czwartek 09 września 2010 r. imieniny obchodzą: Aldona, Piotr, Sergiusz

Polska » Fakty » Kraj » Artykuł

Palikot do Tuska: Czas spłacić długi

Palikot do Tuska: Czas spłacić długi

Janusz Palikot (© Fot.Wojceich Barczyński)

Polska Michał Karnowski

2010-03-16 07:55:52, aktualizacja: 2010-03-16 21:49:06

Na razie nie. Na razie wierzę w inne scenariusze - tak lubelski polityk odpowiada na nasze pytanie, czy zamierza założyć własne ugrupowanie. Zadufanie w sobie to cecha wielu polityków, o buławie wodzowskiej marzą wszyscy, każdy śni o własnej partii.

Główny gracz w PO Janusz Palikot ubezwłasnowolniony do czasu nowego rozdania kart w partii, które nastąpi na majowym kongresie? Niewykluczone. Zawieszenie go w prawach członka Platformy na trzy miesiące po zakończeniu prawyborów - taki scenariusz, jak ustaliła "Polska", poważnie rozważa Donald Tusk zirytowany tym, że lubelski polityk coraz mocniej pokpiwa sobie z samego premiera. - Nie wyobrażam
sobie scenariusza, w którym nie dostaję w najbliższym czasie żadnej poważnej propozycji politycznej - mówi tymczasem pewnie sam Palikot w rozmowie z "Polską". I nie ukrywa, że nadszedł czas, by Tusk i Platforma spłacili polityczne długi za to, że wziął na siebie rolę głównego zabijaki partii.

Chcę być szefem partii, poważnym ministrem, wicepremierem - rzuca między słowami to tu, to tam od kilku miesięcy Janusz Palikot. A jego kolejne tak jawne wyrazy aspiracji spotykają się zazwyczaj z uśmieszkami politowania. Bo w polityce polskiej przyjęło się, że tylko głupek mówi o tym, do czego dąży. Ale Palikot wychodzi z innego założenia: że Polacy właśnie lubią wiedzieć, o co politycy grają. I z tym przekonaniem od kilku tygodni gra już na poważnie. Te deklaracje to już nie tylko zwykłe prowokacje obliczone na budowanie swojej pozycji przez rozgłos. Bo Palikot doszedł do wniosku, że ma ten etap za sobą, bo zbudował sobie taką pozycję, że teraz należy mu się coś poważnego.

Właśnie w najbliższy poniedziałek do księgarń ma trafić książka "Ja, Palikot". W rozmowie z Cezarym Michalskim lubelski polityk wyraźnie daje do zrozumienia, że PO na czele z Donaldem Tuskiem musi zrozumieć, że etap jego służenia partii w roli błazna i maszyny do zabijania braci Kaczyńskich się skończył. Jednocześnie coraz szerzej uchyla kulisy mechanizmów funkcjonujących w Platformie, dając do zrozumienia liderom partii, jaką bronią dysponuje. - Palikot wyraźnie przyciska kolanem Platformę: zacznijcie mnie traktować poważnie. Oczekuje podniesienia swojej pozycji z roli narzędzia do realizacji PR-owskich celów partii do poważnej politycznej funkcji - opowiada w rozmowie z "Polską" Michalski. Czy Pan dziś swoim zachowaniem i wypowiedziami mówi Platformie i Tuskowi "czas na spłatę długów"? - zapytaliśmy wczoraj wprost samego Palikota. - Bardzo handlowym językiem to pani ujmuje - zaśmiał się dotychczasowy nadworny błazen Tuska, by po chwili przyznać, że naprawdę tak jest. - Oczekuję dziś od Donalda Tuska poważnych propozycji. Zbliża się kongres PO i staram się wzmocnić swoją pozycję - potwierdza Palikot.

I rzeczywiście, z tygodnia na tydzień poczyna sobie coraz odważniej. Za złamanie rzekomo świętej zasady nieatakowania kandydatów na kandydata w wyścigu prezydenckim włos z głowy mu nie spadł. Ale obiecał samemu Tuskowi milczeć do końca prawyborów. Po czym znów uderzył, sugerując w Tok FM, że Sikorski po przegranych prawyborach przestanie być szefem MSZ. W sobotę zaś pojawił się niby przypadkiem jego wywiad dla portalu Onet, gdzie snuje kolejne wizje, łącznie z tym, że wygrałby wybory prezydenckie i że może być premierem po Tusku. - Ach, to moje milczenie będzie coraz głośniejsze!!! - kpił sobie na blogu Palikot, zapowiadając ten wywiad i książkę.

- Nie będę nikogo wyrzucał z Platformy za gadanie głupot, ale za przekroczenie przyzwoitości tak. Po powrocie do kraju zastanowię się, jaką granicę przekroczył - skwitował Donald Tusk, który ze słów Palikota musiał się tłumaczyć nawet podczas wizyty na Kaukazie.

- Tusk wie, że przed serią wyborów nie może wyrzucić Palikota. On ma już za mocną pozycję, koszty byłyby zbyt duże. To niebezpieczne, bo wszyscy się zgadzają, że - jak ujęła to ostatnio na zarządzie Hanna Gronkiewicz-Waltz - to już przypadek psychiatryczny. Tusk zastanawia się więc, jak w niego celnie uderzyć, nie wyrzucając go - mówi jeden ze współpracowników premiera. Czy uderzy? Nie wiadomo. Nie ulega wątpliwości jednak, że zbliża się zderzenie Tusk - Palikot.
strona: 1 z 2 »

Wszystkie komentarze »

Komentarze (12)

Sonda

Czy niebawem dojdzie do rozłamu w PiS?

Reklama

Polska»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy