Menu Region

Balanga jako dodatek

Balanga jako dodatek

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Paulina Rolek

Prześlij Drukuj
Jego znak rozpoznawczy to szopa rozczochranych loków na głowie. I choć fryzury nie zmienił i raczej nie zamierza, zmienił co nieco pod nią. Oznajmia to na swojej nowej płycie "Cyfrowy styl życia", pełnej refleksji i życiowych mądrości. Skąd ta zmiana? O tym Sidney Polak opowiada Paulinie Rolek
Pięć lat - tyle trwało Twoje solowe milczenie. Nie miałeś nic nowego do powiedzenia? Bałeś się, że jeżeli druga płyta nie będzie tak przebojowa jak pierwsza, to ludzie postawią na Tobie krzyżyk?
Nie. Idealnie byłoby, gdybym wydał tę płytę po dwóch, góra trzech latach. Z rynkowego punku widzenia właśnie taka przerwa byłaby najlepsza. I oczywiście chciałem tak zrobić…

…ale "każdy człowiek najpierw śni, a potem goni swój sen"? To twoje słowa. Za czym goniłeś tak długo?
Jeśli mam być szczery, to tak naprawdę Sidney Polak zajął się odcinaniem kuponów od pierwszej płyty. Może byłoby mi łatwiej nagrać drugą, gdyby ta pierwsza nie odniosła takiego sukcesu.
Na pewno miałbym więcej czasu i nie jeździł jak wariat z tyloma koncertami wszędzie, gdzie się da i na każde zawołanie. Wiesz, jak już tworzysz zespół i coś się zaczyna kręcić, to potem ciężko powiedzieć "STOP", a nawet zwolnić. Każdy chce, żeby to objazdowe przedsiębiorstwo grało jak najdłużej. Tłumaczysz sobie: potrzebuję tych apanaży, bo muszę żyć, rozwijać się. W moim przypadku hajs głównie idzie na sprzęt. Nie mam żadnych innych wielkich wydatków, nie buduję chaty, basenów... Raczej duże studio mi się marzy niż wielki dom.

Nie potrafiliście się zatrzymać czy nie chcieliście?
Nie potrafiliśmy i nie chcieliśmy. Te cztery lata spędzone na koncertach to były po prostu niezapomniane chwile. Balangi, nowe znajomości, impreza za imprezą. Super- sprawa. Bardzo to lubiłem. I nie potrafię wyjść z takiego trybu życia szybko. Na przykład zrobić sobie przerwę, napisać coś fajnego, a potem wrócić.

Cud, że w takim ciągu w ogóle coś napisałeś!
Generalnie teksty są dla mnie najtrudniejsze. Dość długo nie mogłem napisać takich, które by oddawały mój nastrój. Niektóre były dobre, ale tak smutne, że gryzły się z moją koncepcją robienia muzyki, która według mnie powinna pomagać żyć.

Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że "Cyfrowy styl życia" wziął się z wiecznej balangi. No, może z wyjątkiem jednej piosenki - zabawnego dialogu między facetem dającym w gaz z kolesiami i jego stęsknioną kobitką, która w kółko powtarza za mamą, że dobry chłop powinien pić w domu
No bo to miały być inne klimaty! Nie chciałem lecieć zabawowym Sidneyem z pierwszej płyty. To znaczy na początku może i chciałem, ale szybko zorientowałem się, że to nie wychodzi, że jest nieszczere.

Nieszczere?
Tak. Bo tamten Sidney umarł, już go nie było, więc niezabawowy Sidney nie mógł napisać zabawowych piosenek.

Co to znaczy - umarł? Coś go zabiło?
Po prostu przestał mieć czas na zabawę. Zmienił się. Przestał pić, ponieważ okazało się, że ma rozwaloną wątrobę i może się to dla niego źle skończyć.
1 3 4 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się