Donald Trump - obrońca tradycyjnego systemu wartości

    Donald Trump - obrońca tradycyjnego systemu wartości

    Agaton Koziński

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Donald Trump przemawia na placu Krasińskich

    Donald Trump przemawia na placu Krasińskich ©AP/EAST NEWS

    Donald Trump pokazał, że jest prezydentem nieobliczalnym. Jego przyjazd do Polski miał być okazją do budowania relacji biznesowych. Tymczasem on w wystąpieniu na pl. Krasińskich zaprezentował się jako obrońca tradycyjnych wartości.
    Donald Trump przemawia na placu Krasińskich

    Donald Trump przemawia na placu Krasińskich ©AP/EAST NEWS

    Amerykanie to naród, który uwielbia dyskutować o wolności - przekonywał prof. Andrew Bacevich z Uniwersytetu Bostońskiego w książce „Granice potęgi. Kres Amerykańskiej Wyjątkowości”. Ale drugi temat, który najchętniej poruszają, to pieniądze. Specyfika amerykańskiej polityki polega na tym, że świetnie umieją łączyć obie te kwestie. Wizyta Donalda Trumpa w Polsce świetnie o tym przypomniała.

    Jego 16-godzinny pobyt był związany z ze szczytem Trójmorza - powstałej rok temu inicjatywy, której członkami jest 12 krajów UE leżących pomiędzy trzema morzami: Adriatyckim, Bałtyckim i Czarnym.
    Celem powołania tej struktury było wzmocnienie między nimi połączeń infrastrukturalnych: drogowych, kolejowych, gazociągowych. Trump dostrzegł w tym możliwość zaoferowania krajom Trójmorza towaru, którego od kilku lat USA mają pod dostatkiem: gazu.

    Po wybuchu rewolucji łupkowej Stany Zjednoczone stały się jednym z największych na świecie producentów „błękitnego paliwa”, a dzięki możliwości jego skraplania (LNG) mają także możliwość sprzedaży go na całym świecie. Europa Środkowa, dzięki istniejącym w regionie gazoportem (w Świnoujściu, Kłajpedzie, plany budowy mają też Chorwaci), a także z powodu dużego uzależnienia od gazu z Rosji, jest potencjalnie dobrym klientem. Nic dziwnego, że Donald Trump dużą część swych rozmów z przywódcami państw Trójmorza poświęcił tej kwestii. To dla niego szansa - ale także dla krajów Europy Środkowej. Te drugie dziś są wystawione na szantaż ze strony rosyjskich producentów gazu. Ta groźba jeszcze wzrośnie, gdy powstanie druga nitka Nord Stream, łącząca Rosję z Niemcami. Amerykańskie dostawy stworzyłyby jakże pożądaną możliwość dywersyfikacji źródeł dostaw tego kluczowego surowca.

    Donald Trum podkreślił, że USA „nigdy nie będą nikogo szantażować dostawami gazu”, jednoznacznie nawiązując w ten sposób do Rosji, która używała tego typu argumentów w polityce zagranicznej.

    Drugim wiodącym temat była broń. Nie przypadkiem przy okazji wizyty amerykańskiego prezydenta doszło do podpisania memorandum dotyczącego sprzedaży systemów rakietowych Patriot polskiej armii. MON zapłaci za te systemy 30 mld zł, a pierwsze rakiety mają do nas trafić do 2022 r. i będą stanowiły zabezpieczenie Polski na wypadek ataku ze strony Rosji z użyciem rakiet Iskander.

    Trump jednak mocno liczy na to, że sprzedaż Polsce Patriotów to początek, a koniec współpracy przy sprzedaży amerykańskiej broni naszemu krajowi. - Kiedy będziecie kupować sprzęt wojskowy, mam nadzieję, że będziecie myśleć tylko o Stanach Zjednoczonych - rzucił podczas rozmów z przywódcami Trójmorza, dodając, że żadne inne państwo nie jest w stanie zaoferować tak dobrego uzbrojenia jak USA. - Nikt nawet się nie zbliża do naszego poziomu - podkreślił.

    Amerykański prezydent zachwalał zalety przemysłu obronnego USA, ale miał też jasny powód - Polska w ciągu najbliższych 10 lat wyda na modernizacji armii ponad 1000 mld zł. I to mowa o sumach według obecnych nakładów na armię (2 proc. PKB). A przecież zgodnie z założeniami rządu, wydatki na obronność mają wzrosnąć - do 2,2 proc. w roku 2020 i 2,5 proc. w 2030 r. Wyraźnie widać, że Amerykanie planują wykroić bardzo duży kawałek z tego tortu.

    Polska pewnie transakcje wojskowe z USA będzie zawierać. Warto, by przy okazji zadbała o inną kulejącą dziedzinę życia w Polsce - innowacyjność. Pozyskanie do współpracy amerykańskich firm zajmujących się wysokimi technologiami jest dla nas równie ważne jak zakup wysokiej jakości sprzętu wojskowego.

    Zresztą Trump wcale od tego tematu nie uciekał. - Zapraszamy wszystkie kraje do pracy z nami na rzecz tego celu oraz do rozwijania innowacyjnych technologii, które dają narodom na świecie możliwość by stać się prawdziwymi strażnikami ich zasobów naturalnych, pozwalając ludziom wznieść się z ubóstwa w wielką i piękną przyszłość - mówił w czwartek rano. Nie jest to już tak płomienna deklaracja jak w sprawie amerykańskiego sprzętu wojskowego, ale jednak słowa o tym, że Amerykanie chcą współpracować w dziedzinie innowacji padły. Warto o nich pamiętać - i przypominać w negocjacjach dotyczących zakupu gazu czy broni.

    Generalnie ton pierwszej części wizyty Trumpa w Warszawie wpisał się we wszystkie stereotypy o jego prezydenturze, przede wszystkim te mówiące o tym, że prowadzi on politykę transakcyjną, a nie opartą na wartościach. Mówiąc bardziej obrazowo - Trump rozmawia tylko z tymi, z którymi mu się to opłaca. Trójmorze jest dla niego łakomym kąskiem, bo kraje regionu mają pieniądze na gaz i broń. Ale gdyby ich nie potrzebowała (albo nie miałaby na nie pieniędzy) jego noga ani w Warszawie, ani w żadnym innym państwie regionu (no, może poza Słowenią, z której pochodzi jego żona) by nie postała.

    Ale Trump jest nieobliczalny. Po raz kolejny dowiódł tego w Warszawie swoim przemówieniem wygłoszonym na pl. Krasińskich, przy olbrzymim pomniku upamiętniającym Powstanie Warszawskie. Zaskoczył nim kompletnie dlatego, że w jego słowach nie było ani cienia przypisywanej mu polityki transakcyjnej, było natomiast mnóstwo elementów, po które w swojej prezydenturze miał nie sięgać, a więc polityki opartej na wartościach. I wygłosił mocne przemówienie, w którym wyraziście i jednoznacznie zdefiniować świat wartości, na którym według niego powinien opierać się Zachód.

    Zaczął od wartości, o której Amerykanie zawsze mówią najchętniej - wolności. I opowiadał o niej na przykładzie Polski, wskazując, jak ona jest dla nas cenna i jak ciężko walczyliśmy, by ją odzyskać. Trump był dobrze przygotowany z polskiej historii. Wspominał o rozbiorach, wojnie polsko-bolszewickiej, powstanie w getcie oraz Powstaniu Warszawskim - o tym ostatnim mówił długo, rysując słowami obrazy z walk na ulicach stolicy. Wspominał także polską walkę z komunizmem (w tym kontekście wymienił Lecha Wałęsę), wymienił też Jana Pawła II oraz Ronalda Reagana.

    Ale choć Donald Trump dużo mówił o Polsce, a swoje słowa kierował do Polaków tłumnie zgromadzonych na placu Krasińskich, to jednak nie oni byli głównymi odbiorcami jego wystąpienia. To przemówienie było przede wszystkim skierowane do Europy zachodniej. Amerykański prezydent mówił do niej wprost, choćby wtedy, gdy wezwał do tego, by wszystkie kraje wywiązywały się z zobowiązań wobec NATO wydawania na obronność 2 proc. PKB (przy tej okazji Trump podkreślił swoje przywiązanie do art. 5. Traktatu Północnoatlantyckiego o kolektywnej obronie). Jednak częściej operował obrazem Polski, wskazując nasz kraj jako przykład determinacji, gotowości do walki o siebie, wolność i własne wartości. I wzywał Zachód, żeby był gotowy do podobnych poświęceń.

    Jednak nie to było clue tego wystąpienia, lecz zespół wartości, które naszkicował. Trump zaprezentował się jako prezydent bardzo mocno przywiązany do tradycyjnych wartości. W swoim wystąpieniu bardzo mocno akcentował znaczenia tradycji, pamięci o historii, zwyczajach, podkreślał rolę Boga i Kościoła w tożsamości Zachodu. Przypominał o tym krajom zachodniej Europy, w pewnym momencie nawet zwrócił uwagę, że jeśli stracą one wolę dbania o nie, to przepadną, zostaną pokonane przez swoich przeciwników (wskazywał przede wszystkim na islamskich radykałów). A Polskę stawiał Zachodowi jako wzór do naśladowania. Dla Polaków to były słowa bardzo miłe. Pytanie, co z tego przykładu Zachód będzie w stanie zrozumieć.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    PRL bis to nie Polska!

    podatnik (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 3

    Czy PAD zapytał Trump'ka? dlaczego nie płacił naszym rodakom za ich pracę na jego budowach w USA oraz kiedy zostanie zrealizowany offset za F-16(czyżby zestawy Patriot będą nam dane w ramach...rozwiń całość

    Czy PAD zapytał Trump'ka? dlaczego nie płacił naszym rodakom za ich pracę na jego budowach w USA oraz kiedy zostanie zrealizowany offset za F-16(czyżby zestawy Patriot będą nam dane w ramach rekompensaty)?zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Nie przegap

    Piękne i... kontrowersyjne. Najlepsze zdjęcia porodów. Przełamują tabu? [TOP20]

    Piękne i... kontrowersyjne. Najlepsze zdjęcia porodów. Przełamują tabu? [TOP20]

    Goście na Royal Wedding. Zobacz, kto bawił się na ślubie księcia Harry'ego i Meghan Markle

    Goście na Royal Wedding. Zobacz, kto bawił się na ślubie księcia Harry'ego i Meghan Markle

    Mundial w 4K dla klientów Orange

    Mundial w 4K dla klientów Orange