Menu Region

Złamane serce Agaty Buzek

Złamane serce Agaty Buzek

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Magdalena Rigamonti

Prześlij Drukuj
Wieść niesie, że aktor, który raz przeczytał scenariusz tego filmu, nie odpuszczał, dopóki nie dostał gwarancji, że znajdzie się dla niego jakaś, choćby niewielka rólka.
Nawet wybredna Krystyna Janda, która w filmach gra od wielkiego dzwonu albo tylko u wielkich reżyserów - ostatnio w "Tataraku" Andrzeja Wajdy - bez mrugnięcia okiem wzięła rolę matki w "Rewersie", debiutanckim dziele Borysa Lankosza.

Z kolei stroniąca od filmów Anna Polony dostała rolę babci, a Agata Buzek córki. - A ja gram absztyfikanta tej córki, nieco cwaniakowatego faceta ze złotym zębem - wyjaśnia z dumą Marcin Dorociński, jeden z najbardziej rozchwytywanych aktorów ostatnich sezonów. I szybko dodaje: - Będzie z tego świetny film. Scenariusz przeczytałem za jednym zamachem i powiem pani, że już dawno mnie nic tak nie wciągnęło.

Kto stoi za tym scenariopisarskim majstersztykiem? Otóż nie żaden kształcony w filmowym fachu gryzipiórek ani też, uchowaj Boże, reżyser z pisarskim zacięciem. Ponad stustronicową historię rozpisaną na kadry i role nasmarował Andrzej Bart, najczystszej krwi pisarz, miłośnikom literatury znany z takich czytadeł, jak choćby ostatniej "Fabryki muchołapek".

Na literacki warsztat wziął niewieścią duszę i z pasją opowiedział o trzech pokoleniach kobiet i jednym mężczyźnie. Jak udało nam się ustalić, to właśnie ten mężczyzna sprawi, że trzy niewiasty odsłonią swoją drugą, prawdziwą naturę, czyli tytułowy rewers. Akcję osadził na początku lat 50. i już wiemy, że film będzie gatunkowym tyglem. Nie zabraknie tu wątków komediowych i melodramatycznych. Będzie też sporo sensacji i psychologicznego dramatu.

- Momentami ocieramy się nawet o thriller - zdradza Dorociński.

Z zaciekawieniem rozglądałam się więc na filmowym planie "Rewersu". Kilkudziesięcioosobowa ekipa usadowiła się tym razem w kawiarni Batida na warszawskim MDM-ie. - Nie musieliśmy się specjalnie starać, by stworzyć tu klimat gomułkowskiej szarówki. Te wnętrza doskonale pamiętają tamte czasy - tłumaczy mi ktoś z ekipy. - Tak naprawdę wystarczyło tylko podmienić obrusy, popielniczki i krzesełka.

Najbardziej zapracowany wydaje się reżyser. Przemykając przed kamerą, rzuca tylko w moją stronę: - Proszę się odsunąć. Stoi pani w samym środku planu. Zaraz potem podchodzi do siedzącej przy kawiarnianym stoliku Agaty Buzek, filmowej Sabiny, i tłumaczy jej szczegóły odgrywanej właśnie sceny.
Bo oto naprzeciw niej rozsiadł się Marcin Dorociński - wypomadowany elegancik. To chyba randka.
Sabina ma prawie 30 lat i nadal nie wyszła za mąż. W tamtych czasach singielkę w tym wieku określano prostymi słowami: stara panna. Ze scenopisu wynika, że mama Sabiny (Janda) i jej babcia (Polony) już od dawna próbują podsunąć dziewczynie kolejnych kandydatów na męża. Jednak nasza bohaterka, choć jest nieśmiałą szarą myszką, to wszystkie oferty odrzuca. W oko wpada jej dopiero grany przez Dorocińskiego Bronisław, który wywraca jej życie do góry nogami. Ale aktor pytany, czy jego bohater pokocha Sabinę, najpierw milczy, po czym ściszonym głosem mówi tajemniczo: - To film o tym, że za wszystko w życiu trzeba płacić, czasami słono, i Bronisław się o tym przekonuje na własnej skórze.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się