Los to seksowna szansonistka

Los to seksowna szansonistka

Teatr The Globe przeniósł nas w lata 20. minionego wieku
(© Materiały promocyjne)

Los to seksowna szansonistka Grażyna Antoniewicz, Jarosław Zalesiński

2009-08-04 19:47:11, aktualizacja: 2009-08-04 23:05:08

Czterech "Hamletów", wliczając w to wersję zespołu Compania Laboratorio di Pondera, pokazano w Gdańsku jako festiwalowy zwiastun jeszcze w czerwcu. Trzy "Sny nocy letniej".

I dwóch "Kupców weneckich". Tegoroczny festiwal szekspirowski jak mało który daje okazję porównywania wariacji na ten sam temat. Nabywcy karnetów - wykupionych na długo przed rozpoczęciem festiwalu - mogli się poczuć jak w teatralnej restauracji, gdzie tę samą szekspirowską potrawę serwuje się raz w sosie myśliwskim, a raz musztardowym...

"Sen nocy letniej" obejrzeliśmy w wersji zaproponowanej przez grupę Propeller Teatru Watermill oraz w wersji plenerowej teatru Globe. Propellerzy zadziwili swoim przedstawieniem tych, którzy wcześniej widzieli ich "Kupca weneckiego", w którym mocno wyeksponowali brutalność Szekspirowskiego tekstu.
∨ Czytaj dalej

Ich "Sen nocy letniej", przeciwnie, wydawał się zrobiony z puchu, tiulu i koronek.

Nie zmieniło się to, że na scenie zobaczyliśmy samych mężczyzn, grających także kobiece postacie. Masywna, w powłóczystej sukni Helena (grał ją Babou Ceesay, czarnoskóry aktor, któremu warunki fizyczne pozwoliłyby zapewne, po odpowiednim treningu, na występy w NBA...) potrafiła mimo swej postury po kobiecemu załamywać ręce i piszczeć ze strachu w niektórych scenach. Efekt był podwójnie zabawny. Z co najmniej takim samym wdziękiem zagrał Hermię Richard Frame. A już babska kłótnia tej pary to był majstersztyk...

Bo też o dobrą teatralną zabawę, żart chodziło głównie w tym "Śnie nocy letniej". Spektakl zbliżał się czasem do burleski, zwłaszcza gdy w rolę dyrygenta komicznych wydarzeń w podateńskim lesie wcielał się spuszczany ze smyczy przez Oberona Puk (Jon Trenchard), ubrany w pasiaste rajtuzy i baletową spódniczkę. Sam Oberon chodził w powłóczystej szacie, niczym cyrkowy iluzjonista. Na komedię niczym z Fernandelem aktorzy przerobili inscenizację odgrywaną przez głupkowatych ateńskich rzemieślników. Niektórzy widzowie popłakali się ze śmiechu... Choć, po prawdzie, już po spektaklu można się było zastanowić całkiem na poważnie - czy to możliwe, że Los, który się nami bawi, przypomina złośliwego Puka w pasiastych rajtuzach?

Teatr Globe z Londynu przywiózł na festiwal "Sen nocy letniej", w którym przenieśliśmy się w lata dwudzieste minionego wieku. Najważniejszym rekwizytem był... kapelusz. Na scenie piątka młodych ludzi (o wiele mniej niż w przedstawieniu grupy Propeller) zagrała wszystkie role. Taneczne pas - magiczny ruch kapelusza, szybkie włożenie fartucha i zakochani przemieniają się w rzemieślników - przygotowujących amatorskie przedstawienie. W pamięci pozostanie wiele zabawnych scen. Jak ta, gdy dwaj rzemieślnicy - jako ważni reżyserzy - siedzą na krzesłach odwróceni tyłem do swoich aktorów. Ci zaś usiłują dyskretnie podsłuchiwać, o czym jest mowa.