Menu Region

Większa wiara w Europę

Większa wiara w Europę

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Monika Libicka

1Komentarz Prześlij Drukuj
Były sekretarz stanu USA Henry Kissinger lubił zrzędzić, że jak ma jakąś sprawę do Europy, to nigdy nie wie, jaki tam mają numer telefonu.
Wiele lat później Polacy wykazali się podobnym brakiem wiary w znaczenie europejskiej wspólnoty. Gdy pierwszy raz brali udział w wyborach do Parlamentu Europejskiego, przy urnach stawiło się raptem 20 procent wyborców, co przy czterokrotnie wyższych wskaźnikach Belgii lub Włoch wyrzucało nas do ogona nowoczesnej Europy.

Dziś w wielu komentarzach przewija się smętny refren o równie marnej frekwencji w nadchodzących wyborach. Wizja lania, jakie zbierzemy w unijnych mediach, za oblanie kolejnego egzaminu z miłości do unii, rozpala wyobraźnię eurosceptyków, którzy zapominają, że pięć lat temu dopiero rozpoczynaliśmy naszą przygodę z UE. Od tego czasu strumień unijnych funduszy, wspomagany rzeką informacji o unijnych inicjatywach, szczytach i porozumieniach przesunął "naszą chatę z kraja" nieco bliżej w stronę Brukseli.


Myślę, że nadchodzące wybory do PE wbrew czarnym przewidywaniom mogą okazać się zaskakująco popularnym wydarzeniem. Poza zmianami, jakie dokonały się w naszej świadomości, frekwencji będzie pomagał fakt, że na listach znajdą się znaczące osobowości, często ludzie ze sporym dorobkiem naukowym lub zawodowym. Niezależnie od stopnia zniesmaczenia bieżącą polityczną strawą, serwowaną nam na co dzień w okolicach Wiejskiej, trzeba przyznać, że menu z takimi nazwiskami do wyboru jak: Kolarska-Bobińska, Migalski, Thun, Hübner, Kowal, Kostrzewa- Zorbas czy Zalewski, nie brzmi źle. Wielu wyborców będzie mogło w końcu zagłosować z pełnym przekonaniem, a nie zgodnie z zasadą wyboru mniejszego zła.

Dla partii eurowybory staną się też ważnym sprawdzianem przed kolejnym rozdaniem miejsc w naszym parlamencie. Wyniki w poszczególnych okręgach będą miały wymiar symbolicznego gestu.
Zwycięstwo Ziobry lub Thun stanie się krakowskim komentarzem do podziału, jaki w Polsce nastąpił po 2005 roku, gdy jedna z sił politycznych usiłowała uszczęśliwić naród nową, ulepszoną wersją Rzeczpospolitej. Od tego czasu opinia publiczna jest bardzo widocznie spolaryzowana, a powstałe w wyniku tego napięcie może rozładowywać się tylko przy okazji takich wydarzeń, jak nasze wybory lub ich wersja "euro".

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Milo sie czyta...

+3 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Geronimo (gość)  •

...mysli plyna, faluja i koja, nic rewolucyjnego, czy nowego, ogolniki, nieraz wrecz banaly, ale trudno sie temu oprzec, trudno sie z tym klocic ;)

Jednego tylo nie zrozumialem
"Wielu wyborców będzie mogło w końcu zagłosować z pełnym przekonaniem, a nie zgodnie z zasadą wyboru mniejszego zła. "
Skad to przekonanie, ze faktycznie tak bedzie?
Wishful thinking? Chwila utopijnego rozmarzenia?
No ale niech bedzie tak pieknie, chociaz nierealnie, chociaz przez ulotny moment...

odpowiedzi (0)

skomentuj