Menu Region

Kompromitacja w Belfaście

Kompromitacja w Belfaście

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Aktualności

tk

Prześlij Drukuj
Polska reprezentacja poległa 3:2 w meczu z Irlandią Północną. Szanse awansu na mundial do RPA zmalały niemal do zera.
Ten mecz polska reprezentacja musiała wygrać, żeby po jesiennej porażce ze Słowacją w Bratysławie liczyć się na poważnie wśród kandydatów do awansu z grupy. Skończyło się niestety na buńczucznych wypowiedziach.

Już w 10. minucie Irlandczycy objęli prowadzenie. Brak zrozumienia między Jakubem Wawrzyniakiem a Arturem Borucem przy dośrodkowaniu z lewej strony wykorzystał Finney.

Wyrównał w 26.
minucie Ireneusz Jeleń. Fantastycznym podaniem z połowy boiska popisał się Roger, który posłał napastnikowi Auxerre dokładną, prostopadłą piłkę. W tym momencie polscy kibice mieli nadzieję, że da to sygnał do ataku naszym piłkarzom. Boisko brutalnie zweryfikowało te marzenia.

W 48. minucie Evans wykorzystał kompletną bezczynność obrońców przy rzucie rożnym i zrobiło się 2:1. A dwanaście minut później doszło do sytuacji, która może służyć za idealne podsumowanie wczorajszego meczu.

Naciskany Michał Żewłakow zdecydował się wycofać piłkę do Artura Boruca. Podał mocno, w światło bramki. Futbolówka odbijając się od nierównej murawy przeleciała nad stopą próbującego ją wybić Boruca i wtoczyła się do bramki. Dlaczego bramkarz Celitku, nie będąc atakowanym, nie przyjął spokojnie piłki pozostanie jego słodką tajemnicą.

Ten gol na pewno na długo zagości we wszelkich piłkarskich serwisach z piłkarskimi "babolami" - dzielnie konkurując ze słynnym błędem Tomasza Kuszczaka w meczu z Kolumbią.

Kontaktową bramkę, na osłodę łez, strzelił wpuszczony na boisko w drugiej połowie Marek Saganowski. Napastnik Southampton ładnym strzałem głową wykończył dośrodkowanie Jakuba Wawrzyniaka.

Wynik nie oddaje tego co działo się na boisku. Polacy zagrali po prostu fatalnie - ciężko za grę wyróżnić kogokolwiek. Może poza Mariuszem Lewandowskim, który starał się stawić Irlandczykom czoło w środku pola, i Markiem Saganowskim, który po wejściu na boisko zrobił na nim tyle zamieszania ile Jacek Krzynówek, Ireneusz Jeleń i Robert Lewandowski razem wzięci przez pełne 90 minut.

Już w środę mecz z San Marino.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się