Menu Region

Ameryka i Iran rozmawiają o końcu wojny w Afganistanie

Ameryka i Iran rozmawiają o końcu wojny w Afganistanie

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Adam Synowiec, Christna Lamb

1Komentarz Prześlij Drukuj
Jeśli Barackowi Obamie uda się dogadać z Teheranem w sprawie wspólnych porządków w Afganistanie, będzie to jedno z największych zwycięstw politycznych prezydenta USA. To zadziwiające, że w obłaskawianiu Teheranu pomaga Ameryce Rosja.
Prezydent Miedwiediew zapowiedział, że jego kraj gotów jest pomóc w "zaprowadzeniu porządku" w Afganistanie. We wczorajszym wywiadzie dla BBC Miedwiediew zaprzeczył, jakoby za tą pomoc i namówienie Teheranu do rezygnacji z budowy bomby atomowej USA zaoferowały rezygnację z budowy tarczy antyrakietowej w Europie.

Jutro w Hadze rozpoczyna się międzynarodowa konferencja na temat sytuacji w Afganistanie.
Najprawdopodobniej sekretarz stanu USA Hilary Clinton spotka się na niej z wiceministrem spraw zagranicznych Iranu Mehdim Akhundzadehem. Będzie to pierwsze od lat spotkanie w cztery oczy na tak wysokim szczeblu. Ale przełom USA-Iran niespodziewanie już się dokonał w ten weekend. Gdy uwagę mediów przyciągało piątkowe wystąpienie prezydenta Baracka Obamu w Waszyngtonie (w którym ogłosił szczegóły nowej strategii dla Afganistanu), amerykańscy i irańscy dyplomaci po raz pierwszy zasiedli do wspólnych rozmów w Moskwie w sprawie zakończenia wojny afgańskiej.

W spotkaniu uczestniczyli Patrick Moon, amerykański zastępca sekretarza stanu ds. Azji Płd. i Środkowej, oraz Mehdi Akhundzadeh, minister spraw zagranicznych Iranu. Celem spotkania była dyskusja na temat walki z terroryzmem i przemytem narkotyków w Afganistanie. W rozmowach uczestniczyli też: sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon oraz szefowie dyplomacji Pakistanu i Afganistanu. Iran nigdy nie kochał talibów, ale w ostatnich latach dawne animozje zeszły w cień z powodu USA. Teheran - gdzie obowiązuje zasada "wróg mojego wroga jest moim przyjacielem" - z coraz większą niechęcią obserwował rozrastanie się baz NATO i amerykańskich tuż za swą granicą.

Amerykanie wcale nie zamierzają wiecznie stacjonować w Afganistanie; część swych działań kontrolnych w tym kraju chętnie scedowaliby na sąsiadów Kabulu, w tym Teheran. Sami zajmując się tylko zlikwidowaniem do końca terrorystów z Al-Kaidy z ukrywającym się najprawdopodobniej w Pakistanie Osamą bin Ladenem. Symbolem ocieplenia stosunków Iranu z Zachodem jest też fakt, że dwa tygodnie temu NATO nawiązało oficjalny kontakt z Iranem. Stało się to po blisko trzech dekadach wrogości między Bagdadem a sojuszem. Irański ambasador jeszcze przed szczytem w Moskwie spotkał się z asystentem sekretarza generalnego NATO, by omówić problem narkotyków i uchodźców z Afganistanu.

Podczas piątkowego spotkania z Patrickiem Moonem Akhundzadeh stwierdził, że narkotyki stanowią największe zagrożenie dla regionu i że żaden kraj nie zdoła na własną rękę rozwiązać problemu handlu i przemytu. Dodał, że Iran codziennie przechwytuje na granicach około 3 ton opium. Wywiad poinformował, że w ciągu ostatnich dwóch lat w wojnie z gangami narkotykowymi zginęło tam 2 tys. żołnierzy.

Poza wspólnymi działaniami Ameryki, Iranu i Rosji w sprawie pokojowej normalizacji w Afganistanie celem Obamy podczas negocjacji z Iranem będzie też nakłonienie Teheranu do rozmów o powstrzymaniu programu wzbogacania uranu. W przeciwieństwie do prezydenta George'a W. Busha, który uważał Iran za istotną część "światowej osi zła", Barack Obama wierzy, że sytuację uratować mogą wspólne wysiłki dyplomatyczne. W ramach nowej strategii Obama wyszedł z propozycją ustanowienia specjalnej grupy kontaktowej, w skład której wejdzie Iran.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Bagdad nie leży w Iranie

+2 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

zdziwiony (gość)  •

Bagdad nie leży w Iranie, a w powyższym artykule Mehdi Akhundzadeh raz jest ministrem a raz wiceministrem. No to kim on w końcu jest?

odpowiedzi (0)

skomentuj