(© Mateusz Wróblewski/POLSKA)
Maciej Stańczyk
2009-01-04 21:52:01, aktualizacja: 2009-01-05 08:57:12
Rząd i Sejm nie nadążają z walką przeciw firmom sprzedającym specyfiki działaniem przypominającym narkotyki, więc za dopalacze biorą się samorządowcy.
W Zielonej Górze władze miasta postanowiły odstraszyć klientów World Wide Suplement, który sprzedaje niebezpieczne używki.
W Zielonej Górze przed sklepem z dopalaczami stanie strażnik miejski, który będzie legitymował nastolatków wchodzących do sklepu. Jeśli przed witryną sklepu stanie nieletni, strażnik spisze jego dane. Potem magistrat wyśle do rodziców list z informacją, że ich dziecko kupowało dopalacze.
- Poza tym, jeśli w okolicy dojdzie do jakiś rozrób, będziemy mieli spisanych potencjalnych sprawców, bo przecież nie wiemy, jak młodzież zachowuje się po tych używkach - mówi "Polsce" Janusz Kubicki, prezydent Zielonej Góry.
To właśnie jego pomysł. Narodził się dosłownie kilka dni temu w reakcji na inaugurację pierwszego w Zielonej Górze tzw. funshopu z dopalaczami. Kubicki jest mu przeciwny, ale bezradnie rozkłada ręce.
- Nie mam żadnych możliwości prawnych, żeby zabronić działalności takiego sklepu - mówi nam Janusz Kubicki. - Dopalacze może kupić każdy, nawet nieletni, dlatego postawiliśmy na prewencję. Będziemy kontrolować klientów sklepu, tak jak robi to policja z kibicami wchodzącymi na mecz - dodaje prezydent.
Pierwszy patrol strażników pod sklepem z dopalaczami stanął już w noc sylwestrową. Żaden nieletni nie odważył się wejść do środka.
Pomysł władz Zielonej Góry to kolejna odsłona batalii samorządowców ze sklepami oferującymi kontrowersyjne używki. Pierwszy tzw. funshop ruszył pod koniec sierpnia ubiegłego roku w Łodzi.
Od tego czasu do kliniki toksykologii tamtejszego Instytutu Medycyny Pracy trafiły już dwie osoby z objawami zatruć dopalaczami, typowymi dla zatruć narkotykami. Prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki złożył w tej sprawie doniesienie do prokuratury.
- Sprzedawane w sklepie specyfiki mogą zagrozić życiu i zdrowiu kupujących - uważa Jerzy Kropiwnicki.
Z kolei władze Kielc złożyły doniesienie, że jeden z czterech tamtejszych sklepów reklamuje się plakatem z liściem marihuany. W Rzeszowie władze miasta przy sklepie zamontowały monitoring.
Na razie działania samorządowców trafiają jak kulą w płot.
Od sierpnia ubiegłego roku brytyjska firma World Wide Suplement uruchomiła 40 sklepów w całej Polsce. Do końca kwietnia 2009 r. ma ich być już sto.
Dopalacze budzą kontrowersje ze względu na swój skład. Zawierają m.in. BZP, czyli benzylopiperazynę, substancję przypominającą działaniem amfetaminę. BZP zakazane jest już w kilku krajach europejskich, m.in. w Belgii, Danii, Grecji, Szwecji i na Malcie. Rada Unii Europejskiej wpisała specyfik na listę substancji psychotropowych, które mają zostać zdelegalizowane. Polska ma na to czas do maja 2009 r.
Do Sejmowej Komisji Zdrowia trafił rządowy projekt nowelizacji ustawy przeciwdziałaniu narkomanii zakładający rozszerzenie listy substancji psychotropowych m.in. o BZP. Pierwsze czytanie projektu zaplanowano w środę. Do laski marszałkowskiej skierowano też poselski projekt przepisów ukrócających samowolę dopalaczy przygotowany przez posłów SLD.
Lewica chce, żeby dopalaczy ani nie można było sprzedawać w sieci i nieletnim, ani nawet reklamować. Sojusz proponuje również obłożenie ich akcyzą, co może spowodować wzrost ich cen.
Ojczyzną dopalaczy jest Nowa Zelandia. Rocznie sprzedaje się tam ok. 26 mln tabletek zawierających w swym składzie pochodne BZP. Do zażywania dopalaczy przyznaje się co piąty Nowozelandczyk.
Wszystkie komentarze »
Komentarze (4)
radni się biorą?
top
28.01.09, 21:15:14
to dobre, tanie i sprawdzone narkotyki sprzedawane legalnie to konkurencja dla interesów radnych???
Przesada?
Obserwator
23.01.09, 13:21:55
Ale z tym obrazkiem na górze to troche przesadziliście...
Politycy nie są od myślenia
h_ubik
05.01.09, 16:44:08
Cechą polskiego polityka, nie wspominając warcholstwa, jest nieodparte pragnienie zakazywania. Polityk nie rozmawia z motłochem, polityk wie najlepiej, tak jak wiedział Kwaśniewski, podpisując najgorszą w historii III RP, obok konkordatu, ustawę o zakazie posiadania narkotyków. Gratuluję również autorowi artykułu, który wsperając swój tekst takim, a nie innym zdjęciem, nieźle się przedstawił. Panie Stańczyk, co za bezstronność wypowiedzi! Wszystko panie przez tych ćpunów, co wstrzykują sobie blanty w żyły, co nie?
Politycy - myślcie, potem działajcie!
Marcin-Student
05.01.09, 14:48:32
Dlaczego politycy i tzw. autorytety uwzięły się na sklepach z dopalaczami. Przecież są to substancje w pełni legalne, których szkodliwości nie stwierdzono i oprócz tego, że działają “podobnie” jak narkotyki nie wiemy, czy mają szkodliwy wpływ na człowieka - czy szybko uzależniają, czy robią dziury w mózgu, etc. Przecież alkohol w nadmiarze też “działa podobnie” do narkotyków, a jakoś nikt nie próbuje zakazać handlu wódką. Dlatego apeluję do polityków: najpierw myślcie i sprawdzajcie, potem zakazujcie.