Menu Region

Potrzeba bata nad głową urzędników

Potrzeba bata nad głową urzędników

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Tomasz Ł. Rożek

Prześlij Drukuj
Z prof. Stanisławem Gomułką, byłym wiceministrem finansów, ekspertem BCC, rozmawia Tomasz Ł. Rożek
Raport o wykorzystaniu środków z UE stawia pod ścianą minister rozwoju regionalnego.
Wykorzystanie pieniędzy z UE w 2008 r. [ze starego unijnego okresu finansowania na lata 2004-2006 - red.] było szokująco niskie. Mieliśmy wydać 35,3 mld zł, a wydaliśmy zaledwie 15,2 mld zł. Wydaje mi się, że rząd w tym roku odpuścił sobie nowy budżet, a skoncentrował się na tym, by w ostatnim momencie jeszcze jak najwięcej wziąć ze starego. Z jednej strony to też dobrze, bo jesteśmy w stanie wykorzystać tamte pieniądze w 100 procentach. Ale z drugiej strony...

...mizerne wykorzystanie funduszy w 2008 r. rodzi niepokój o to, czy jesteśmy w stanie zrobić to lepiej w 2009 r.?

Dokładnie tak. A teraz szczególnie nie powinniśmy sobie pozwalać na jakiekolwiek opóźnienia, bo mamy spowolnienie gospodarcze. Kasy unijnej potrzeba nam dziś bardzo - to ona ma rozkręcić nasz kraj, gdy borykamy się z dużym spadkiem eksportu i produkcji przemysłowej.

Eksperci twierdzą, że dałoby się wycisnąć z Unii ostatni grosz, gdyby nie nasza typowa polska mentalność: co się odwlecze, to nie uciecze.

Na pewno mamy problem z rozbudowaną biurokracją - np. procedur, związanych z pozyskiwaniem pomocy unijnej, choć tego od nas Komisja Europejska wcale nie wymaga. Jest też masa problemów technicznych, np. nazewnictwo - jest pewna pula pieniędzy z Unii przeznaczona na walkę z wykluczeniem cyfrowym, ale nigdzie nie ma definicji wykluczenia cyfrowego. W każdym województwie może więc obowiązywać różna definicja i dotacje mogą trafiać na różne projekty. A wystarczyłoby ustalenie jednej, spójnej definicji. Ale to powinien zrobić rząd. No i pozostają jeszcze opóźnienia w dostosowaniu naszego prawa do przepisów Unni Europejskiej.

Działaliśmy zbyt wolno?

Tak naprawdę usunęliśmy wszystkie bariery prawne dopiero na przełomie 2007 i 2008 r., a przecież do Unii weszliśmy w 2004! Winne tej sytuacji są wszystkie rządy.

Elżbieta Bieńkowska ma pecha, bo jest ministrem na czas kryzysu.
Moim zdaniem powinna mieć znacznie większe kompetencje - np. do sprawdzania co miesiąc, jak są wykorzystywane pieniądze z Unii na każdym szczeblu. Ja oczekuję większej współpracy między rządem a samorządami, przez które przepływają pieniądze z UE. Byłoby idealnie, gdyby np. samorządy nie działały ad hoc i w takim tempie, jakie same sobie narzucą. Dlatego być może Bieńkowska naprawdę powinna zostać wicepremierem. Miałaby wtedy dużo większe możliwości wpływania na opornych urzędników.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się