Menu Region

Lahore spłynęło krwią

Lahore spłynęło krwią

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Roman Gutkowski

Prześlij Drukuj
Pięciomilionowe Lahore, stolica pakistańskiego Pendżabu, znów stało się widownią krwawego zamachu.
Niecały miesiąc po ataku na lankijską drużynę krykieta, w którym zginęło sześciu pilnujących sportowców policjantów i kierowca, terroryści uderzyli wczoraj nad ranem w ośrodek szkoleniowy policji. Kilku przebranych w policyjne uniformy, uzbrojonych w karabiny i granaty napastników zabiło co najmniej 8 funkcjonariuszy i jednego cywila, a około 90 raniło.

Ostateczna liczba zabitych nie jest znana.
W chwili ataku było tam około 850 policjantów. Z pierwszych informacji wynikało, że kule zamachowców i odłamki granatów dosięgły co najmniej 90 osób, które na centralnym placu brały udział w porannej musztrze.

- Siedmiu uzbrojonych mężczyzn weszło do ośrodka, rzuciło granaty i otworzyło ogień - relacjonował szef policji w Lahore Haji Habibur Rehman, cytowany przez telewizję ARY.

- Otoczył nas gęsty dym. Wybuchła panika. Biegaliśmy we wszystkich kierunkach. Niektórzy z nas próbowali się czołgać. Inni leżeli już nieruchomo - mówił jeden z rannych policjantów, Mohammad Asif, po przybyciu do szpitala.

Pakistańska telewizja pokazała kilkudziesięciu zabitych lub rannych policjantów leżących na placu musztry. Po ataku zamachowcy schronili się w koszarowych budynkach, skąd odpierali ataki służb specjalnych.

Akcja pakistańskiej armii była chaotyczna. Kilkadziesiąt minut po zamachu na teren ośrodka wjechały policyjne transportery opancerzone, ale wycofały się po silnym ostrzale. Dopiero po kilku godzinach od ataku koszary zostały całkowicie okrążone. Na pomoc policji przybyli komandosi, a teren nad koszarami patrolowały helikoptery.

Pakistańskie służby apelowały do ludności cywilnej, aby nie zbliżała się do koszar, ale pod ośrodkiem szkoleniowym zebrała się grupa okolicznych mieszkańców.

Na zdjęciach pakistańskiej telewizji widać było funkcjonariuszy, którzy na dachu najwyższego budynku w koszarach cieszyli się po odbiciu ich z rąk zamachowców. Jak podały władze, policjanci nadal przeszukują koszary w poszukiwaniu ukrywających się napastników, ale sytuacja jest opanowana.

Pakistańskie władze wytypowały już podejrzanych o zamach. Jak poinformował przedstawiciel pakistańskiego MSW Rehman Malik, byli to bojownicy związani z Beitullahem Mehsudem, przywódcą pakistańskich talibów.

Malik powiedział też, że jeden z napastników jest Afgańczykiem. Pierwsze informacje mówiły, że terrorystów było kilkunastu. Po odbiciu koszar pakistańskie MSW poinformowało jednak, że zamachowców było tylko siedmiu - czterech z nich zginęło, a trzech zatrzymano.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się