Menu Region

Piraci porwali statek z Polakami

Piraci porwali statek z Polakami

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Aktualności

Jacek Klein Robert Klewicz

Prześlij Drukuj
W Zatoce Adeńskiej, 500 km od wybrzeży Somalii, tamtejsi piraci porwali chemikaliowiec Bow Asir z pięcioma Polakami na pokładzie.
Poza nimi, na pokładzie jest jeszcze siedemnaście osób z innych krajów. Zarówno armator jak i MSZ potwierdziły oficjalnie informację o porwaniu.

Piotr Paszkowski, rzecznik prasowy Ministerstwa Spraw Zagranicznych, mówi, że jego resort informacje o porwaniu norweskiego chemikaliowca "Bow Asir" u wybrzeży Somalii dostał wczoraj po południu.

- W momencie porwania statek znajdował się około 300 mil od brzegu. MSZ jest w stałym kontakcie z norweskim armatorem. O sprawie zostały poinformowane kompetentne służby oraz placówki RP w regionie, które niezwłocznie podjęły działania - informuje Paszkowski.

MSZ skontaktował się już z rodzinami marynarzy. Został im przekazany numer specjalnego telefonu, gdzie mogą uzyskać wszelkie informacje. Ministerstwo nie ujawnia jednak danych porwanych marynarzy.

Wiadomo, że statek przewoził chemikalia z Arabii Saudyjskiej. Międzynarodową załogę stanowi 27 marynarzy: Polaków, Norwegów, Rosjan i Filipińczyków.

W stałym kontakcie z ambasadą w Norwegii jest polska placówka w Nairobi. Jej pracownicy analizują wszelkie informacje.

Właścicielem statku jest norweska firma Odfjell. Do porwania doszło wczoraj ok. godz. 8.30. Armatora poinformował kapitan statku, Norweg.

- Powiedział, że z różnych stron podpływają pirackie łodzie i uzbrojeni mężczyźni zaczynają przejmować kontrolę na pokładzie - mówi Per H. Hansen, dyrektor Salhus Shipping, firmy sprawującej opiekę nad załogą. O godz. 11.45 udało mu się wysłać mejl ze szczegółami dotyczącymi napastników: ich uzbrojenia, liczby i zachowania. Obecnie na statku jest ok. 20 piratów uzbrojonych w karabiny maszynowe.

Statek ma urządzenia lokalizujące, dzięki którym właściciel ciągle śledzi jego pozycję. Zdarzenie potwierdziło także dowództwo 5 floty marynarki Stanów Zjednoczonych, której okręty operują w tym rejonie i również śledzą działania piratów. Jest to o tyle istotne, że już dwadzieścia minut po porwaniu stracono kontakt radiowy z załogą i porozumiewanie się z nią jest praktycznie niemożliwe. - Nie mamy żadnych informacji o rannych. Robimy teraz wszystko, co w naszej mocy, aby zapewnić bezpieczeństwo naszej załogi. Jesteśmy w stałym kontakcie z okrętami marynarki wojennej - powiedział Per H. Hansen.

Marynarzy do pracy rekrutowała firma Stan Shipping z Gdańska. Ona też odmawia na razie podania nazwisk porwanych Polaków.

Tragiczną sytuację marynarzy z "Bow Asir" rozumie doskonale marynarz, który sam przeżył porwanie. - Mogę się tylko domyślać, co czują moi koledzy na statku "Bow Asir". Mam nadzieję, że wszyscy z nich zachowają cierpliwość i spokój. Sprawa jest skomplikowana i nie ruszy do przodu, dopóki porywacze nie przedstawią swoich żądań. W naszym wypadku trwało to aż cztery dni - mówi Leszek Adler z Gdyni, oficer techniczny na porwanym w listopadzie 2008 roku również przez somalijskich piratów statku "Sirius Star". I dodaje:

- Najgorzej muszą się czuć teraz ich rodziny. Bardzo im współczuję.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się