Menu Region

Kłopoty zaczęły się i skończą w USA

Kłopoty zaczęły się i skończą w USA

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Janusz Jankowiak

Prześlij Drukuj
Powinniśmy uważnie obserwować sytuację w USA - o tym gdzie patrzeć w czasie kryzysu pisze Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.
Nie dziwi mnie, że aż 53 proc. Polaków uważa, że kryzys potrwa od pół roku do dwóch lat i że większość Polaków spodziewa się recesji w przeciągu najbliższych 6 miesięcy. Jesteśmy mocno uzależnieni od Europy Zachodniej i USA, gdzie spowolnienie gospodarcze jest mocno widoczne. Jeśli Polak czyta, że w Stanach - największym światowym mocarstwie - jest 13-procentowy deficyt budżetowy, a gospodarka naszego potężnego sąsiada - Niemiec - może skurczyć się w tym roku aż o 7 proc., to trudno być optymistą. To są twarde dane, które podane w odpowiednim sosie przez media mogą wywołać panikę.

Powinniśmy teraz uważnie obserwować sytuację w USA. Zawirowania gospodarcze na świecie skończą się wówczas, jeśli zadziała plan amerykańskiego sekretarza skarbu Timothy'ego Geithnera, wart 1 bln dol. Geithner chce, by rząd, ale przede wszystkim prywatni przedsiębiorcy wykupili tzw. toksyczne aktywa banków. Geithner ryzykuje - nie wiadomo, czy prywatne firmy będą chciały zaangażować się w wykup akcji kulejących dziś banków. Jest to wprawdzie pokusa, bo np. amerykański gigant - Citibank - jest dziś wyceniany na zaledwie 5,6 mld dol. - to mniej, niż wart jest nasz PKO BP.

Jeśli prywatne firmy skuszą się na wykupienie akcji podupadłych banków, to będą miały zapewniony ogromny zysk, bo stopa zwrotu inwestycji będzie bardzo wysoka. Wówczas kryzys na pewno złagodnieje na całym świecie - skończy się może nawet już na przełomie 2009 i 2010 r. Jeśli natomiast nie będzie chętnych na wykup papierów, to kryzys może zamienić się w długotrwałą, męczącą recesję światową, na którą przez długie lata nie będzie sposobu.

W Polsce mamy dziś klasyczny kryzys zaufania pomiędzy bankami komercyjnymi oraz między bankami a klientami, który potrwa tak długo, jak długo państwo nie zacznie działać aktywniej. Bo banki oczekują wyraźnej pomocy od rządu i NBP. Nie odpowiada im to, że bank centralny proponuje pożyczki na miesiąc, trzy, a nawet pół roku.

aczynają potrzebować tzw. długiego pieniądza, czyli długoletniego finansowania. Byłoby dobrze, gdyby NBP wykupił od banków komercyjnych wieloletnie obligacje. Akcję kredytową tych banków mogłyby też wesprzeć duże państwowe instytucje - PKO BP czy PZU. Gwarantowałyby po prostu udzielanie kredytów przez banki. Ale ja na razie nie widzę konkretnych posunięć rządu. Nawet jeśli premier mówi o zwiększeniu gwarancji do 40 mld zł, to i tak przeszło połowa tych pieniędzy idzie na gwarancje kredytów pod budowę dróg i autostrad.

A co z kredytami dla firm, które muszą walczyć o przetrwanie? Rząd powinien w pierwszym półroczu podjąć pewne konkretne decyzje. Jeśli tego nie zrobi teraz, będziemy mieli na głowie nie dość, że kryzys na rynku kredytów, to jeszcze potężny kryzys gospodarczy, który przyjdzie z Zachodu.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się