Menu Region

Lubimy Unię za miliardy, ale mamy eurokompleksy

Lubimy Unię za miliardy, ale mamy eurokompleksy

Polska

Igor Ryciak

Prześlij Drukuj
Sondaż "Polski" na temat naszego członkostwa w UE: Euroentuzjazm w kraju nad Wisłą wciąż nie maleje.
Jeszcze dziesięć lat temu podobna sytuacja byłaby fikcją. W Wielkiej Brytanii odbywają się wybory samorządowe. Największa uwaga skupia się na Wielkim Londynie. Dwaj główni kandydaci - laburzysta i konserwatysta - idą łeb w łeb. Liczy się każdy głos. W Londynie mieszka 150 tysięcy Polaków. Nie gastarbajterów, którzy w każdej chwili drżą przed deportacją, ale pełnoprawnych członków Unii Europejskiej, którzy bez żadnych pozwoleń mogą pracować gdzie chcą i ile chcą. Mało tego, mogą brać udział w brytyjskich wyborach samorządowych jeśli mieszkają stałe na Wyspach - tak stanowi unijne prawo.

Więc w ostatnich dniach kampanii obaj kandydaci na burmistrza zmieniają strategie i zwracają się do przybyszów znad Wisły. Prześcigają się w obietnicach: że zorganizują darmowe kursy językowe, że zrobią festiwal kultury polskiej, że dadzą lepszy dostęp do szkół i przedszkoli. I to Polacy w końcu przechylają szalę wyborów.

A jednak to rzeczywistość. Wczoraj, w czwartą rocznicę wejścia Polski do Unii, to polscy imigranci współdecydowali, kto będzie rządził stolicą Wielkiej Brytanii. Takich symboli naszego członkostwa w europejskiej wspólnocie było więcej: przepiłowany szlaban na polsko-niemieckim przejściu granicznym w Kołbaskowie. Jerzy Buzek, kandydat na szefa Parlamentu Europejskiego. Ale też weto polski do rosyjsko-unijnej umowy handlowej.

Większości oznak akcesji już nawet niezauważany. Tablic z godłem UE informujących, że droga, most, wodociąg czy pływalnia jest budowana z pieniędzy wspólnotowych, są tysiące. Nie ma w Polsce gminy, która nie dostała, albo która nie stara się o europejską dotację.

Polacy cieszą się z członkostwa być w Unii. Jednoznacznie pokazują to badania przeprowadzone na zlecenie "Polski" przez firmę badawczą ARC Rynek i Opinia. Aż 69 proc. Polaków pozytywnie ocenia przystąpienie do UE, przeciwnego zdania jest zaledwie 10 proc. Wbrew głosom eurosceptyków cenimy sobie wzrost znaczenia naszego państwa na arenie międzynarodowej, rozwój polskich firm oraz wzrost dbałości o środowisko naturalne.

Za najbardziej przyjazne nam państwo uznajemy Wielką Brytanię. Niezwykły jest za to nasz stosunek do Niemiec. 38 proc. uznaje je za nieprzyjazne, jednocześnie 33 proc. jest przeciwnego zdania.

58 procent badanych wskazuje na poprawę warunków życia na wsi. To polska wieś jest jednym z największych beneficjentów naszej akcesji do struktur europejskich. Rolnicy musieli się dostosować do wyśrubowanych norm fitosanitarnych, ale dzięki temu polskie mleko czy wędliny można kupić w większości państw Wspólnoty. Do tego dodać trzeba liczne dotacje.

Ale niestety nie we wszystkich dziedzinach jest tak różowo. Aż 56 proc. ankietowanych odpowiedziało, że członkostwo w Unii nie ma dodatniego wpływu na stan dróg. To paradoks, bo właśnie na drogi dostajemy z Brukseli najwięcej. W latach 2007 - 2013 w ramach programu Infrastruktura i Środowisko mamy do wzięcia astronomiczną kwotę 27,9 mld euro, z czego na transport (drogi, kolej, lotniska) ma pójść 19,4 mld euro. Wydawałoby się, że przy takich pieniądzach autostrady i drogi ekspresowe wyrosną jak grzyby po deszczu.

Że tak nie jest, przekonały się miliony Polaków, którzy w ostatnich dniach ruszyli na majówkę i utknęli w niekończących się korkach. Powód? Urzędnicy nie radzą sobie z prawem przetargowym, przepisami budowlanym i ekologicznymi. Ekipa PO zapowiadała radykalne zmiany, ale jak dotąd jakoś ich nie widać, a sieć autostrad to nadal papierowy projekt. Można tylko mieć nadzieję, że zbliżające się mistrzostwa Euro 2012 zmuszą z urzędników do pracy.

Polacy są euroentuzjastami, ale jak pokazują nasze badania mają też kompleksy. Co trzeci ankietowany stwierdził, że z reguły Polska traktowana jest jak członek drugiej kategorii. Połowa z nas jest zdania, że jesteśmy zbytnio zapatrzeni w zachodnie wzorce i odchodzimy przez to od własnej tradycji. Z jednej strony chronimy oscypka, z drugiej chłoniemy wszelkie walentynki i helloweeny.
Ale czy była alternatywa?

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się