Menu Region

Nawet rektorom zajrzą do kieszeni

Nawet rektorom zajrzą do kieszeni

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Agaton Koziński Wiktor Świetlik

2Komentarze Prześlij Drukuj
Rektorzy wyższych uczelni państwowych będą także objęci ustawą antykorupcyjną - dowiedziała się "Polska".
Projekt ustawy staje się coraz ostrzejszy. Obejmie kilkaset tysięcy osób. Wszystkie oświadczenia majątkowe będą jawne. Do tej pory ujawniać swoje dochody musieli tylko parlamentarzyści i samorządowcy. Julia Pitera w rozmowie z "Polską" broni się przed zarzutem, jakoby ustawa miała być bardzo rygorystyczna. - To jest prawo dla uczciwych ludzi. W poprzedniej ustawie było wiele pułapek na urzędników. Mój projekt nie zakłada z góry, że urzędnicy to złodzieje - twierdzi Pitera. - Jeśli ktoś nie łamie przepisów, nie ma się czego obawiać - dodaje.

Urzędnicy, poza dyplomatami, nie będą mogli przyjmować prezentów. Zmienią się oświadczenia. Będą dla wszystkich takie same (dotychczas były trzy różne wzorce formularzy).
Od dotychczasowych będą różnić się tym, że wpisać będzie trzeba dokładnie dochód, który uzyskało się od czasu ostatniego oświadczenia, a więc w ciągu ostatniego roku. Zdaniem piszących ustawę dotychczasowe ankiety niezbyt uważnie prześwietlały działania parlamentarzystów podczas sprawowania przez nich mandatu.

Nowe przepisy doprecyzują też, w jaki sposób osoby pełniące funkcje publiczne będą musiały podchodzić do działań na innych polach. Pojawią się m.in. zakaz zasiadania w zarządach firm, w radach nadzorczych, nie wolno też będzie współpracować z podmiotami korzystającymi ze środków publicznych. Osoby, które zaczynają pełnić funkcje publiczne, będą miały cztery miesiące na rozwiązanie umowy o pracę - inaczej będą musiały zrzec się funkcji. Za naruszenie przepisów będzie grozić kara w wysokości dwóch- czterech średnich pensji.

Ustawa obejmie również np. prezydenta i jego urzędników, którzy także będą mieli przymus publikowania swoich oświadczeń majątkowych. - Zapraszam na strony internetowe Pałacu Prezydenckiego, gdzie można się zapoznać z moim oświadczeniem. Ale miło mi, że pani Pitera tak się o nas troszczy i wprowadza nakaz tego, co i tak robiliśmy - ironizuje Władysław Stasiak, prezydencki minister.

Platforma chce unikać pis-owskiego myślenia
Zmiany, które chce wprowadzić PO, na tej ustawie się nie kończą. Pod wpływem afery senatora Misiaka premier zapowiada ograniczenia dla posłów w zasiadaniu w radach nadzorczych i zarządach spółek, a także obrocie papierami wartościowymi. Jak informuje PO na swoich stronach internetowych, to także ma zostać zapisane. Ale, jak się dowiedzieliśmy, wciąż nie wiadomo do końca, co zostanie wpisane do ustawy pisanej przez Julię Piterę, a co do znowelizowanej ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora.

Jeszcze na początku tej kadencji Sejmu marszałek Bronisław Komorowski mówił o trzech alternatywnych pomysłach na zmianę tej ostatniej ustawy - liberalnym , przejściowym i restrykcyjnym. Dziś nikt nie ma wątpliwości - wygra model restrykcyjny. Parlamentarzyści będą musieli trzymać się z dala od spółek i papierów wartościowych. Celem ustawy jest całkowite zawodowstwo.

Ale nawet w PO nie wszyscy są przekonani co do kierunku zmian. Jeden z polityków tej partii narzeka, że to myślenie "PiS-owskie". - Tworzy się wrażenie, że sam fakt, iż ktoś prowadzi działalność albo nabywa papiery, to coś złego.

Tadeusz Aziewicz, poseł PO i szef Sejmowej Komisji Finansów Publicznych, przyznaje, że zmiany nie rozwiążą wszystkich problemów. - Państwo potrzebuje deregulacji, uproszczenia przepisów, prywatyzacji. To także pomoże w walce z korupcją - twierdzi Aziewicz.

Ofensywa antykorupcyjna PO ma na celu zdyscyplinowanie posłów tej partii. U progu kadencji Donald Tusk pokazywał swojemu otoczeniu film z zatrzymania posłanki Beaty Sawickiej przez CBA. Nie pomogło to uniknąć afery senatora Misiaka, który popadł w ewidentny konflikt interesów między działalnością biznesową i polityczną.

Nowe uregulowania to także próba walki o antykorupcyjny elektorat. - PO stara się odwrócić uwagę od kompromitujących wydarzeń w koalicji - krytykuje ją Jan Dziedziczak, poseł PiS. Ale przyznaje, że niektóre propozycje PO warto rozpatrzyć, jak choćby plan stworzenia funduszu powierniczego, na który politycy mogliby składać swoje papiery wartościowe na czas pełnienia mandatu.


Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

misiaczki z suszareczką

+1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny  •

Tak? A ciekawe jak zlikwidować taką korupcję: jadę sobie ulicą, misiaczki z suszareczką mnie zatrzymują i grzecznie pytają „sto złotych z wypisywaniem czy pięćdziesiąt złotych bez wypisywania?”.

To co mam robić jak pan władza z karabinem mnie pod murem stawia? Może twardo krzyczeć „a pisz pan śmiało i nie zawracaj głowy kierowcy łapówkami, bo ja mam kasę!”?

odpowiedzi (0)

skomentuj

Platformy Grzegorza Schetyny i lidera PO Donalda Tuska.

+1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

kopik (gość)  •

* Wiceminister zdrowia i jednocześnie poseł Platformy Obywatelskiej, Krzysztof Grzegorek został w czerwcu 2007 oskarżony o przyjęcie ponad 20 tysięcy złotych łapówek od koncernu farmaceutycznego Johnson&Johnson. Smaczku sprawie dodaje fakt, że Grzegorek już po przestawieniu mu 7 zarzutów o korupcję dokonał następnego czynu karalnego, mianowicie przekupił Andrzeja G., świadka w śledztwie przeciwko sobie i nakłonił go do wycofania obciążających zeznań. Tenże sam Krzysztof Grzegorek, obecnie poseł, został w styczniu 2009 sfotografowany przez `Fakt', gdy pijany spał na podłodze sejmowego korytarza.

*Posłanka Plaformy Obywatelskiej, Lidia Staroń zarobiła kilkaset tysięcy złotych, korzystając na skonstruowanej przez siebie nowelizacji prawa spółdzielczego. Dzięki znowelizowanej ustawie posłanka uwłaszczyła w 2008 r. lokal usługowy na gruncie, który wart jest kilkaset tysięcy złotych. Zapłaciła... 749 zł.

*Poseł Platformy Obywatelskiej, Norbert Wojnarowski, który zgłosił w Sejmie projekt ustawy o ZOZ-ach (ustawa umożliwia wierzycielom przejmowanie szpitali za długi) jest prywatnie udziałowcem firmy handlującej długami szpitali i wspólnie z żoną ma 48% udziałów w firmie Progres, kierowanej przez jego ojca, notabene działacza PO na Dolnym Śląsku. Nawet Chlebowski i Pitera stwierdzili, że takie postępowanie jest nieuczciwe, ale Wojnarowskiemu włos z głowy nie spadł i dalej robi swoje.

*Waldy Dzikowski, wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej, poseł który nie zrezygnował z mandatu, gdy pojawiły się wobec niego zarzuty o korupcji. Dzikowski był oskarżony o to, że jako wójt gminy Tarnowo Podgórne wziął 80 tysięcy łapówki od przedsiąbiorcy. Prokuratura umorzyła śledztwo wobec niego ze względu na nieuchylenie Dzikowskiemu immunitetu przez Sejm RP. Tak przy okazji - gdzie wasze standarty posłowie Platformy i deklaracje, że nigdy nie będziecie ukrywać się za immunitetem poselskim?

*Poseł Platformy Obywatelskiej Sejmu V Kandencji, kandydat PO prezydenta Krakowa, Tomasz Szczypiński, został zatrzymany przez ABW w sprawie nieprawidłowości przy sprzedaży gruntów w Krakowie. Prokuratura zarzuciła Szczypińskiemu, że gdy był we władzach miasta Krakowa, wziął co najmniej 120 tysięcy łapówki od dwóch biznesmenów. Grozi mu 10 lat więzienia.

*Działacz Platformy Obywatelskiej w Lublinie, były dyrektor Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie, Mirosław B, w zamian za wart osiem milionów złotych pałac Potockich w Olesinie koło Kurowa, oferował łapówkę 80 tysięcy złotych. Działacz Platformy został aresztowany i grozi mu osiem lat więzienia. Nie udało mi się dotrzeć do pełnego nazwiska, gdyż wszędzie w prasie i w sieci nazywany jest Mirosławem B.

*Podejrzewany o wyprowadzenie partyjnych pieniędzy i zawieszony przez władze Platformy Obywatelskiej Marcin Rosół, zamiast do trafić do sądu - awansował. Rosół, były dyrektor Biura Klubu Parlamentarnego PO wspólnie z Piotrem Wawrzynowiczem, wiceskarbnikiem Platformy Obywatelskiej, miał przez lata wyprowadzać pieniądze z partyjnej kasy, a proceder ten trwał od czasu wyborów do europarlamentu w 2004 r. Po wyjściu na światło dzienne tych rewelacji władze PO zawiesiły Rosoła w obowiązkach szefa biura. Zapowiedziały też skierowanie wniosku do prokuratury o zbadanie sprawy, ale wbrew zapowiedziom nigdy tego nie zrobiły. Zrobił to za nie jeden z wyborców i pod koniec października 2007 roku wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu oszustwa w trakcie kampanii wyborczej na szkodę PO i przewodniczącego Donalda Tuska.
Prokuratura uznała, że `zawiadomienie ma ręce i nogi 15 grudnia 2007 zostało wszczęte postępowanie w tej sprawie'- stwierdził Maciej Kujawski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Po kilku miesiącach śledztwo umorzono, gdyż wielu informatorów wycofało swoje zeznania, a Rosół z rekomendacji właśnie Platformy Obywatelskiej dostał miejsce w zarządzie Agencji Rozwoju Mazowsza, po czym przygarnął go Drzewiecki do Ministerstwa Sportu na stanowisko szefa gabinetu politycznego.
Na kogo ma haki Rosół? Dla uzupełnienia faktów z życia Marcina Rosoła dodam, że pełnił funkcję pełnomocnika finansowego sztabu wyborczego Platformy Obywatelskiej, a wcześniej pracował jako asystent sekretarza generalnego Platformy Grzegorza Schetyny i lidera PO Donalda Tuska.

*Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi śledztwo w sprawie zatajenia prawdy w oświadczeniach majątkowych przez senatora Łukasza Abgarowicza z Platformy Obywatelskiej. Senator próbował ukryć ponad 700 tys. Zł

*Po wpłaceniu 350 tys. zł kaucji, po ponad roku aresztu, w jesieni 2007 na wolność wyszedł Paweł Bujalski, były wiceprezydent Warszawy, były polityk Platformy Obywatelskiej i główny oskarżony w procesie w sprawie korupcji w dawnym warszawskim samorządzie - zwanej "układem warszawskim". Bujalskiemu, zarzucono m.in. wzięcie w latach 90. blisko miliona zł łapówek m.in. za zgodę na budowę hotelu Intercontinetal.

*Pełnomocnik prawny Platformy Obywatelskiej, Jacek Dubois, od lat zasiada w radzie nadzorczej J&S Energy (to właśnie tej spółce wicepremier Waldemar Pawlak skasował prawie pół miliarda złotych kary). Mecenas Dubois został też `obrońcą społecznym' byłej posłanki Platformy Obywatelskiej oskarżonej o korupcję, Beaty Sawickiej; nie dość, że za jej obronę nie wziął grosza, to na dodatek pożyczył Sawickiej 300 tysięcy zł na kaucję.
Kilka miesięcy później kancelaria mecenasa Dubois dostała od rządu Platformy Obywatelskiej, w trybie bezprzetargowym, kontrakt wart 600 tysięcy na obsługę prawną budowy stadionu narodowego. Dziwi mnie, że mecenasowi Dubois nie przygląda się bliżej wymiar sprawiedliwości, ale być może jeszcze o nim usłyszymy.

*36-letni senator PO przewodniczył komisji gospodarki narodowej, pracującej nad specustawą o sposobach przeprowadzenia likwidacji stoczni w Gdyni i Szczecinie. Zgłaszał do niej poprawki. Ustawa weszła w życie 6 stycznia. Kilka tygodni później okazało się, że firma Work Service, której Misiak jest współwłaścicielem, bez przetargu dostała lukratywne zlecenie na realizację tego, co w ustawie zapisano.

odpowiedzi (0)

skomentuj