Przełożona ma na nią krzyczeć w obecności innych pedagogów i próbować ukarać naganą za wietrzenie klasy. Z kolei dyrektor Jolanta Wajnkajn-Własenko bije się w piersi, że anglistki nie prześladuje.
Wyrembowska twierdzi, że jej problemy zaczęły się przed rokiem, gdy upomniała jednego z niegrzecznych uczniów słowami: "Jeśli się nie uspokoisz i nie będziesz pracował, rąbnę ci jedynkę".
- Rodzic ucznia powiadomił o mojej wypowiedzi wychowawczynię i dyrektorkę.
Ta zinterpretowała moje słowa jako grożenie przemocą. Na dywaniku dostałam propozycję napisania podania o rozwiązanie umowy o pracę za porozumieniem stron. Odmówiłam - opowiada Wyrembowska. Dyrektor szkoły zaprzecza jednak, że taka sytuacja w ogóle miała miejsce.
Stosunki obu pań zaogniły się w styczniu. - Dostałam wtedy surowy zakaz otwierania okien podczas lekcji - wspomina anglistka. Przyznaje, że chciała tylko wpuścić do klasy trochę świeżego powietrza.
- Było duszno. Postanowiłam zadbać o dopływ tlenu. Nie miałam pojęcia, że ktoś z rodziców poskarży się, że przez to przeziębia się jego pociecha - mówi Wyrembowska. Zapewnia, że po interwencji pani dyrektor przestała wietrzyć klasę.
Mimo tego 12 dni później otrzymała od niej kolejny mejl: "Pani Kasiu! Ponownie zakazuję Pani otwierać okna podczas lekcji!!!! (...) Ponowna interwencja rodziców zakończy się dla Pani naganą. Proszę w końcu zrozumieć, że nie wolno otwierać okien podczas lekcji, zakazują tego przepisy BHP (...)" - pisała Wajnkajn-Własenko.
Anglistka poszła do gabinetu przełożonej, by wyjaśnić sytuację.
- Pani dyrektor w obecności innego doświadczonego nauczyciela krzyczała na mnie, że otwieram okna, że rodzice się skarżą i że jak nadal będę to robić, to zostanę ukarana - relacjonuje Wyrembowska.
Wczoraj udało nam się krótko porozmawiać z dyr. Jolantą Wajnkajn-Własenko. Stwierdziła, że nie rozumie, czemu anglistka zwróciła się do prasy. Zapewnia, że nigdy nie nakłaniała Katarzyny Wyrembowskiej do zwolnienia się z pracy.
Dr Witold Matuszyński z Krajowego Stowarzyszenia Antymobbingowego zachęca anglistkę do kontaktu z łódzkim oddziałem KSA.
- Ten przypadek może mieć charakter mobbingu, ale trzeba ustalić, czy opisywane wydarzenia da się udowodnić - mówi dr Matuszyński. Według specjalisty z KSA, nauczyciele skarżą się na mobbing w dwóch okresach roku. W maju, kiedy dyrektorzy najczęściej dają wypowiedzenia, oraz we wrześniu, gdy pedagodzy nie są zadowoleni z przydzielonych im zadań w nowym roku szkolnym.