piątek 03 września 2010 r. imieniny obchodzą: Izabela, Szymon, Joachim

Polska » Fakty » Artykuł

Ekolodzy oszukują ludzi w sprawie zmian klimatu

Ekolodzy oszukują ludzi w sprawie zmian klimatu

(© Archiwum prywatne)

Polska rozmawia Agaton Koziński

2009-07-24 13:13:47, aktualizacja: 2009-07-24 13:13:47

Z prof. Zbigniewem Jaworowskim zajmującym się badaniem skażeń ludności i globu oraz zmianami klimatu rozmawia Agaton Koziński

Skąd Pan wie, że człowiek nie odpowiada za globalne ocieplenie?
Z literatury. W latach 70. zacząłem badać stężenie pierwiastków ciężkich na świecie, m.in. ołowiu, który wtedy uchodził za niezwykle groźny. Jego stężenie najłatwiej było badać w lodowcach. Przy okazji poznałem więc fachową literaturę z tym związaną. Zresztą w latach 70. badania nad lodowcami były bardzo popularne.

Czemu?
Dziś cały świat obawia się skutków globalnego ocieplenia wywołanego przez człowieka. W latach 70. panowała podobna psychoza - tylko przed globalnym oziębieniem. Otóż, obowiązywała wtedy teoria, że produkowane przez fabryki pyły emitowane

do atmosfery utworzą nad nami parasol zasłaniający słońce. A skoro będzie ono przysłonięte, to wszyscy zaczniemy marznąć. W tamtych czasach nawet poważany "Science" publikował poważne artykuły, w których wyliczał, że słońcem będziemy się cieszyć nie dłużej niż przez 50-60 lat. Później zamarzną rzeki, morza, oceany. Zwolennikiem tej teorii był m.in. znany klimatolog Steven Schneider, który dziś jest jednym z najgorętszych orędowników teorii globalnego ocieplenia.

Ta teoria globalnego oziębienia brzmi komicznie.
Dziś - ale wtedy ja w to święcie wierzyłem, jak każdy zresztą. Choć w połowie lat 70. teorie o oziębianiu się świata przestały być aktualne - natomiast coraz więcej mówiło się o ociepleniu. Pojawiały się argumenty, że rośnie stężenie CO2 w atmosferze. Oczywiście, odpowiadać za to miał człowiek. Tak przynajmniej twierdzono. Ale moje badania temu przeczyły. W 1987 r. wyjechałem do Norwegii i zacząłem tam prowadzić badania nad skutkami ocieplenia klimatu w norweskiej Arktyce. I doszedłem do wniosku, że człowiek nie ma na to żadnego wpływu.

Skąd w takim razie to ocieplenie?
To naturalny proces. Wahania poziomu CO2 są spowodowane nie tym, że my go więcej produkujemy, tylko wpływem oceanu. W wodzie morskiej dwutlenku węgla jest 50-krotnie więcej niż w atmosferze. Jego rozpuszczalność w wodzie jest zależna od temperatury. Im jest ona wyższa, tym CO2 rozpuszcza się trudniej. Ale w przyrodzie nic nie ginie, więc ten dwutlenek węgla do atmosfery - ocean zwyczajnie go tam "wydycha". Gdy natomiast klimat jest chłodniejszy, to woda morska wchłania więcej tego gazu. Ten mechanizm działa od prawieków.

Ale jaka jest pewność, że teraz ten klimat się nie ociepla przez wpływ człowieka?

Wystarczy przyjrzeć się, jak układa się sekwencja temperatur na świecie. Od 1450 r. do drugiej połowy XIX wieku mieliśmy małą epokę lodową. Szczyt tego okresu przypadł na XVII-XVIII wiek, gdy na Słońcu nie było w ogóle plam, co sygnalizuje jego najniższą aktywność. Wtedy przez Bałtyk można było przejść na piechotę, był tak zamarznięty. Wyszliśmy z tej epoki pod koniec XIX wieku.

Temperatura podwyższała się do 1934 r. Potem przez kilkanaście lat utrzymywała się na tym samym, wysokim poziomie, a po 1950 r. zaczęła spadać. Do 1975 r. gwałtownie się obniżała. Tak gwałtownie, że aż powstała ta teoria o globalnym oziębieniu, o której mówiłem wcześniej. Aż nagle znów zaczęła rosnąć - mimo że w owym roku nie przeszliśmy żadnej rewolucji przemysłowej, która mogłaby uzasadnić wpływ człowieka na zmianę temperatury.
strona: 1 z 3 »

Wszystkie komentarze »

Komentarze (3)

Sonda

Czy w polskich szkołach powinno odbywać się nauczanie religii?

Reklama

Polska»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy