski żołnierz biorący udział w misji w Afganistanie. Autor notatki pisze, że talibowie byli pod Nangar Khel i prowadzili ogień w stronę Polaków

Autor notatki pisze m.in., że "około 10.30 rano w dniu incydentu pojazd patrolowy najechał na minę w pobliżu wioski. Drugi patrol przybył na pomoc, lecz również najechał na minę. Polscy żołnierze zidentyfikowali czterech członków "milicji antykoalicyjnej" i schwytali dwóch z nich. Pozostali uciekli. Zgromadzono jednak znaczącą liczbę danych wskazujących, że powstańcy są ciągle w okolicy".

Dalej autor notatki tłumaczy, że śledztwo - zarówno formalne, jak i nieformalne - wszczął polski prokurator oraz funkcjonariuszy żandarmerii i Służby Kontrwywiadu Wojskowego, w związku z czym nie mógł uzyskać tych informacji bezpośrednio od żołnierzy, którzy brali udział w akcji. Co ciekawe, pisze, że również oficer kontrwywiadu nie uzyskał dostępu do żołnierzy. "To jest przyczyną wielu niesprawdzonych relacji" - pisze Amerykanin.

Notatka zawiera część informacji, które do tej pory nie były szerzej znane. Przykładowo wcześniej nie mówiło się o proteście, który po ostrzale Nangar Khel zorganizowała miejscowa ludność. Natomiast najważniejsze informacje dotyczące obecności talibów pod Nangar Khel to żadna nowość. I co istotne, w raporcie pojawiają się sformułowania, które osłabiają jego wymowę. Autor podaje, że informacje są zbyt pobieżne do oceny przyczyn tragicznego zdarzenia.

"Czterech uczestników milicji antykoalicyjnej było widzianych w sąsiedztwie wioski. Nie jest pewne, czy się w niej skryli, czy jedynie przejechali przez nią" - pisze dalej autor. Jak podaje, pomiędzy polskimi żołnierzami a talibami doszło do wymiany ognia. Polacy zaczęli strzelać z karabinu maszynowego. Ten jednak zaciął się i wtedy sięgnięto po moździerz. Jeden pocisk trafił w dach domu, drugi spadł w jego pobliżu, a trzeci wpadł do środka. W domu trwało akurat przyjęcie weselne. Zginęło sześć osób: cztery kobiety, mężczyzna i dziecko. Wśród trzech rannych kobiet jedna była w dziewiątym miesiącu ciąży. Autor dodaje, że wydarzenia będą miały negatywny wydźwięk, a pod polską bazą protestowało już 120 miejscowych.

Wiadomo, że notatka powstała krótko po ostrzale Nangar Khel. I w swej treści jest zbieżna z pierwszą, jednak nieprawdziwą wersją przedstawianą przez polskich żołnierzy. Ci twierdzili bowiem, że widzieli talibów, a potem wywiązała się między nimi strzelanina. W jej efekcie pociski spadły na wioskę. - Rzeczywiście, nasza początkowa wersja nie była zgodna z rzeczywistością. Nieprawdą było to, że widzieliśmy talibów na własne oczy - mówi ppor. Łukasz Bywalec, jeden z oskarżonych żołnierzy, który dowodził plutonem pod Nangar Khel.
strona: 1 z 2 »

Sonda

Czy niebawem dojdzie do rozłamu w PiS?

Reklama

Polska»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy