Polska » Fakty » Kraj » Masztalski przeprasza za zdradę

Masztalski przeprasza za zdradę

Data dodania: 2009-03-29 23:33:30 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2009-03-30 17:03:34

Polska

Tomasz Szymborski

9KomentarzyPrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Masztalski przeprasza za zdradę

(© Karina Trojok/POLSKA)

Aleksander Trzaska, przyznał się wczoraj do tego, że był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie Astor

Znany dziennikarz i artysta kabaretowy przeprosił wszystkich, na których donosił i którym mógł zaszkodzić. Popularny Masztalski zrobił to wczoraj po południu w swoim cotygodniowym programie "A nóm sie to podobo" w śląskiej Telewizji Silesia i w Telewizji Katowice.

O powiązaniach Trzaski z SB napisaliśmy w sobotę. Dokumenty, do których dotarliśmy w archiwum IPN, dowodzą, że od 1984 do 1989 r. był on agentem SB o pseudonimie Astor. Donosił nie tylko na kolegów z Radia Katowice, ale również na działaczy polonijnych oraz księży w USA i Kanadzie.
- Ćwierć wieku temu wyjeżdżałem do Stanów, ubiegałem się o paszport i wtedy dałem się wmanewrować.
∨ Czytaj dalej
Nie zdawałem sobie sprawy, jakie mogą być tego skutki - wyznał wczoraj przed widzami Telewizji Silesia zdruzgotany Trzaska. - Pisząc sprawozdania z wyjazdów, dobierałem informacje moim zdaniem ogólnie dostępne lub nieszkodliwe. Spotkania z oficerem SB były nacechowane troską o bezpieczeństwo Polski. Nie chciałem nikogo skrzywdzić. Nigdy w całym swoim życiu nie kierowałem się tym, żeby komukolwiek krzywdę zrobić. Jeśli nieświadomie ją zrobiłem, serdecznie przepraszam.

Ujawnienie nieznanej karty z przeszłości Trzaski wywołało wiele komentarzy i dyskusji nie tylko w środowisku dziennikarzy, ale też wśród wielbicieli kabaretowego talentu Trzaski. Do tej pory cieszył się on powszechną sympatią i szacunkiem, czego świadectwem była choćby popularność prowadzonych przez niego w radiu i TV programów i poczytność rubryki satyrycznej w "Polsce Dzienniku Zachodnim".

Trzaska to wieloletni dziennikarz Radia Katowice. W 1986 r. wraz z kolegami z katowickiej rozgłośni Polskiego Radia założył Kabaret Masztalskich (wraz z Jerzym Ciurlokiem "Ecikiem"), który gościł na większości polskich estrad, a także w większości ośrodków polonijnych. Słynął z dowcipów, które w latach 80. i 90. opowiadała sobie cała Polska.

Choć od kilku lat jest na emeryturze, jako dziennikarski autorytet w Radiu Katowice oprowadzał wycieczki studentów i zajmował się praktykantami. Dla wielu 50- i 60-latków, nie tylko ze Śląska, Trzaska "Masztalski" był niemal idolem.

Dla wielu był wielką osobowością radiową, był raczej kojarzony jako dowcipny i jowialny Masztalski z kabaretu niż niebezpieczny agent bezpieki.

W niedzielę śląscy telewidzowie zamiast uśmiechniętego jak zwykle, tryskającego humorem Masztalskiego zobaczyli roztrzęsionego człowieka, który wiedział, że po 25 latach dopadła go niechlubna przeszłość. Przyznał, że współpraca z SB trwała sześć lat.

Jak się jednak okazuje, nie dla wszystkich te wyznania były zaskoczeniem. Od pewnego czasu przeszłość Trzaski nie była tajemnicą dla senator Marii Pańczyk-Pozdziej i niektórych kolegów z Radia Katowice. Pańczyk, z zawodu dziennikarka, w latach 80. wyjeżdżała do USA na tournée razem z Kabaretem Masztalscy.

- Jedną sprawą jest fakt współpracy Trzaski z SB, a inną - jak się zachował, kiedy jego przeszłość została zdemaskowana - stwierdziła Pańczyk.
1 2 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

No, do tysiąca nam na razie

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Młody (gość), 30.03.09, 19:31:44

daleko. Jak na razie to jest jakieś pięćset, przy porównywalnych cenach. Oczywiście w dużym uogólnieniu.

odpowiedzi (0)

skomentuj

kto to zrobił lepiej?

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny 30.03.09, 16:26:07

Dla kogo interes? Dla nas wszystkich. Dzięki temu możemy sobie tu wypisywać co chcemy i nie idziemy do więzienia. Możemy razem z NATO świętować jego 60-lecie jako członek najpotężniejszego paktu wojskowego świata. Możemy jeździć od Finlandii do Portugalii i od Irlandii do Grecji bez wiz i paszportów, dowodzik w kieszeni wystarczy. Płaca w Polsce to dziś tysiąc euro miesięcznie a nie dziesięć.

Tak wiem, że nie dla wzsytskich i że jest jeszcze wiele problemów do rozwiązania, w innych krajach też ciężko pracowali na swoje bogactwo, ale pytam konkretnie: jaka była alternatywa wtedy? Bo dziś to się łatwo mówi „trzeba było to czy tamto zrobić”. Czyli co trzeba było zrobić i kto miał to zrobić i jak? I kto to zrobił lepiej?

Skłóceni Czesi, powaleni gospodarczo Węgrzy? Protestujący teraz na ulicach Litwini? A może Rumuni, Ukraińcy, strzelający do siebie niedawno byli Jugosławianie? Gdzie są te wzory praktyczne, bo teoretyków mi nie potrzeba.

odpowiedzi (0)

skomentuj

do spokojnego - interes - ale kogo?

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

solidaruch (gość), 30.03.09, 14:55:39

Włąśnie to jest pytanie - dla kogo to był interes. Wszystkim (spokojny też) radzę poszukać w necie wywiad z niedawno zmarłym prof. Wieczorkiewiczem - któy mówił ciekawe zeczy o tych czasach - wręcz radzi napisać historięPRL od nowa. POlecam

odpowiedzi (0)

skomentuj

no właśnie, i powtarzam:

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny 30.03.09, 14:11:02

jeżeli ktoś się autentycznie, nie dlatego, że już media wszystko wypisały, walnie w piersi to powiem "trudno stało się" ale tej szczerości mi brakuje. A potem pojawiają się ci co wiedzą teraz wszystko lepiej. Przykład: jakoś wśród tych dzisiejszych radykałów zajadle atakujących Okrągły Stął nie było wtedy chętnych do rewolucyjnego obalenia tamtego systemu. Nikt z PiS nie stawiał barykad, nie zaatakował gmachu KC z kałaszem w ręku. Nikt z propagandystów fantazmatycznej IV RP nie spędził życia w partyzantce, z granatami za paskiem, w ziemiance, żywiąc się jeno korzonkami i grzybami. Wyjść z komunizmu można było tylko przez (zgniły) kompromis. W 1989 nikt, nikt, nikt, nie miał pomysłu jak to zrobić inaczej, bo tego nie zrobił. O kanapowo-kawiarnianych bajaniach nie ma co gadać, bo liczy się praktyka. A dziś, 20 lat po socjaliźmie, po fakcie, pomysłodawców wiedzących „lepiej” jest bez liku. A kompromis musiał mieć swoją cenę. I co? Nie warto było tej ceny zapłacić? Bo ja uważam, że dla Polski to był interes stulecia a może i tysiąclecia.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Bardzo mi się podoba

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Młody (gość), 30.03.09, 12:30:32

Twój komentarz "spokojny". Mi, jako przedstawicielowi młodego pokolenia bardziej się to kojarzy z deklaracjami lasek utrzymujących się z tzw. sponsoringu. One też wciąż uparcie utrzymują, że nie są prostytutkami. A fakt jest faktem, że "cnota nie odrasta". Zgoda na współpracę było aktem słabości, złamania zasad i wiązało się z najróżniejszymi korzyściami, czy to awansem, pieniędzmi, protekcją, czy choćby "pozostawieniem w spokoju". To też taka prostytucja, a wymówek i tłumaczeń może być wiele.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Jak zwykle wszyscy „teczkarze” niewinni.

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny 30.03.09, 10:14:37

He, he „dobierałem informacje moim zdaniem ogólnie dostępne lub nieszkodliwe. Spotkania z oficerem SB były nacechowane troską o bezpieczeństwo Polski.” Jak zwykle wszyscy „teczkarze” niewinni. Jak który coś podpisał to nie wiedział, że podpisuje albo podpisał „nieopatrznie”, znaczy puścił bąka na salonie, bo nie zdzierżył, ot po prostu zwieracze mu puściły, smród się rozszedł po widowni i tyle. A jak wiedział że podpisuje, to nie wiedział co podpisuje, jak i to wiedział to robił to „żartem”. A jak już podpisał „na poważnie” to oczywiście na nikogo nie donosił i „nie był świnią”. Szeregowy był niewinny, bo wykonywał rozkazy kaprala, kapral niewinny bo „tylko” wykonywał rozkazy sierżanta, sierżant musiał słuchać się porucznika a ten z kolei generała, zaś generał miał rozkazy z samej góry od Naczelnego Kierownictwa, kierownictwo zaś wykonywało tylko wolę „ludu pracującego miast i wsi” i kółko się zamyka. Sami niewinni. Takie bajki to można naiwniakom opowiadać. Co to znaczy „nikomu nie zaszkodził”? Czyżby miał aż tak wysoką pozycję w SB, że wszyscy funkcjonariusze po każdym pałowaniu, po każdej akcji, byli zobowiązani mu wysłać sprawozdanie kończące się formułą „jako świadomy swej komunistycznej powinności pracownik bezpieki uroczyście zaręczam, że szkodząc nie korzystałem z informacji uzyskanych od pana”.

A jak mógł taki kabareciarz komuś zaszkodzić? Może myślał, że jak powie bezpiece „a wiecie towarzyszu pAłkowniku, że ten Kowalski z mojej klatki to opowiada antykomunistyczne dowcipy i jest w ‘Solidarności’?” to się bezpieczniak ucieszy i to skrzętnie zanotuje a potem wsadzi do paki Kowalskiego za te dowcipy? Otóż nie. Bezpieczniak doskonale i tak wiedział kto gdzie co robi opozycyjnie, bo miał po prostu swoich agentów w odpowiednich strukturach ale czego mu taki agent powiedzieć nie mógł, to były szczególiki z prywatnego życia Kowalskiego. A taki Masztalski mógł „niewinnie” nadawać teksty typu „a jak gramy w brydżyka to Kowalski zawsze kontrą wywoławczą i zakąsza ogóreczkiem”. I takie rzeczy interesowały bezpiekę, bo potem się brało Kowalskiego na przesłuchanie i zaczynało „wiemy jakie gówienko zamiotłeś, w którym miejscu pod dywan w sypialni, więc widzisz, że wiemy o tobie wszystko”. Tak łamano gościa, który potem sam już dalej wszystko wyśpiewywał.

No ale to jest życie panie artysta, tu trzeba było zdaje się więcej fantazji niż na estradzie co? Dodam, że nie idzie mi o to aby kogoś osądzać na zasadzie „trzeba było wtedy nie kapować”. Wiem, że to się łatwo teraz mówi i nie o to mam do tych kapusiów pretensje tylko o to, że idą w zaparte, że do końca kłamią a jak się ich przyciśnie to się wykręcają na zasadzie „ach to nie było nic takiego”.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Dziadul zwolniony z pracy...

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Jorguś (gość), 30.03.09, 01:14:24

Czy ci żurnaliści sądzą, że wszyscy mają w tym kraju amnezję? Nie wiem, za co Dziadula wyrzucli z roboty, to znaczy z Trybuny Robotniczej. Pamiętam doskonale, że był przez lata członkiem PZPR i na kilka miesięcy przed stanem wojennym odebrał od swoich towarzyszy nagrodę (finansową!) za publicystykę partyjną. A dziś taki bohater?

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", piątek 25.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42 00, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.