piątek 03 września 2010 r. imieniny obchodzą: Izabela, Szymon, Joachim

Polska » Fakty » Kraj » Artykuł

Bez zmian w Polsce mur berliński by nie upadł

Bez zmian w Polsce mur berliński by nie upadł

Polska Jacek Stawiski

2009-11-03 13:13:26, aktualizacja: 2009-11-03 13:14:34

Strach przed zjednoczonymi Niemcami doprowadził do stworzenia Unii Europejskiej i wprowadzenia euro

Zaczęło się w Polsce. W tym roku polskie instytucje, organizacje społeczne oraz media zrobiły naprawdę dużo, aby Europejczykom, w tym Niemcom, przypomnieć, że przemiana w 1989 r. rozpoczęła się od szybkich zmian w Polsce. Bez tych wydarzeń nie byłoby zburzenia muru berlińskiego oraz zjednoczenia Niemiec.

Musimy się jednak przyzwyczaić do faktu, że upadek muru, dokładnie 20 lat temu, wieczorem
9 listopada 1989 r., jest i będzie głównym symbolem rozkładu komunizmu. Dla wielu Polaków to przykre, irytujące, wręcz nie do przyjęcia, ale tak po prostu jest, a naszym wspólnym, narodowym zadaniem jest cierpliwie prezentowanie Europie polskiej "narracji pamięci".

Przyczyny, dla których to Berlin, a nie Warszawa są symbolem upadku systemu realnego komunizmu w stylu sowieckim, są różne. Z pewnością nowe, postzimnowojenne Niemcy wiele zrobiły, aby utrwalić wizerunek, że praźródłem zjednoczenia obu państw niemieckich jest pokojowa, demokratyczna rewolucja w NRD.

Inną przyczyną traktowania upadku muru w Berlinie jako centralnego wydarzenia jesieni ludów jest mocny "fotograficzny" i "telewizyjny" przekaz tego jednostkowego wydarzenia. Zdjęcia rozbijania i demontażu muru są lepszą demonstracją triumfu wolności niż zdjęcia z wyborów 4 czerwca. Media uczyniły z 9 listopada moment kluczowy, choć równie istotne były wydarzenia w Warszawie czy Budapeszcie.

Ale najważniejszym powodem "specjalnego" traktowania upadku muru berlińskiego w światowej pamięci historycznej jest kluczowe miejsce, jakie podział Niemiec zajmował w polityce globalnej po pokonaniu III Rzeszy.

Wiem, że to nas zaboli, ale dopiero po przełomie w Niemczech i po zgłoszeniu przez Helmuta Kohla w końcu listopada 1989 r., bez konsultacji z Moskwą, Paryżem i Londynem, a nawet własnym szefem MSZ, ale za zgodą Waszyngtonu, 10-punktowego planu zjednoczenia Niemiec, stało się oczywiste, że przemiany w Europie Środkowej i Wschodniej, także w Polsce, stały się nieodwracalne. Gdyby nie załamał się reżim Honeckera, polskie przemiany mogły najwyżej doprowadzić do finlandyzacji Polski, z większym czy mniejszym marginesem swobody wewnętrznej.

Skalę tektonicznego wstrząsu po 9 listopada 1989 r. szybko pojęli liderzy Francji i Wielkiej Brytanii, dla których stało się jasne, że powojenne status quo w Europie autentycznie dożywa swoich dni.

Dlatego i Mitterand, i Thatcher podjęli otwartą próbę wstrzymania zjednoczenia. W Londynie i Paryżu pojawił się strach przed nową potęga nad Renem, strach, który miał oparcie w doświadczeniach I i II wojny światowej, i którego nie usunęła 40-letnia era współpracy z prozachodnią RFN. Mitterand, bojąc się utraty przewagi nad Niemcami, apelował do Gorbaczowa o blokowanie zjednoczenia, Busha seniora wzywał do zachowania silnej obecności amerykańskiej w Niemczech, a w grudniu 1989 r. rozmawiał z premierem wschodnioniemieckim Modrowem z postkomunistycznej PDS-SED.
strona: 1 z 2 »

Sonda

Czy w polskich szkołach powinno odbywać się nauczanie religii?

Reklama

Polska»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy