Menu Region

Nie ma korupcji, gdy u steru są najmądrzejsi obywatele

Nie ma korupcji, gdy u steru są najmądrzejsi obywatele

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

rozmawia Monika Libicka

Prześlij Drukuj
Z dr. Staffanem Anderssonem, politologiem, specjalistą od problemów z korupcją w życiu publicznym, rozmawia Monika Libicka.
W Polsce polityk to jeden z najmniej poważanych zawodów. Szwedzi swoim politykom ufają. Dlaczego?
Generalnie ufamy sobie nawzajem, a poza tym sposób organizacji naszego życia publicznego zapewnia dużą przejrzystość. Reguły gry są jasno określone i wiadomo, że ich naruszenia nie da się ukryć.

Skąd ta pewność?

W naszej konstytucji jest zapis, który zapewnia specjalną ochronę dla tzw.
whistleblowers, czyli osób ujawniających nieprawidłowości w administracji. Jeśli ktoś zdecyduje się poinformować o tym media lub prokuraturę, ma zagwarantowaną pełną anonimowość i prawną ochronę. Ujawnienie źródła przecieku jest niedopuszczalne i karalne, a to tworzy naturalny mechanizm kontrolny.

Mówi Pan, że sobie ufacie. Czym to tłumaczyć? Człowiek z natury jest nieufny.
Chyba decydują o tym sprawnie funkcjonujące instytucje, ale trudno powiedzieć, czy to one budują zaufanie, czy też właśnie to zaufanie społeczne sprawia, że one dobrze funkcjonują. Wydaje mi się, że działa to teraz na zasadzie sprzężenia zwrotnego.

Szwecja ma jeden z najniższych poziomów korupcji i zajmuje wysokie czwarte miejsce w rankingu 179 krajów Transparency International...
…ale pocieszę panią, że tak nie było zawsze. Jeszcze w pierwszej połowie dziewiętnastego wieku w publicznej administracji korupcja była dość powszechna. Do obecnych standardów dochodziliśmy więc przez ponad jedno stulecie.

To dość słabe pocieszenie. Co wpłynęło na tę zmianę?
Wprowadzenie merytokratycznej administracji publicznej.

To znaczy?

Rekrutacja i promocja ludzi na podstawie ich wartości, umiejętności, a nie znajomości.

Jak to Wam się udaje?
Na uczelniach są specjalne wydziały, na których studenci są przygotowywani do pracy w administracji. Przy zatrudnianiu stosowane są przejrzyste procedury kwalifikacyjne. Ale żeby nie robić ze Szwecji ideału: my też mamy problemy z nepotyzmem, tyle że na poziomie lokalnym. Jesteśmy społeczeństwem, w którym ludzie dobrze znają swoich sąsiadów i czasem te więzi są przenoszone na obszary, gdzie raczej szkodzą, niż pomagają. Bywa, że w ten sposób załatwia się kontrakty czy pracę.

Czy w Szwecji politycy mają jakiś specjalny kodeks etyczny?

Nie. Przepisy regulujące ich działanie dotyczą tylko niektórych obszarów. Na przykład litera prawa mówi o sposobach finansowania partii przez państwo, ale milczy na temat prywatnego sponsoringu. Partie z własnej woli deklarują, czy są finansowane przez prywatny biznes lub indywidualnych sponsorów.

I nie ma obawy, że będą jakieś przekręty?
Na razie ich nie było, ale szczerze mówiąc, nawet gdyby do tego dochodziło, to i tak nie byłoby ich jak z tego rozliczać.
1 3 »
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się