Menu Region

Polska zbrojeniówka potrzebuje dobrej zmiany

Polska zbrojeniówka potrzebuje dobrej zmiany

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Bogusław Mazur

2Komentarze Prześlij Drukuj
Polska zbrojeniówka potrzebuje dobrej zmiany Polska zbrojeniówka potrzebuje dobrej zmiany

(© Anna Kurkiewicz)

Poza PZL-Świdnik i PZL-Mielec, polski przemysł zbrojeniowy, a szczególnie jego państwowy segment, jest przestarzały. 130 mld zł przeznaczonych na modernizację armii to ostatnia szansa na jego uratowanie – zgodzili się uczestnicy debaty „COP XXI wieku: wyzwania stojące przed polskim przemysłem obronnym”.
Debata ukazała dość ponury obraz polskiej zbrojeniówki, w której tylko nieliczne firmy, takie jak producenci śmigłowców PZL-Świdnik czy PZL Mielec, stanowią jasne punkty. Ale obydwie firmy są prywatne, a gros polskiego przemysłu zbrojeniowego tworzą przedsiębiorstwa państwowe.

- Polskiemu przemysłowi obronnemu trzeba pomóc, szczególnie zakładom państwowym. Ocena państwowych zakładów jest jak najgorsza, są przestarzałe i często źle zarządzane – stwierdził Bartosz Kownacki, sekretarz stanu Ministerstwa Obrony Narodowej.
Zdaniem wiceministra, państwowe firmy utrzymują się dzięki rządowym kontraktom, jednak poprzednie ekipy rządowe nie wymagały od nich poprawy efektywności i nie dbały o rozwój krajowego przemysłu obronnego, czego przykładem może być przetarg na śmigłowce wielozadaniowe dla armii. – Obecnie jest dokonywana ocena, w jakim stopniu można wykorzystać krajowy przemysł obronny w modernizacji Sił Zbrojnych – stwierdził wiceminister.

Kownacki zwrócił uwagę, że wartość eksportu prywatnych firm zbrojeniowych jest większa niż państwowych, chociaż te ostatnie mają nieporównanie większy potencjał. Dlatego zakłady państwowe muszą przejść program gruntownej reorganizacji w zakresie zarządzania i unowocześnienia parku technologicznego. – Pieniądze na modernizację trzeba wydać mądrze, aby za 5-7 lat nie okazało się, że je wydano o firmy dalej kuleją – zauważył Kownacki.

Wiceminister podkreślił, że czasu pozostało niewiele, ponieważ państwa z silnie rozwiniętym przemysłem obronnym dążą do uwolnienia rynku zbrojeniowego. – Może przyjść skrajnie niekorzystny moment wprowadzenia wolnej konkurencji na rynku zbrojeniowym w UE. Jeżeli nasze państwowe firmy się nie wzmocnią, mogą konkurencji nie wytrzymać – przestrzegł Kownacki. Dodał, że armia „nie widzi” potrzeb polskiego przemysłu zbrojeniowego – i na odwrót. Jak też, że zmian organizacyjnych potrzebuje również MON. Wiceszef resortu obrony zgodził się z opinią, że potrzebne będzie powołanie agencji państwowej która przejmie całość spraw związanych z zakupami dla armii.

- O sukcesie zadecydują oczekiwania Sił Zbrojnych, wola MON do przeprowadzenia korzystnych zmian i świadomość funkcjonowania krajowych firm zbrojeniowych – stwierdził poseł Michał Jach, przewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej (PiS). Jego zdaniem, dowódcy armii oczekują zakupu sprzętu „z półek”, tymczasem wyprodukowanie go musi potrwać. A ponieważ resort obrony ma wolę wzmocnienia krajowego przemysłu obronnego, to pozostają kwestie zmiany sposobu myślenia przez szefów państwowych firm i dokonania niezbędnych zmian personalnych.

Ale to nie wszystko. - Nie mamy efektywnych procedur pozyskiwania sprzętu dla armii – stwierdził Jach podając przykład Szwecji, która wydaje podobne sumy pieniędzy na zakupy. A zakupami zajmuje się jedna instytucja, zatrudniająca 1,5 tys. osób. – U nas wszystkie instytucje odpowiedzialne za zakupy zatrudniają łącznie 600 osób – zauważył poseł podkreślając, że jesteśmy na początku drogi opracowywania procedur i że bez zmiany struktur państwowego przemysłu zbrojeniowego będzie on równie nieefektywny jak dotychczas.

Poseł podkreślał też wagę finansowania przez państwo badań technologicznych, gdyż okres powstawania nowego produktu w przemyśle zbrojeniowym wynosi średnio 10 lat, a finansowanie rzadko kiedy obejmuje trzy lata.
1 »
2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

PZL Mielec i PZL Świdnik to nie są polskie zakłady zbrojeniowe - w 100% należą do obcych !

+2 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Rozczarowany (gość)  •

I cały lub większość zysku z zamówień od polskiej armii i firm transferują do swoich krajów.
Mieliśmy szansę odbudować polski przemysł lotniczy na bazie czysto polskich państwowych zakładów w Radomiu, Warszawie, Dęblinie i Łodzi, no ale jak widać dla ministra obrony tylko interes obcych się liczy, a nie polskiego przemysłu i armii.

skomentuj

Francuski zart

0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Polak (gość)  •

To chyba żart. Cwaniaczki z PO chciały wyprowadzić z Polski do Francji 13 miliardów złotych, a Ty piszesz o szansie dla polskich firm...???
Powiedz to 6000 pracownikom ze Swidnika i Mielca, ich poddostawcom i rodzinom!

odpowiedzi (0)

skomentuj