Menu Region

Kryzys w Polsce jeszcze się nie rozpoczął

Kryzys w Polsce jeszcze się nie rozpoczął

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

rozmawia Joanna Ćwiek

Prześlij Drukuj
Z prof. Januszem Czapińskim, psychologiem społecznym, rozmawia Joanna Ćwiek
Czy kryzys zmienił Polaków?
Moim zdaniem na razie dotknęły nas pojedyncze kolonie kryzysowego wirusa. Tylko nieliczne osoby, takie jak na przykład byli pracownicy Huty Stalowa Wola, którzy stracili pracę. Przeciętny Polak wie, że jest kryzys tylko dlatego, że usłyszał o tym w mediach. Uważam, że najgorsze dopiero przed nami.

Skąd Pan wie, że kryzys nas jeszcze nie dotknął?

Bo nie widać tego w badaniach. Odpowiedzi na pytanie odzwierciedlają ścieżki myślenia Polaków. Na przykład ankietowani odpowiadają, że według nich w przyszłości będzie gorzej niż dziś. Nie zaskoczyło mnie to wcale - nasi rodacy często widzą przyszłość w czarnych barwach. Zwłaszcza wtedy, gdy ich wyobrażenia dotyczą sfery publicznej.

Dlatego ponad 40 proc. Polaków uważa, że obecna sytuacja gospodarcza kraju nie jest najgorsza?
Nie tylko dlatego. Wiele osób pamięta biedę z okresu transformacji. Na początku lat dziewięćdziesiątych aż 75 proc. rodzin deklarowało, że nie wystarcza im do pierwszego. Jeszcze dwa lata temu przeszło 35 proc. Polaków nie miało na chleb. W porównaniu z tamtym kryzysem obecnie nie jest jeszcze tak ciężko.

Badania pokazują, że zaczynamy już oszczędzać.
W tych badaniach nie widać jeszcze znacznego ograniczenia codziennych wydatków. Ankietowani deklarują, że rezygnują z wakacyjnych wyjazdów albo z wyjść do restauracji. Ale co to za oszczędność, kiedy Polacy raczej nie jadają na mieście i rzadko gdziekolwiek wyjeżdżają.

Ale zaczynamy też oszczędzać na jedzeniu. Aż co trzeci ankietowany deklaruje, że kupuje mniej jedzenia i tańsze produkty.
To też żadna nowość. Od lat ok. 30 proc. Polaków deklaruje, że oszczędza na jedzeniu. Inna sprawa, że nawet jeśli ktoś zaczyna wydawać mniej na zakupy, to i tak oszczędza więcej, niż przestałby wydawać na "luksusy". Żywność w Polsce to najpoważniejsza pozycja w domowym budżecie i rzeczywiście daje spore oszczędności.

Kiedy będzie wiadomo, że kryzys już dotarł do Polski?
Moim zdaniem papierkiem lakmusowym sytuacji kryzysowej jest zdolność do spłacania kredytu. Kiedy aż 94 proc. Polaków nadal w terminie spłaca swoje raty, nie możemy mówić o tym, że mamy kryzys. Zwłaszcza że jak porównany dane z ubiegłego roku, to wyraźnie widać, że w lutym ubiegłego roku więcej naszych rodaków zalegało ze spłatą kredytów niż obecnie.

Zobowiązania kredytowe to dla Polaków priorytet?
Zdecydowanie. Ludzie biorą kredyt, żeby spełnić swoje marzenia - kupić płaski telewizor, nowy samochód czy większe mieszkanie. Zaniedbania w spłacie tych zobowiązań spowoduje, że bank im te marzenia odbierze.

Czy Pana zdaniem to możliwe, żeby wkrótce banki zaczęły masowo zajmować majątek Polaków?
To jak najbardziej realne. Skoro coraz częściej pracownicy godzą się na obniżenie pensji i wymiaru czasu pracy, to prawdopodobnie pensja, która im zostanie, pozwoli wyłącznie na skromne przetrwanie. Na kredyt już zabraknie.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się