Menu Region

Policjanci sądzeni za śmierć dwóch osób na juwenaliach

Policjanci sądzeni za śmierć dwóch osób na juwenaliach

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Wiesław Pierzchała

Prześlij Drukuj
Trójka policjantów zasiadła wczoraj na ławie oskarżonych w Sądzie Okręgowym w Łodzi. Prokuratura obwinia ich o to, że przez niedopełnienie obowiązków służbowych doprowadzili do śmierci dwóch osób.
Do tragedii doszło w 2004 r. podczas tłumienia zamieszek na juwenaliach na osiedlu studenckim przy ul. Lumumby w Łodzi. Policja omyłkowo użyła wtedy ostrej amunicji.

Oskarżeni to: 57-letni Roman I., który feralnej nocy był oficerem dyżurnym sekcji ruchu drogowego KMP w Łodzi, 36--letnia Małgorzata Z., która była pomocnikiem oficera dyżurnego, a także 42-letni Radosław S., który koordynował działania łódzkiej policji.

Pierwszy z oskarżonych jest już na emeryturze, pozostali nadal są na służbie. Nie przyznają się do winy. Odpowiadają z wolnej stopy. Nie chcieli rozmawiać z dziennikarzami. Jedynie Roman I. oznajmił zirytowany: - Dajcie nam żyć. Wy też możecie się znaleźć w takiej sytuacji.

Akt oskarżenia przedstawiła Agnieszka Czajka z Prokuratury Okręgowej w Łodzi. Przypomniała, że podczas juwenaliów na osiedlu studenckim pojawili się uzbrojeni w kije kibice łódzkich drużyn piłkarskich, którzy bili studentów i demolowali sprzęty. Gdy policjanci szykowali się do interwencji, w ich stronę poleciały kamienie, metalowe pręty i kawałki płyt chodnikowych. W tej sytuacji dowódca rozkazał użyć broni na kule gumowe. Wkrótce zabrakło amunicji, więc z sekcji ruchu drogowego KMP dowieziono zapasy.

Wśród kul gumowych znalazło się 25 ostrych pocisków typu breneka. Rozległy się pierwsze salwy, zaczęli padać ludzie. Dowódca nakazał przerwać ogień i sprawdzić amunicję. Wtedy okazało się, że w magazynkach są ostre naboje.

Monika K. dostała postrzał w głowę. W ciężkim stanie trafiła do szpitala, gdzie zmarła. Damiana T. pocisk trafił w brzuch. Mężczyzna wykrwawił się na śmierć. Więcej szczęścia miała Monika P., która została ranna w nogę i przeżyła.

Po odczytaniu aktu oskarżenia sędzia Krzysztof Szynk odroczył proces do dziś. Po rozprawie obrońcy policjantów podkreślali, że będą zabiegać o ich uniewinnienie. Mecenas Michał Garus uważa, że oskarżeni są niewinni, bo podczas akcji błędy popełniono na niższym szczeblu. Nie podał jednak na jakim, oświadczył, że uczyni to na rozprawie.

Prokurator Czajka była zaskoczona słowami adwokata. W rozmowie z "Polską" zaznaczyła, że zebrany materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje na troje oskarżonych. Wyjaśniła, że dochodzenie w tej sprawie trwało tak długo, bo trzeba było przesłuchać ponad 300 świadków oraz spisać i odtworzyć rozmowy policjantów podczas feralnej nocy.

Krewni ofiar wystąpili do policji o odszkodowanie. W wyniku zawartej ugody rodziny Moniki K. i Damiana T. otrzymały 200 i 230 tys. zł. Policjantom grozi do 8 lat więzienia.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się