Menu Region

Promocja Polski jest nijaka

Promocja Polski jest nijaka

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

rozmawia Urszula Bieniecka

1Komentarz Prześlij Drukuj
Z Katie Foster, specjalistką od marketingu turystycznego, rozmawia Urszula Bieniecka.
Jakie są nasze błędy w dotychczasowych kampaniach promujących Polskę?
Chodzi o pewną wyrazistość wizerunku, której Polsce brakuje. Znamy Francję, Włochy, Hiszpanię, Austrię. Budzą w Europie silne skojarzenia. Powszechnie wiadomo, co te kraje mają do zaoferowania. Weźmy np. Włochy. Każdy Brytyjczyk ma w głowie pewien ich obraz. Wie, czego się po tym kraju spodziewać. Doskonale zna tamtejsze jedzenie, a historię Włochów kojarzy ze starożytnym Rzymem. Większości Europejczyków Włosi kojarzą się z ludźmi o wesołym i romantycznym usposobieniu, skorymi do zabawy.

A jakie skojarzenia budzi Polska?
Polska oferta turystyczna to zupełnie inna historia. Większość młodych Brytyjczyków nie wie nawet, gdzie dokładnie Polska leży i jaka właściwie jest. I to mimo że w Londynie mieszka mnóstwo Polaków, jest sporo polskich sklepów i wychodzą polskie gazety. Młodzi Brytyjczycy podróżują po całym świecie, ale większości z nich nigdy nie przyszło do głowy, żeby pojechać do Polski. To dlatego, że oferta turystyczna nie jest wyrazista i trudno powiedzieć, po co właściwie jechać na wakacje do Polski. Zamiast udać się w nieznane, lepiej wybrać Tajlandię, Turcję, Chiny, które od razu rodzą w wyobraźni wyraźne obrazy. Niestety, Polacy przeszacowują wiedzę innych krajów na swój temat. Tymczasem turyści muszą dokładnie wiedzieć, co Polska oferuje i czym się to różni od propozycji spędzenia wolnego czasu w innych krajach.

Dzięki członkostwu w Unii Europejskiej dostajemy duże dotacje na rozwój turystyki. Czy obcokrajowcy dostrzegają już jakieś zmiany na lepsze?

Mieszkańcy zachodniej Europy oczywiście wiedzą, że dostajecie duże dotacje z Unii Europejskiej. Na pewno kojarzą to z polepszającym się stanem dróg, nowymi lotniskami, odnawianiem historycznej zabudowy. Wyższy standard waszej infrastruktury na pewno poprawi zdanie na temat Polski, ale nie uruchomi automatycznie lawiny turystów. Musi się zmienić sposób promowania Polski, powinny się pojawić nowe działania wizerunkowe, ale osobiście nie zauważyłam, aby w tej sprawie nastąpiła jakaś znacząca zmiana.

Jaki typ turystów możemy przyciągnąć, jeśli zainwestujemy w dobrą promocję?
Na waszym miejscu skierowałabym uwagę na młodych, poszukujących przygód podróżników, którzy chcą próbować nowych rzeczy. Wystarczy tylko złożyć im konkretną propozycję. Pokazać np. zalety górskich wycieczek po dzikich, nieprzetartych szlakach. Trzeba także umieszczać informacje w obcych językach wszędzie tam, dokąd chcecie przyciągnąć turystów. Byłam już w Polsce kilka razy i brak obcojęzycznych informacji bardzo mi doskwierał.

Czy Polska!Year ze swoimi wystawami polskiej sztuki współczesnej, designem i pokazami młodego polskiego kina może znacząco zmienić nasz wizerunek?

To zależy od tego, czy zaadresujecie ten projekt do właściwej widowni. Jeśli zechcecie przekonać wielbicieli gorących hiszpańskich plaż, aby zamiast tego przyjechali zobaczyć młodą polską sztukę, to raczej nie odniesiecie sukcesu. I nie rozumiem, dlaczego kolorem przewodnim dla całej kampanii jest czerwony! To chyba najgorsza z możliwych barwa promocyjna dla Polski, bo kojarzy się z komunizmem. Może lepiej byłoby zastosować kolorystykę bliższą naturze?
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Nijaka? i bzdurna! Bzdury z turystycznego atlasu

+3 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

z miasta Łodzi (gość)  •

"Nowy atlas województwa łódzkiego to bubel - alarmują eksperci od turystyki w regionie. Publiczne pieniądze, zdaniem wielu, wyrzucono w błoto. Zaprezentowany w tym roku na targach turystycznych atlas miał być prawdziwym hitem. Ale fachowcy widzą coraz więcej rażących błędów."
oraz
" Atlasu, wydanego w 5 tysiącach egzemplarzy, który kosztował ok. 70 tys. zł, bronią jego autorzy. - To pierwsze wydawnictwo od lat, mogły się w nim znaleźć nieścisłości - mówi Ryszard Kaliński, dyrektor departamentu kultury fizycznej, sportu i turystyki Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi. - Czekamy na wszelkie uwagi z regionu, w następnych wydaniach będą poprawki."
Tylko pan dyrektor zapomniał o tych pięciu tysiącach turystów, również zagranicznych, którzy po kupieniu bubla więcej i do Łodzi, i do Polski NIE PRZYJADĄ!
Może by tak "TFURCY" tego "atlasu" wykupili nakład i rozdali swoim znajomym - i takie "paplanie urzędowe" będzie bezkarne?!

odpowiedzi (0)

skomentuj