Menu Region

Z powodu kryzysu cały świat zaciska pasa

Z powodu kryzysu cały świat zaciska pasa

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Joanna Ćwiek

182Komentarze Prześlij Drukuj
Kryzys to zjawisko globalne, na całym świecie mówi się o nim jednym głosem. Jednak poszczególni ludzie twierdzą, że nie odczuli go na własnej skórze - wynika z największego na świecie badania załamania gospodarczego przeprowadzonego przez międzynarodową sieć badawczą IRIS.
Dziś "Polska" jako jedyna w kraju przedstawia wyniki tego badania. Autorzy między 15 lutego a 15 marca przepytali ponad 18 tys. respondentów (818 osób w Polsce) z 19 państw świata - Europy, obu Ameryk i Azji. Okazało się, że w większości krajów ludzie wiedzą, że jest kryzys, bo przeczytali o nim w gazecie.

Po prostu pewnego dnia wszyscy zaczęli o nim pisać. - W dobie internetu informacje rozprzestrzeniają się błyskawicznie, dlatego tak szybko zyskał on ogólnoświatowy zasięg - mówi "Polsce" Łukasz Mazurkiewicz z ARC Rynek i Opinia, firmy, która w ramach tego projektu prowadziła badania w Polsce.


Natężenie złych informacji spowodowało, że prawie na całym świecie ludzie uważają, że w ciągu ostatnich miesięcy sytuacja gospodarcza ich kraju się pogorszyła. Wszyscy podejrzewają, że recesja potrwa co najmniej dwa lata. Optymistami są jedynie Chińczycy - aż 45 proc. z nich uważa, że w ich kraju koniunktura gospodarcza się poprawiła.

Większość Amerykanów (88 proc.), Irlandczyków (67 proc.), Hiszpanów (74 proc.) i Francuzów (64 proc.) uważa, że gorszej sytuacji ekonomicznej w kraju nigdy dotąd nie przeżyli.

Polacy w ocenie kryzysu są pokorniejsi - tylko 43 proc. z nich uważa, że tak źle jak teraz nie było nigdy. To zapewne dlatego, że wielu pamięta biedę okresu PRL. Podobnie obecną sytuację postrzegają inni mieszkańcy byłych państw bloku wschodniego.

Wszyscy badani przyznają, że zmuszeni są zacisnąć pasa. W Portugalii i w Korei Południowej niemal 40 proc. potwierdza, że ma kłopoty, aby związać koniec z końcem. Jednak w porównaniu z ubiegłym rokiem osób tych wcale nie jest tak dużo więcej. W Portugalii grupa ta wzrosła o 16 punktów proc., a w Korei - tylko o 5.

Tragedii nie ma także w Stanach Zjednoczonych. Tylko 3 proc. Amerykanów zamierza ograniczyć wydatki na produkty luksusowe, 7 proc. na wakacje, a 22 proc. deklaruje, że rzadziej chodzi do restauracji. Nikt natomiast nie zamierza ograniczać wydatków na nowe auta.

- Bo to kryzys nadmiernego konsumpcjonizmu. Ludzie nie cierpią głodu i nie mają większych problemów z utrzymaniem się. Ewentualnie rezygnują z wyższego standardu życia - podsumowuje Mazurkiewicz.



Już jutro czytaj o wynikach badań dotyczących Polski w kryzysie
- Jesteśmy mniejszymi pesymistami, niż Anglicy, Francuzi, Grecy czy Hiszpanie.
- Już przeżyliśmy kiedyś gorsze czasy - tak twierdzi ponad połowa Polaków

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

182

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

SILNY KRYZYS

+16 / -12

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Grzegorz Rymopis (gość)  •

Post powtórzony.

odpowiedzi (0)

skomentuj

SILNY KRYZYS

+12 / -14

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Grzegorz Rymopis (gość)  •

To kryzys
i nędza-
mnoży siły
i uczy zwyciężać.

Grzegorz Rymopis

odpowiedzi (0)

skomentuj

Większość ludzi jest marudnych

+13 / -13

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny  •

Większość ludzi jest marudnych i zapytanych czy zgadzasz się, że nigdy nie było gorzej niż teraz, proszę podkreślić jedną z odpowiedzi „zdecydowanie tak”, „prawdopodobnie tak”, „tak”, „nie”, wybierze jedną z trzech pierwszych odpowiedzi czyli stwierdzi, że tak źle jak teraz to jeszcze nigdy nie było. Oczywiście można też inaczej zapytać i będą inne wyniki.

Kiedy zapytano papieża czy można jeść podczas modlitwy odpowiedział, że nie, bo podczas modlitwy trzeba się na modlitwie koncentrować ale gdy spytano czy można się modlić podczas jedzenia odrzekł, że tak, bo każdy czas jest dobry żeby się pomodlić.

Bez przesady z tym „kryzysem”. Ktoś zagrał na giełdzie, przegrał i krzyczy: kryzys! Ja gram w toto-lotka, ciągle przegrywam i też mógłbym ciągle krzyczeć: kryzys! A dlaczego nie krzyczę? Bo wiem, że mogę przegrać, gram dla zabawy, nienałogowo i bardzo niewielkimi sumami, ot 10 złotych raz na kwartał. Ale jakbym zagrał całym swoim majątkiem, i oczywiście przegrał, bo takie są prawa statystyki, to wtedy mógłbym sobie pokrzyczeć. A czym się różni giełda od totka? Statystykami. A te wyraźnie wskazują, że na giełdzie zdarza się wygrać ale i znacznie łatwiej przegrać gdy ktoś, nie zważając na analizy fundamentalne, kupuje egzotyczne opcje, niezdrowo podniecony mirażami wielkiej wygranej. Owszem, te wirtualne (finansowe) problemy niektórych banków mogą przekładać się na realną gospodarkę ale przełożą się tym silniej im silniej będziemy w panice trajkotać „kryzys, kryzys”.

Chciałem dziś pójść do kina ale nie idę, bo „kryzys”. Chciałem zrobić zakupy ale nie robię, bo „kryzys”. Nie jadę na urlop - „kryzys”. Nie kupuję (teraz tańszego!) samochodu, nie cieszę się niższymi cenami mieszkań i ropy – wszak to też są zjawiska „kryzysowe”. Fakt, przy takiej postawie kryzys będzie. Sami go wywołamy.

odpowiedzi (0)

skomentuj