Menu Region

Nie czas przepraszać

Nie czas przepraszać

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska
Prześlij Drukuj
Ostatni tydzień dostarczył wielu interesujących doniesień na temat sprawy ks. Jerzego Popiełuszki. Wywołała je najnowsza publikacja Instytutu Pamięci Narodowej na ten temat - pisze dla "Polski" Leszek Pietrzak, historyk.
To dowód, że Instytut wreszcie pracuje nad sprawą morderstwa kapłana. Niepokoi jednak fakt, że na środowej konferencji IPN szef Biura Edukacji Publicznej dr Jan Żaryn, jak donosi "Gazeta Wyborcza", oświadczył, że "nie ma żadnych przesłanek do oskarżeń pod adresem Waldemara Chrostowskiego o współpracę z SB".

Wypowiedź dr. Żaryna spowodowała, że wielu publicystów oznajmiło, iż kierowca ks.
Jerzego nie był agentem SB, a IPN definitywnie go oczyścił ze wszystkich podejrzeń. Kropkę nad i miał postawić sam Chrostowski, który w wywiadzie dla "Gazety" przyznał lakonicznie, że słowa Żaryna to tylko prawda. Przy okazji zakomunikował, że stał się "ofiarą obsesji prokuratorów Andrzeja Witkowskiego i Leszka Pietrzaka".

Oczywiście Waldemar Chrostowski ma prawo się bronić przed wszelkimi zarzutami i w każdy możliwy sposób. Szkoda tylko, że wiele ostatnich publikacji na jego temat skonstruowanych zostało jako prawda absolutna w zupełnym oderwaniu od wiedzy, jaką już dysponujemy na temat. I przy użyciu selektywnie wybranych faktów, i to niekiedy zmanipulowanych. Przodują w tym publicyści "Gazety", ale nie tylko.

Ponieważ zajmowałem się tą sprawa wraz z zespołem prokuratora Andrzeja Witkowskiego i o niej pisałem na łamach "Polski", chcę zwrócić uwagę na kilka istotnych faktów dotyczących Waldemara Chrostowskiego. Po pierwsze, przedmiotem procesu Chrostowskiego z "Wprost" i autorem książki "Kto naprawdę go zabił" Wojciechem Sumlińskim nie była sprawa agenturalności bądź jej braku.

Sąd tego zagadnienia w ogóle nie rozpatrywał i nim się nie zajmował. Po drugie, wypowiedź - skądinąd cenionego badacza IPN dr Jana Żaryna - nie była oficjalnym komunikatem IPN w sprawie lustracji Chrostowskiego bądź komunikatem odnośnie do wyników realizacji złożonego wcześniej przez kierowcę księdza wniosku w IPN. W każdym razie nic nie wiadomo, aby IPN się tym zajmował. Stwierdzenia Żaryna mogły być zatem jedynie jego poglądem jako historyka i nieważne, czy uprawnionym, czy nie. W sprawie Chrostowskiego nie wypowiedział się do tej pory żaden z prokuratorów pionu śledczego IPN, którzy prowadzą śledztwo obejmujące m.in. sprawę ks. Jerzego. Nic nie wskazuje na nowe fakty i okoliczności.

Sam Chrostowski i dziennikarze dokonujący błyskawicznej jego rehabilitacji powinni mieć świadomość, że aby to nastąpiło, sprawa śledztwa musi zostać zamknięta. A jego wyniki w takiej czy innej formie publicznie zaprezentowane. Nasza dotychczasowa wiedza odnośnie do kierowcy zamordowanego księdza wynika z upublicznionych kilka lat temu przez dziennikarzy akt śledztwa IPN. Również z opracowanej przeze mnie opinii dotyczącej wyników kwerendy archiwalnej odnośnie do osoby Chrostowskiego. W tym dokumencie znajdują się ustalenia z 2004 r. Zapewne od tamtej pory zostały przez IPN znacznie pogłębione. W każdym razie zasugerowałem kierunki dalszych poszukiwań archiwalnych .

Waldemar Chrostowski był osobą ważną nie tylko dlatego, że był świadkiem, który miał ostatni kontakt z ofiarą i może wnieść wiele niezwykle cennych informacji. Jego przypadek jest niezwykle ciekawy również pod względem archiwalnym. Mamy tutaj do czynienia nie tylko ze świadomym i celowym zniszczeniem akt, i to w okresie, gdy działała sejmowa komisja Jana Rokity mająca wyjaśnić tego typu przypadki jak ks. Popiełuszki, ale także z fałszowaniem ewidencji operacyjnej na przełomie 1989/1990 r. poprzez jej usuwanie. Jednak udaje się ją w wielu wypadkach archiwistom IPN odtworzyć.

Można wreszcie dotrzeć do akt sprawy POPIEL, które zapewne zalegają dolne pokłady szaf w Ministerstwie Sprawiedliwości bądź prokuraturze. Istnieje wreszcie możliwość dokonania szeregu ustaleń poprzez przesłuchanie świadków, w tym w szczególności funkcjonariuszy b. WUSW w Warszawie i b. MSW. Ale najbardziej owocne może być pogłębienie kwerendy odnośnie do Chrostowskiego w zasobach archiwalnych IPN, w tym w zbiorze zastrzeżonym. Wnioski zawarte w mojej opinii sprzed pięciu lat są zbyt poważne, by je zmarginalizować. Sam Chrostowski, który coraz chętniej się wypowiada w mediach, nie odnosi się w ogóle do swoich kontaktów z oficerami SB, zwłaszcza w ostatnim okresie poprzedzającym śmierć księdza. Podobnie nie odnosi się i nie komentuje swojego skoku z samochodu i upublicznionych ekspertyz w tej sprawie. Chrostowski nie odnosi się również do znanej opinii publicznej jego ugody z MSW z 1987 r. i kwoty, jaką wówczas przyjął. Człowiek, który chce być bohaterem, musi wyjaśnić swoje relacje z MSW.

Wypowiedź jednego człowieka, Jana Żaryna, nie może przekreślić wszystkich ustaleń w sprawie ks. Jerzego, których dokonał zespół ludzi, na czele z prokuratorem Witkowskim. Żaryn nie może ignorować wyników przeprowadzonych ekspertyz odnośnie do Chrostowskiego. Nie może też zastąpić nowych ustaleń odnośnie do osoby kierowcy ks. Jerzego, jakie winny być dokonane przez prokuratorów IPN. Ja i wielu moich kolegów przez wiele miesięcy pracowaliśmy nad tą sprawą, będąc jej w pełni oddanymi. Nic już więcej nie zrobimy. Dzisiaj wszyscy jesteśmy poza IPN. A nasza kilkuletnia praca i nasze ustalenia w tej sprawie są jedynie nasza "chorą obsesją" - jak zauważają Chrostowski i "Gazeta".

Leszek Pietrzak
historyk

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się