Menu Region

W końcu musimy zacząć grać lepiej

W końcu musimy zacząć grać lepiej

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Hubert Zdankiewcz

Prześlij Drukuj
Z Maciejem Iwańskim, pomocnikiem Legii Warszawa, rozmawia Hubert Zdankiewicz
Może Pan jakoś wytłumaczyć, co stało się w piątkowym meczu Pucharu Ekstraklasy z GKS-em Bełchatów? Dobrze graliście tylko do przerwy, później z każdą minutą było gorzej.

Najprościej można by odpowiedzieć, że mecz ustawiła czerwona kartka dla Inakiego Astiza. Prawda jest jednak taka, że sami jesteśmy sobie winni, bo powinniśmy do przerwy prowadzić większą liczbą goli. Graliśmy dobrze, nic nie wskazywało, że sytuacja na boisku może się tak nagle zmienić. W drugiej połowie Bełchatów jednak zaatakował. Potem była ta nieszczęsna kartka, po chwili straciliśmy bramkę i wszystko się posypało. Staraliśmy się walczyć do końca, szukając szczęścia w kontratakach i licząc ewentualnie na awans po rzutach karnych. Niestety, nie udało się. Taka jest piłka.

Nie można jednak zrzucać wszystkiego na okoliczności. Odpadliście z Pucharu Ekstraklasy. Dwa ostatnie mecze w lidze to porażka z Jagiellonią Białystok i remis z Górnikiem Zabrze, w dodatku u siebie. Co z tą Legią? - można by zapytać, parafrazując tytuł znanego programu.
Dobre pytanie. Problem w tym, że nie bardzo wiem, jak na nie odpowiedzieć. Na zgrupowaniach przed sezonem wyglądało to zupełnie inaczej. Graliśmy dobrze w sparingach i wszyscy byli optymistami. Zaczęła się runda wiosenna i nagle zapomnieliśmy to, co tam ćwiczyliśmy.

Może po prostu jesteście źle przygotowani do sezonu?
Absolutnie nie - jesteśmy dobrze przygotowani! Moim zdaniem problem tkwi w psychice. Trudno wytłumaczyć, skąd bierze się nasza niefrasobliwość pod bramką rywali. Musimy się odblokować i zacząć wreszcie strzelać.

Napastnicy nie są Waszym jedynym problemem. Kiepsko spisują się również obrońcy i pomocnicy. Pan również - bez urazy.
Nie zamierzam się obrażać, bo także jestem zdania, że nie gram ostatnio tak, jak powinienem. Wiem ponadto, że oczekiwania trenera i kibiców są wobec mnie duże.
Co mogę jednak zrobić? Czy to coś zmieni, że wyjdę przed szereg, posypię głowę popiołem i wezmę na siebie całą winę za nasze słabe wyniki? Nie sądzę. Lepiej mniej gadać, a więcej robić. Mogę zapewnić, że będzie lepiej. Moim zdaniem to tylko kwestia czasu.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się