piątek 03 września 2010 r. imieniny obchodzą: Izabela, Szymon, Joachim

Polska » Fakty » Kraj » Artykuł

Chciałem tylko pomóc Olewnikom

Chciałem tylko pomóc Olewnikom

Grzegorz Korytkowski (© Marcin Obara)

Polska Anita Czupryn

2009-02-01 23:54:52, aktualizacja: 2009-02-01 23:57:03

Z Grzegorzem Korytowskim, byłym sierpeckim baronem SLD, rozmawia Anita Czupryn

Kiedy Pan poznał rodzinę Olewników?
Kilkanaście lat temu. Spotykaliśmy się towarzysko, a także na imprezach politycznych, festynach, spotkaniach z politykami z centrali, które organizowałem. Pan Olewnik przedstawiał się jako sympatyk lewicy. Sam prosił mnie o takie spotkania wielokrotnie.

Pańskie nazwisko wciąż się przewija w sprawie porwania.
Jestem przedstawiany przez media jako najczarniejszy charakter. To gehenna dla mnie i moich najbliższych, choć nie mam żadnych zarzutów w tej sprawie. Kiedy doszło do porwania, w 2002 r. zadzwonił do mnie pan Olewnik i prosił o spotkanie. Zrozpaczony błagał o pomoc. Zapytałem,

na czym miałaby polegać. Powiedział: "Ma pan liczne znajomości, kontakty, niech pan popyta, każda informacja jest istotna" . Prosił mnie też o udział w spotkaniach ze swoimi informatorami. Skarżył się, że prokuratura i policja nic nie robią w tej sprawie.

Pan Olewnik opowiedział mi, że przyszedł do niego Eugeniusz D., "Gienek", lokalny bandyta i zaproponował pomoc za pieniądze, twierdząc, że Pan będzie gwarantem. Dlaczego Pan?
Nie wiem. Może dlatego że sam go kiedyś zapytałem, czy coś wie na temat Krzysia. Pamiętam, że kiedy byłem wicestarostą, on załatwiał jakieś sprawy w urzędzie, spotkaliśmy się na korytarzu. Zapytałem: "Czy wiesz coś na temat porwania?"Chciał, bym go skontaktował z panem Olewnikiem, bo jest w stanie podjąć się zbierania informacji. Nie chciałem go skontaktować. Powiedziałem - jak będzie miał konkretne informacje, niech da sygnał.

Znał Pan "Gienka"?
To małe miasto, wszyscy się znają, jest niewiele młodszy ode mnie. Pan Olewnik pytał mnie o niego. Powiedziałem mu to, co wiem. Ale nie ja kontaktowałem "Gienka" z Olewnikiem. Jeszcze raz podkreślam - to pan Olewnik przyjechał do mnie po pomoc. Według jego relacji część pieniędzy przekazał "Gienkowi", zanim się ze mną skontaktował.

Ale pośredniczył Pan między Olewnikiem a "Gienkiem"?
W późniejszym okresie brałem udział w spotkaniach między nimi, przekazywałem również informacje od "Gienka", gdyż pan Olewnik mnie o to prosił. Przekazywałem też informacje od dziennikarza płockiej gazety, które ten pozyskiwał od swoich informatorów z zakładu karnego przy okazji zbierania materiałów.

Widział Pan, że Olewnik daje "Gienkowi" pieniądze?
Była mowa o pieniądzach, natomiast ja często wychodziłem z samochodu, nie chciałem brać w tym udziału. Wielokrotnie mówiłem Olewnikowi: mogę panu pomóc pod warunkiem, że w grę nie wchodzą pieniądze. Nie chcę, aby mnie ktoś kiedyś podejrzewał, że coś na tym zarabiam. Przekazywałem jedynie informacje, które zasłyszałem. Byłem już poirytowany tą sytuacją. Naciskałem "Gienka", że jeśli wziął jakieś pieniądze, to żeby się wywiązał z umowy, bo Olewnik to mój znajomy i nie pozwolę, by był wykorzystany. Olewnikowi mówiłem: "Niech pan nie płaci. Rozumiem, że za konkretne informacje, ale jeśli ich nie ma, niech pan nie płaci".
strona: 1 z 2 »

Sonda

Czy w polskich szkołach powinno odbywać się nauczanie religii?

Reklama

Polska»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy