Szpaler limuzyn, najważniejsi europejscy politycy, przemawiający z telebimu przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso - tak będzie wyglądał Europejski Kongres Ekonomiczny, który rozpoczyna się dziś w Katowicach. Jednak to nie premierzy, ministrowie czy szefowie wielkich koncernów będą głównymi postaciami. Pierwsze skrzypce zagra Jerzy Buzek, polityk pretendujący do stanowiska przewodniczącego
Parlamentu Europejskiego
To on będzie gospodarzem ważnego spotkania poświęconego energetyce i ochronie klimatu. - Organizując kongres, Buzek pokazuje, że jest politykiem europejskiego formatu - mówi Mikołaj Dowgielewicz, sekretarz Komitetu Integracji Europejskiej. - Udowadnia, że opłaca się wchodzić w obszary, które choć nie trafiają na czołówki gazet, to mają strategiczne znaczenie dla Europy - dodaje.
Chodzi o energetykę. Jerzy Buzek od dawna forsuje pomysł przerabiania węgla na benzynę. Jego zdaniem wprowadzenie w życie projektu pozwoli realnie uniezależnić nas od rosyjskiej ropy, rozwinie naukę, stworzy nowe miejsca pracy i da polskiej gospodarce mocny impuls do rozwoju.
- Trzeba postawić na nowe technologie, innowacyjne rozwiązania organizacyjne, gospodarkę opartą na wiedzy, energię pochodzącą z czystych technologii węglowych. Kongres to także wspaniała okazja, by promować województwo śląskie - tłumaczy Jerzy Buzek.
Takie słowa w ustach polskiego polityka rzadko brzmią autentycznie. Ale w przypadku byłego premiera nie jest to PR czy próba budowy krótkotrwałej popularności. On sprawia wrażenie, że jest to jego pasja. A wprowadzenie jej w życie to jego główny cel.
- Buzek jest przedstawicielem nieznanej w naszym kraju kategorii: polityk menedżer - mówi Eryk Mistewicz, specjalista od marketingu politycznego. - Dla niego polityka nie jest popkulturalną zabawą, jak dla Janusza Palikota, ale metodą osiągania ważnych celów.
Pewnie dlatego byłemu premierowi udało się namówić przedsiębiorców do sfinansowania kongresu. - Jego budżet to 2 mln zł, w 90 proc. pokrywany przez biznes - mówi Wojciech Kuśpik, prezes Grupy PTWP SA, która organizuje European Economic Congress 2009.
Ale czy taki lobbing wystarczy, by sięgnąć po fotel przewodniczącego Parlamentu Europejskiego?
- Bezpośrednio oczywiście nie, bo proces wybierania szefów europarlamentu jest bardzo skomplikowany i zależy od wyników wyborów, a w efekcie siły frakcji w europarlamencie - mówi Jacek Saryusz-Wolski, szef Komisji Spraw Zagranicznych PE.
W praktyce oznacza to, że jeśli PO i PSL będą w przyszłym europarlamencie miały silną reprezentację, to będą w stanie przeforsować swojego kandydata.
Do tego czasu Jerzy Buzek nie może jednak siedzieć z założonymi rękoma. Musi pokazać, że jest wizjonerem i politykiem nie tylko świetnie prezentującym się w Parlamencie Europejskim, ale i skutecznym. Potwierdzeniem jego pozycji w europejskiej polityce jest fakt, że na organizowaną przez niego konferencję przyjeżdżają unijni komisarze: Andris Piebalgs - odpowiedzialny za politykę energetyczną, oraz Janez Potočnik - za badania i rozwój, a także byli premierzy państw Grupy Wyszehradzkiej, czternastu ministrów polskiego rządu oraz silna reprezentacja europejskiego i polskiego biznesu. W sumie 2 tys. osób.
- W porównaniu ze staraniami Radosława Sikorskiego o stanowiska sekretarza generalnego NATO zabiegi Buzka stawiają go w wadze superciężkiej - uśmiecha się Eryk Mistewicz.
Ale o tym, czy Buzek zostanie szefem PE, nie zdecyduje wrażenie, jakie wywrze na uczestnikach kongresu. Kluczową rolę może tu odegrać jedynie premier Donald Tusk i szef MSZ Radosław Sikorski.
- Buzek dobrze się pokaże na kongresie, ale nie może tam prowadzić zakulisowych rozmów i zabiegać o poparcie, bo to byłoby źle odebrane - mówi nam jeden z ważnych polityków PO. Rozmowy z unijnymi dyplomatami i szefami rządów muszą prowadzić premier i szef MSZ. - O takie sprawy nie walczy się między jednym a drugim wystąpieniem na kongresie, bo tu potrzeba długich negocjacji między szefami rządów. Wiadomo, że posłowie wybiorą na przewodniczącego PE tego, kogo wskażą im ich rządy - dodaje.
Na kongresie ekonomicznym w Katowicach Buzek zdobędzie punkty z jeszcze jednego powodu. - Energetyka i sprawy klimatu będą w najbliższych latach jednym z najważniejszych zagadnień omawianych w Unii Europejskiej. Obok nowego budżetu - tłumaczy Mikołaj Dowgielewicz.
Przedsięwzięcie organizowane przez naszego byłego premiera ma szczególne znaczenie w czasie kryzysu. Sprzyja szukaniu nowych rozwiązań. Organizując konferencję na temat dla Unii strategiczny, Buzek stawia się wśród najważniejszych polityków Europy. Na razie nieformalnie.
- Ma to też ogromne znaczenie wewnątrz kraju - tłumaczy Eryk Mistewicz. - Buzka czeka na Śląsku walka wyborcza z popularnym politologiem dr Markiem Migalskim, który wystartuje z listy PiS. Były premier musi więc udowodnić, że jest większym profesjonalistą niż jego konkurent - dodaje.