Menu Region

Różnimy się w reakcji na krach

Różnimy się w reakcji na krach

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Henryk Domański

Prześlij Drukuj
Kryzys odsłania wpływ bardziej tradycyjnych modeli gospodarczych na obywateli - o wynikach światowych badań kryzysu pisze Henryk Domański, dyrektor Instytutu Socjologii i Filozofii PAN.
Badania pokazują wyraźnie, że oprócz rozmaitych czynników ekonomicznych czy politycznych duży wpływ na sposób przeżywania kryzysu przez społeczeństwa świata mają ich kultura i tradycje. Polska znalazła się w grupie państw takich jak Grecja, Rosja czy Litwa, w których najwięcej badanych odpowiedziało, że wolny rynek nie może funkcjonować dobrze bez interwencji państwa. Na drugim końcu skali znajdują się Niemcy, Irlandia czy Wielka Brytania.


Ten wynik jest bardzo czytelny i zgodny z prawidłowościami. Społeczeństwa postkomunistyczne i te o tradycyjnej strukturze społecznej - takiej, z jaką mamy do czynienia w Grecji - chcą widzieć państwo w roli parasola ochronnego. Grecy czy Polacy uważają, że państwo powinno pomagać dzieciom z rodzin ubogich czy też przeciwdziałać bezrobociu zdecydowanie częściej niż obywatele państw zachodnich.

Podobnie tradycjonalizm widać było w odpowiedziach na pytanie o to, kogo należy winić za kryzys. W krajach takich jak Litwa, Rosja, Tajlandia i Korea Południowa największą winą obarczano rządy centralne. Na przykładzie Rosji widać, że to samo państwo, od którego obywatele oczekują zaangażowania w rozwiązywanie problemów ekonomicznych, może też być w ich oczach sprawcą kryzysu.

Respondenci, którzy zdają sobie sprawę z tego, jak silnie połączone są współczesne gospodarki, woleli wskazywać raczej politykę Stanów Zjednoczonych jako winnego zapaści w ich krajach. Najwięcej takich odpowiedzi pojawiało się w Japonii, Chinach, Kanadzie, Australii i Holandii, a więc w tych państwach, które mają bogatą historię globalnych stosunków handlowych i politycznych.

Ludzie, którzy zdają sobie sprawę ze stopnia skomplikowania procesów ekonomicznych, chętnie zrzucają też winę na tajemnicze organizacje. W Niemczech albo w Wielkiej Brytanii chętnie zrzucają winę na finansowe korporacje i ich domniemaną pazerność. Korporacje to coś złowrogiego, nieznanego, nie wiadomo co i kto za nimi stoi. Dla przeciętnego obywatela korporacja to czarna skrzynka, która w sobie mieści wszystkie lęki.

Podział na kraje, które lepiej i gorzej przyswoiły sobie lekcje światowej gospodarki, widać też wyraźnie w odniesieniu do stosunku do oszczędzania konsumentów.

Do świadomości Anglików i Niemców wiele przenika pewnie z klasycznego modelu Keynesowskiego. Trudno, rzecz jasna, oczekiwać, że mieszkańcy tych krajów mają tak dobrze rozwiniętą świadomość ekonomiczną. Ale z czasów Wielkiego Kryzysu zostało im pewnie ludowe przekonanie, że wydawanie pieniędzy, by pobudzić gospodarkę, jest rzeczą dobrą. Stąd w badaniu niemieccy respondenci odpowiedzieli, że czas kryzysu nie jest zły na kupowanie. Chować pieniądze do skarpetki chciało tylko 20 proc. badanych, to ponad połowę mniej, niż wynosi średnia światowa.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się