Menu Region

Politycy na całym świecie spowiadają się z majątku

Politycy na całym świecie spowiadają się z majątku

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Jakub Mielnik

Prześlij Drukuj
Platforma Obywatelska chce, by czynni politycy zawieszali działalność biznesową. Nie jest to pionierskie rozwiązanie - idea pochodzi z systemu wyborczego USA.
To reakcja na aferę senatora PO Tomasza Misiaka, którego firma szkoliła zwalnianych z pracy stoczniowców. Misiak pracował wcześniej nad ustawą o likwidacji stoczni w Gdyni i Szczecinie.
Pomysł na zakazanie posłom prowadzenia interesów przyszedł do nas z USA. To tam członkowie Kongresu mają obowiązek zrezygnowania z posad w biznesie i przekazania posiadanych udziałów i akcji specjalnym funduszom powierniczym. Do końca kadencji politycy nie są informowani, w jaki sposób lokowane są ich środki.

Przepisy biją w największych

Restrykcyjne przepisy w praktyce nie ograniczają wpływu biznesu na politykę. Gdy kierujący koncernem Halliburton były szef pentagonu Dick Cheney został wiceprezydentem u boku George'a W. Busha, zgodnie z prawem zrezygnował z posady w firmie zbrojeniowej.

Nie uciszyło to oskarżeń o konflikt interesów, zwłaszcza że Halliburton wygrał większość rozpisanych przez administrację przetargów na obsługę okupacji w Iraku. Zarzuty nie ograniczają się tylko do Republikanów. Była Pierwsza Dama Hillary Clinton jeszcze jako senator lobbowała w Senacie USA za firmami, które wpłacały datki na fundację jej męża. Zarzut ten poważnie zaciążył na jej staraniach o fotel prezydencki.

Europa : etyka a nie przepisy
Europa unika specjalnych regulacji, posiłkując się zapisami kodeksu cywilnego o konflikcie interesów. Standardy etyczne w polityce wyznaczają zasady opracowane w połowie lat 90. przez komisję parlamentarną brytyjskiego lorda Nolana. Politycy nie mają obowiązku wycofywania się z biznesu tak długo, jak nie zachodzi konflikt interesów z ich działalnością publiczną. Wystarczy, że członkowie Izby Gmin i Izby Lordów upublicznią swoje dochody i udziały w spółkach. Uczestnicy parlamentarnych debat mają też obowiązek zgłaszania, czy ich prywatne biznesy nie są w żadnym stopniu związane z dyskutowanymi przez parlament zagadnieniami.

Złamanie tej zasady oznacza polityczny wyrok śmierci. Tak było w przypadku laburzysty Johna Prescotta. W 2007 r. kariera wicepremiera w rządzie Tony'ego Blaira załamała się, gdy na jaw wyszły jego kontakty z hazardowym potentatem planującym olbrzymie inwestycje w Wielkiej Brytanii. Prescott najpierw gościł w prywatnej posiadłości Phillipa Anschutza, a potem osobiście ustalał skład "niezależnej" komisji, która udzieliła miliarderowi koncesji na budowę olbrzymiego centrum hazardowego.

Wbrew pozorom starym europejskim demokracjom wcale nie przychodzi łatwo walka z polityczną korupcją. Zwłaszcza gdy dotyczy czołowych polityków, takich jak niemiecki kanclerz Gerhard Schröder. Jako szef rządu forsował budowę gazociągu z Rosji po dnie Bałtyku, a potem, po zakończeniu kadencji, stanął na czele rosyjsko-niemieckiej spółki realizującej tę inwestycję. Wybuchł międzynarodowy skandal, który zbiegł się w czasie z batalią o zgodę na umieszczanie w internecie danych o dodatkowych dochodach posłów do Bundestagu. Do 2004 r. wiedza ta była poufna, ale ujawnienie przez koncerny Volkswagen, RWE i Siemens listy zatrudnianych polityków wywołało prawdziwą burzę.

Pod naciskiem opinii publicznej Bundestag przyjął w 2005 r. stosowne regulacje, które weszły w życie dopiero w 2007 r. Ze spisu wynika, że aż 25 proc. niemieckich deputowanych dorabia do poselskiej diety, wynoszącej w sumie 12 tys. euro. Lista pozostawia jednak wiele do życzenia, bo powstała w oparciu o deklaracje i nie podlega zewnętrznej weryfikacji.

Berlusconi się przepisami nie przejmuje
Przykład włoski pokazuje, że prawne regulacje przegrywają z brakiem politycznej woli walki z patologiami. Włochy posiadają standardowe w Europie prawo regulujące konflikt interesów w polityce. Mimo to premier Silvio Berlusconi, szefujący jednocześnie wartemu 12 mld euro imperium medialnemu Fininvest, od lat wykorzystuje swoje stanowisko w interesach.

W 2002 r. Berlusconi podejmował strategiczne decyzje w sprawie publicznej telewizji RAI, która była głównym konkurentem Fininvest. Obecnie jego rząd nęka podatkami włoskie spółki potentata mediowego Ruperta Murdocha.

Współpraca: Anna Przybyll

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się