Menu Region

Łechtanie polskiego ego

Łechtanie polskiego ego

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Jakub Mielnik

Prześlij Drukuj
Uwielbiamy takie kawałki. Oto ważny minister z bardziej zamożnej i bardziej cywilizowanej części Europy deklaruje, że Polska powinna być w ścisłym kierownictwie UE.
Szef włoskiej dyplomacji Franco Frattini twierdzi, że unijny dyrektoriat, który decyduje o losach kontynentu, powinny tworzyć nie tylko Niemcy, Francuzi i Brytyjczycy, lecz także Włosi, Hiszpanie i Polacy.

Toż to najprawdziwszy balsam na skołatane dusze polityków złaknionych sukcesów na europejskich salonach. Głód ten jest wielki. Tak wielki, że już każdorazowe przejście przez elektroniczne bramki gmachu Komisji Europejskiej jest uznawane za miażdżący sukces polskiego rządu w Brukseli. Idąc tym tokiem rozumowania, należy odczytać deklarację wytrawnego włoskiego dyplomaty jako uznanie prostego faktu, że Unia Europejska wprost je z ręki premiera Tuska i jego ministrów.

Tymczasem Frattini nie składa Polsce żadnych hołdów. Działa wyłącznie we własnym interesie, świadom, że decyzje w Unii coraz częściej zapadają między Berlinem, Londynem i Paryżem.
Dla Rzymu w tym trójkącie nie ma już miejsca, dlatego Frattini posiłkuje się ambicjami Hiszpanów i mocarstwowymi zapędami Polski.

Warszawa mogłaby tę sytuację wykorzystać do wzmocnienia naszej pozycji w UE. Ale na to trzeba mieć precyzyjny plan. Nie zastąpią go propagandowe chwyty, z których wynika, że zawartość sukcesu w sukcesie Polski w Brukseli od dawna przerasta oczekiwania największych optymistów. O sensowny plan jest jednak najtrudniej. Znacznie łatwiej pompuje się newsy i własne ego.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się