Dokładnie pół metra od schodów jego domu ma biec rów przydrożny, a w miejscu żywopłotu (1-1,5 m od domu) powstanie chodnik. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie widzi nic złego w tym sąsiedztwie.
Adam Wątorek od kilku miesięcy domaga się wyjaśnień i żąda wykupu swojej działki i domu przez krakowski oddział GDDKiA. - Jakbym walił głową w mur. Mam wrażenie, że Generalna Dyrekcja
nie widzi, że realizuje swoją inwestycję na prywatnej posiadłości i że tu mieszkają ludzie. Urzędnicy traktują nas jak łąkę, udają, że nikomu nie dzieje się krzywda. O niczym nie informują, niczego nie konsultują - nie kryje zdenerwowania poszkodowany mieszkaniec.
Rodzice Adama dostali pozwolenie na wybudowanie domu w 1960 r. Wówczas w miejscu drogi krajowej nr 75 była błotna droga polna. Już za kilka miesięcy będzie to jeden z najważniejszych łączników wschodniego odcinka autostrady A4 z drogą krajową nr 4 (Kraków - Rzeszów). - Pod moimi oknami będzie przejeżdżać 20 tys. samochodów na dobę! - denerwuje się Adam Wątorek.
Co na to szefowie GDDKiA? Jacek Gryga, dyrektor krakowskiego oddziału Generalnej Dyrekcji, ze stoickim spokojem wyjaśnia "Polsce", że wszystko odbywa się zgodnie z prawem. - Na podstawie aktualnych map ewidencyjnych prowadzimy prace w swoim pasie drogowym. Dlatego nie mamy możliwości wykupić działki pana Wątorka.
Dyrektor Gryga pytany przez nas, czy chciałby zamieszkać w domu, który znajduje się pół metra od ruchliwej drogi, uchyla się od konkretnej odpowiedzi. - Nigdy się nad tym nie zastanawiałem - ucina.
Maria Wątorek, mama Adama, już nie wytrzymuje napięcia. Przyznaje ze łzami w oczach, że decyzja o wyprowadzce była dla całej rodziny niezwykle trudna. - Wybudowałam z mężem ten dom, urządziliśmy piękny ogród. Prawie pięćdziesiąt lat tu jesteśmy. Zostawić swój dorobek życia i szukać nowego miejsca jest naprawdę ciężko - dodaje.
Władze gminy Kłaj, na terenie której leży Targowisko, ujęli się za swoimi mieszkańcami. Samorządowcy nieustannie negocjują z szefostwem GDDKiA, poprosili również Jerzego Millera, wojewodę małopolskiego, o mediacje i wsparcie w tej sprawie. Jan Majerz, wójt Kłaja, zaznacza, że Wątorkowie legalnie wybudowali dom na własnej ziemi.
- Dostali od ówczesnych gospodarzy gminy pozwolenie na budowę i nie widzę powodu, by im nie pomagać w tej patowej sytuacji - kwituje.
Adam Wątorek nie składa broni. Ma prawo do nowego określenia granic działki (jest to tzw. rozgraniczenie). Jeżeli niezależny geodeta stwierdzi, że GDDKiA realizuje inwestycję na prywatnym terenie, sprawa się zakończy w sądzie.