Menu Region

Pewna siebie Polonia oddaliła się od play-off

Pewna siebie Polonia oddaliła się od play-off

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Maciej Stolarczyk

Prześlij Drukuj
Stal jest do przejścia. Nawet w rezerwowym składzie byliśmy bliscy pokonania jej we własnej hali - mówił przed pierwszym spotkaniem w pre play-off z Atlasem Stalą Ostrów Wielkopolski środkowy Polonii Gaz Ziemny Warszawa Michael Ansley.
- Cieszę się, że trafiliśmy na Stal. To rywal, którego powinniśmy przejść - w podobnym tonie wypowiadał się trener warszawskiego zespołu, Wojciech Kamiński.

Po raz kolejny okazało się jednak, że lekceważenie przeciwnika nie jest w sporcie dobrym pomysłem. Stal pokonała pewnych siebie graczy Czarnych Koszul 80:73 i do awansu do ćwierćfinału, w którym już czeka Prokom Sopot, koszykarzom z Wielkopolski wystarczy wygrana w jutrzejszym meczu w hali w Ostrowie.

Brak wystarczającego zaangażowania był widoczny zwłaszcza na początku meczu. W pierwszej kwarcie poloniści nie zanotowali żadnej zbiórki! Mający swobodę gracze Atlasa trafili w pierwszych dziesięciu minutach 12 z 14 rzutów i wygrali tę część 31:20.

- Przez cały sezon nie oceniałem poszczególnych zawodników i teraz też tego nie zrobię, ale mam zastrzeżenia do zaangażowania graczy, którzy przebywali na parkiecie w pierwszej kwarcie - powiedział po spotkaniu trener Czarnych Koszul.

Fatalny początek podziałał na polonistów jak zimny prysznic. W dalszej części gospodarze zaczęli przejmować inicjatywę. Dobrze radził sobie Przemysław Frasunkiewicz. Po raz kolejny najwięcej zagrożenia pod koszem rywali siał amerykański weteran Michael Ansley (mecz skończył z 22 punktami na koncie).

Niestety, do normalnej dyspozycji po kontuzji wciąż nie wrócił inny gracz z USA Greg Harrington.
Mimo przebudzenia się Polonii przez niemal całe spotkanie prowadzili goście. Mały przełom nastąpił po tym, gdy kontuzji doznał środkowy Stali Vladan Jocović, którego trzeba było znieść z parkietu. Gospodarze szybko to wykorzystali i po "trójce" Ansleya prowadzili już 57:53.

Kibice w hali Koło krótko jednak cieszyli się z tego wyniku. W decydującej kwarcie wszystko wróciło do normy i Stal, dobrze kierowana przez byłego rozgrywającego Polonii Branduna Hughesa, systematycznie powiększała przewagę. Niespodziewana porażka polonistów stała się faktem.
- Przepraszam kibiców za naszą postawę. Obiecuję, że w drugim meczu damy z siebie wszystko i pokażemy, że to tylko wypadek przy pracy - powiedział po spotkaniu Kamil Łączyński.

Młody rozgrywający Czarnych Koszul przebywał na parkiecie prawie 17 minut, ale nie rzucił w tym czasie ani jednego punktu. Nie zaliczył także asysty.

Poloniści w podróż do Ostrowa udali się już dzisiaj. Mecz ostatniej szansy rozpocznie się we wtorek o godzinie 18.30.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się