Menu Region

Muzyczny cios od weteranów z Pet Shop Boys

Muzyczny cios od weteranów z Pet Shop Boys

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Marek Świrkowicz

Prześlij Drukuj
Brytyjscy praojcowie elektropopowych pasaży z grupy Pet Shop Boys długo zastanawiali się, jak swą radosną, roztańczoną twórczość zaadaptować na potrzeby XXI wieku. I wreszcie im się udało.
Ich najnowsza, pierwsza od trzech lat, płyta "Yes", która właśnie trafia do naszych sklepów, to pyszny dowód na to, że w muzyce tanecznej najprostsze rozwiązania są najlepsze.

A nie było łatwo. Zdesperowani, lekko już posiwiali Brytole próbowali niemal wszystkiego. Najpierw wzięli się za komponowanie muzyki teatralnej i w 2001 r. wystawili własny musical "Closer To Heaven". Na wydanym w 2002 r.
albumie "Release" flirtowali otwarcie z muzyką akustyczną i znienawidzonym wcześniej rockiem. W 2005 r. postanowili wziąć się za bary z dziesiątą muzą i nagrali własny soundtrack do legendarnego "Pancernika Potiomkina" Sergieja Eisensteina. Z kolei na buntowniczej płycie "Fundamental" sprzed trzech lat bohatersko rozrywali szaty politycznych trybunów zaangażowanych w problemy współczesnego świata.

Wciąż jednak czegoś im brakowało, a muzyczny kryzys wieku średniego coraz bezczelniej wyzierał z oczu wokalisty Neila Tennanta i programisty Chrisa Lowe'a. I wtedy obydwaj panowie postanowili zagrać va banque. Zamiast na siłę poszukiwać nowej tożsamości, spojrzeli w muzyczne lustro.

Posłuchali na nowo swoich starych płyt, zaprosili do współpracy popowych magików z producenckiego teamu Xenomania i w wielkim stylu powrócili do tego, co potrafią najlepiej - bezpretensjonalnego, ociekającego tanecznym hedonizmem popu.

Nowy krążek duetu spokojnie możecie umieścić w waszej płytotece tuż obok takich fonograficznych perełek Tennanta i Lowe'a, jak "Actually" (1987) czy "Very" (1993). To prawdziwa kopalnia syntetycznych hitów. Weźmy pierwsze z brzegu: singlowy "Love Etc.", ubarwiony gitarowymi smaczkami króla alternatywnego wioślarstwa Johnny'ego Marra (The Smiths), to esencja słodkiego, choć nie pozbawionego ironii stylu, którym Pet Shop Boys podbili klubowe parkiety przed 20 laty. Z kolei oparty na pożyczonym od Czajkowskiego motywie z "Dziadka do orzechów" elektrosong "All Over The World" ląduje na mapie petshopowych szlagierów tuż obok pamiętnego "Go West".

A wiecie, co jest najzabawniejsze? Otóż spora część kompozycji powstała pierwotnie z myślą o nowej płycie Kylie Minogue. Australijska gwiazdeczka, z którą Tennant i Lowe współpracowali już w przeszłości parokrotnie, puściła ich jednak kantem i nie skorzystała z propozycji. Pewnie teraz, słuchając ostatecznych wersji piosenek, bije się biedaczka w swe kształtne piersi.

***
Pet Shop Boys, "Yes", dystrybucja EMI Music Poland, cena 53 zł
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się