Menu Region

Myśl globalnie, działaj lokalnie

Myśl globalnie, działaj lokalnie

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Artykuł sponsorowany

Prześlij Drukuj
Krzysztof Filarski – przedsiębiorca i Inwestor Społeczny SZLACHETNEJ PACZKI – Rejon Warszawa Włochy Krzysztof Filarski – przedsiębiorca i Inwestor Społeczny SZLACHETNEJ PACZKI – Rejon Warszawa Włochy

Krzysztof Filarski – przedsiębiorca i Inwestor Społeczny SZLACHETNEJ PACZKI – Rejon Warszawa Włochy (© Fot. Artur Madej)

Mają wpływ na życie miliona Polaków, a pracują w domu w zielonej okolicy pod Warszawą. – Wbrew pozorom, profesjonalna obsługa klienta nie polega na uśmiechaniu się i "w czym mogę pomóc". To wiedza o produkcie i szacunek do klienta – mówi Krzysztof Filarski, członek zarządu Westhill Consulting.
Katarzyna Osiadło, SZLACHETNA PACZKA: Westhill Consulting jako jedyna firma w Polsce dwa razy z rzędu zdobyła nagrodę Innowatora Roku. Wasi klienci to najwięksi gracze na polskim rynku. Co zrobić, aby osiągnąć taki sukces?
– W moim przypadku było to trafienie na ludzi o innych talentach niż ja. Gdy spotyka się dwóch wizjonerów, jeden do drugiego mówi: „Chodź załóżmy firmę.”; „Co będziemy robili?”; „Takie rakiety na paliwo z chmur.” Na tym zwykle się kończy, mija kilka miesięcy i wizjonerzy wracają do swojej pracy na etat. Gdy spotyka się dwóch pragmatyków, jeden mówi: „Załóżmy firmę”, „A czy to się opłaca?”; „No w sumie nie, bo podatki w Polsce są za wysokie.” „Dobra, no to wracamy do swoich etatów.” A kiedy wizjoner spotyka pragmatyka, to właśnie im się udaje. Nas było trzech – Arek jest wizjonerem od kreowania idei, Mariusz od zarządzania. a ja jestem aktywatorem, który sprawia, że to wszystko zaczyna wchodzić w życie. Bycie pragmatykiem ma też drugą stronę medalu – czasami mówię naszym pracownikom, że gdyby nie wspólnicy, to nikt z was nie byłby zatrudniony, bo ja bałbym się dawać etaty.

Z powodu wysokich kosztów pracy i tych wysokich podatków, o których przed chwilą wspomniałeś?
– Nie, chodzi o poczucie odpowiedzialności. Zanim założyłem Westhill Consulting byłem freelancerem. Byłem sobie sam sterem, żeglarzem i okrętem. A kiedy decydujesz się dać komuś umowę o pracę, to bierzesz za niego odpowiedzialność. Bo on planuje sobie pod to całe życie – bierze kredyt, płaci za studia, decyduje się założyć rodzinę. Kiedy założyłem firmę zrozumiałem, że biznes to nie tylko liczenie zysków i słupków w Excelu. Będąc przedsiębiorcą tworzysz nowy byt, który wpływa na ludzi – twoich pracowników, klientów, partnerów. Pojawiasz się na rynku i na niego też oddziałujesz. Wreszcie twoja firma funkcjonuje w jakimś mieście, dzielnicy, ulicy. Na nie też masz wpływ jako przedsiębiorca.

Czy jest zatem sens zakładać firmy? Nie lepiej siedzieć gdzieś na etacie albo być wolnym strzelcem?
– Założyłem firmę z potrzeby wpływu. Jak każdy biznesmen wierzę, że moje produkty są bardziej innowacyjne i lepiej zaspokoją oczekiwania klientów. Bowiem w gruncie rzeczy biznes polega właśnie na spełnianiu oczekiwań. Niektórzy twierdzą, że w erze reklamy i marketingu klient chce być ciągle czymś zaskakiwany. A ja wierzę, że to, na czym klientowi zależy, to po prostu spełnienie jego oczekiwań, ze zrozumieniem i szacunkiem. Jeśli przychodzi do sklepu, to chce z niego wyjść z tym, po co przyszedł. A co mu to umożliwi? Kompetentna obsługa. I dlatego powstał Westhill Consulting. Podobnie jest z jakością zarządzania – to nasz drugi ważny obszar działania. By liderzy zarządzali ludźmi mądrze, z szacunkiem i świadomością, że ich pracownicy mają różne talenty. By potrafili dobrać odpowiedniego człowieka do odpowiedniego działania.

Są dziesiątki firm w Polsce prowadzących szkolenia ze sprzedaży, uczą strategii marketingowych i socjotechnicznych sztuczek, które sprawiają, że klient wychodzi ze sklepu zadowolony. Trudno nazwać ten obszar niszą.
– Usługi doradczo-szkoleniowe to ciekawa branża, bo nie produkuje żadnego materialnie widocznego produktu. Tyle, że każdy z nas załatwia codziennie setki drobnych spraw – robimy zakupy, płacimy rachunki, zamawiamy usługi. I klient będąc obsługiwany, złości się lub cieszy z konkretnego zachowania sprzedawcy. To są dla niego uczucia bardzo realne. Dlatego profesjonalna obsługa klienta nie polega na tym, żeby ładnie się uśmiechać. W Westhill Consulting tworzymy standardy obsługi klienta dla największych firm funkcjonujących na polskim rynku. Moja firma ma wpływ na życie nawet miliona ludzi w Polsce – tylu klientów jest obsługiwanych według tworzonych przez nas standardów.

To tak jakbyście sprawiali, że codzienne zakupy czy wizyta w banku połowy mieszkańców Warszawy były zawsze dobrym, pozytywnym doświadczeniem.
– Fascynuje mnie pojęcie wpływu. Jest takie powiedzenie, że jak szef w pracy krzyczy to pies sąsiada źle się czuje. Polega to na tym, że jak ktoś dostaje reprymendę od szefa to wraca zły do domu i krzyczy na żonę, ona z kolei krzyczy na dziecko, dziecko wychodzi na podwórko i ze złości kopie psa sąsiada. Każdym naszym zachowaniem możemy wywołać efekt domina, który może oddziaływać na wielu ludzi. Wspominałem już, że założyłem firmę z potrzeby wpływu. Nie miałem zgody na to, żeby świat wyglądał tak, a nie inaczej. Ta niezgoda na rzeczywistość zmotywowała mnie też do podjęcia osobistego wyzwania – chcę na stałe wspierać 100 organizacji jako filantrop. Jednym z kroków jest bycie Inwestorem Społecznym SZLACHETNEJ PACZKI.

Dlaczego akurat Paczka?
– Od SZLACHETNEJ PACZKI dostaje się potężną dawkę cudownej, świątecznej adrenaliny, która sprawia, że prędzej czy później na pewno zakochasz się w niej na zabój. I to wygląda dokładnie tak, jak między chłopakiem i dziewczyną: na początku przeżywamy chwile pełne uniesień i niezwykłych emocji, są randki i własne rytuały, w końcu zakochani podejmuje decyzję, by być ze sobą na zawsze, na dobre i na złe. Ta decyzja to ślub, kiedy dwoje ludzi podejmuje decyzję, by wziąć wzajemnie za siebie odpowiedzialność. Tak samo było z firmą Westhill Consulting i SZLACHETNĄ PACZKĄ. Postanowiliśmy wziąć odpowiedzialność za siebie i dlatego zostaliśmy Inwestorem Społecznym.

Czyli ma początku przygotowaliście firmową paczkę dla jakiejś rodziny?
– Też, bo to już nasza tradycja. Dalej będziemy tak robić. Tylko jako darczyńca pomagasz jednej konkretnej rodzinie, a jako Inwestor Społeczny masz wpływ na życie setek ludzi – rodzin, wolontariuszy i darczyńców. I znów wracamy do pojęcia wpływu. Żadna firma nie żyje w próżni, ale funkcjonuje w określonej branży, na danym rynku, a także w określonym miejscu. Jako Inwestor Społeczny wpłacam 5 tysięcy złotych i wspieram wybrany przez siebie rejon SZLACHETNEJ PACZKI – ja wybrałem rejon Warszawa-Włochy.

W skali firmowych budżetów to stosunkowo niewielka kwota. Czy dzięki niej można zmienić świat na lepsze?
– Finał projektu spędziłem w magazynie z paczkami razem z moim cudownymi wolontariuszami. Powiedziałem im wtedy, że po tej edycji SZLACHETNEJ PACZKI może nie będzie już bardzo dobrze, ale będzie znacznie lepiej: dzięki otrzymanej pomocy rodziny w potrzebie odbiją się od dna, oni jako wolontariusze zbiorą doświadczenie, które przyda im się w pracy, a darczyńcy naładują się tą niesamowicie pozytywną energią płynącą z pomagania. Wszyscy wygrają. To dużo czy mało jak na taką kwotę?

Dołącz do grona Inwestorów Społecznych. Dbaj o lokalną społeczność i rozwój Twojej firmy >>

Dziś aż 111 rejonów SZLACHETNEJ PACZKI i 24 kolegia AKADEMII PRZYSZŁOŚCI w województwie mazowieckim czeka na swoich Inwestorów Społecznych. Każdy z nich może z łatwością odnaleźć rejon bliski swojemu sercu.

Wejdź na stronę www.inwestorspoleczny.pl i poznaj więcej historii naszych Inwestorów!
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się