piątek 03 września 2010 r. imieniny obchodzą: Izabela, Szymon, Joachim

Polska » Fakty » Kraj » Artykuł

Kraków: pogotowie nie chce ratowników

Kraków: pogotowie nie chce ratowników

Ratownicy z R2 pracują i ratują ludzi za darmo (© Wojciech Matusik)

Gazeta Krakowska Anna Górska

2010-02-07 19:53:30, aktualizacja: 2010-02-07 20:11:41

Czy pomoc ratowników medycznych z fundacji R2, którzy za darmo pełnią w Krakowie dyżury na profesjonalnie wyposażonych rowerach i motocyklach, jest zbędna i niepotrzebna? Tak twierdzi dyrekcja Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego, choć pogotowie na dwóch kółkach na miejsce wypadku zawsze dojeżdża szybciej niż karetka.

Dyrekcja Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego (KPR) nie widzi sensu we współpracy z fachowcami z fundacji R2. Najpierw KPR pozbawiła ich łączności radiowej, dzięki której dyspozytorzy informowali ratowników z R2 o wypadkach. A potem usłyszeli, że mają wynieść się z garażu, gdzie przechowywali rowery i sprzęt medyczny.

Są rozgoryczeni, lecz zdeterminowani. - Mówią nam "spadajcie",
ale i tak w maju, jak podczas poprzednich dwóch lat, nasze patrole ruszą na ulice Krakowa - mówi doc. Mikołaj Spodaryk, wiceprezes R2. - Tylko, że bylibyśmy znacznie skuteczniejsi, gdyby KPR chciało z nami współpracować - apeluje doc. Spodaryk.

Jarosław Maj, szef R2, podkreśla, że nie są konkurencją dla KPR, tylko jej uzupełnieniem. - Dla pacjenta nie ma znaczenia, czy przyjedzie do niego lekarz na rowerze czy w ambulansie. Byleby pojawił się jak najszybciej. A my to potrafimy. Nie zapominajmy, w uratowaniu czyjegoś życia często liczą się sekundy. Dlatego nam zależy na współpracy z KPR - zaznacza prezes Maj.

Dyrekcja KPR twierdzi jednak, że nie da się nawiązać takiej współpracy. Zasłania się ustawami i wymogami NFZ, zgodnie z którymi ratowaniem ludzi mogą zajmować się jedynie jednostki systemu ratownictwa medycznego. - Fundacja R2 nie jest jednostką systemu - tłumaczy wicedyrektor KPR Marek Maślerz, w e-mailu wysłanym do "Gazety Krakowskiej".

W innych miastach jednak się da. Dobrą wolę wykazali np. szefowie pogotowia w Bydgoszczy. - Ratownik na motocyklu pełni dyżur w pogotowiu razem z kolegami z karetek. Jest ubezpieczony, dostaje za swoją pracę pieniądze. A gdy jest zgłoszenie, jako pierwszy leci na złamanie karku, by pomóc ofiarom wypadku czy pożaru - mówi doc. Spodaryk.

Krakowscy ratownicy są gotowi wciąż to robić za darmo! Mają dwa motocykle, cztery rowery. W zeszłym sezonie (od maja do końca października) interweniowali prawie sto razy. M.in. jako pierwsi przybyli w miejsce wypadku awionetki cessna, która spadła podczas Pikniku Lotniczego.

Wszystkie komentarze »

Komentarze (1)

Sonda

Czy w polskich szkołach powinno odbywać się nauczanie religii?

Reklama

Polska»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy