Menu Region

Klimczak straszy stajnie

Klimczak straszy stajnie

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Wiktor Lubicz

Prześlij Drukuj
Polski Klub Wyścigów Konnych zapowiada zaostrzenie kontroli antydopingowej w sezonie wyścigowym 2009. Zmiany zadeklarował prezes PKWK Feliks Klimczak.
- Znacznie zwiększyłem pulę pieniędzy na kontrolę antydopingową w planie finansowym na 2009 rok. Nie widzę przeszkód, żeby próby pobierano od koni w treningu - powiedział nam w piątek Klimczak.
Zgodnie z przepisami kontrolę antydopingową zarządza komisja techniczna, którą powołuje prezes PKWK na wniosek Rady PKWK, na podstawie regulaminu wyścigów konnych. Regulamin, a także wykaz niedozwolonych środków, ustala minister rolnictwa.

Skuteczność kontroli antydopingowej zorganizowanej przez PKWK statystycznie była dotąd zerowa. Po przejęciu władzy wyścigowej i hodowlanej przez PKWK w 2001 roku jej wyniki zawsze były negatywne. Ale też w tym czasie komisje techniczne ani razu nie zarządziły pobrania próby dopingowej od konia w treningu. Z kilkoma wyjątkami próby były pobierane tylko po gonitwach i tylko od zwycięzców wyścigów kategorii A (w tym roku jest ich 18 na 518). Prezes Klimczak chciałby zmienić tę praktykę, w co trudno uwierzyć.

Na razie przeszkodą w przeprowadzeniu jakiejkolwiek próby dopingowej jest brak komisji technicznej. Rada Polskiego Klubu Wyścigów Konnych odłożyła, niestety, wybór sędziów aż do 27 marca. Klimczak powiedział nam, że nie będzie zwlekał z jej powołaniem. Zastanawia się, czy powołać pięciu, czy sześciu sędziów. Do komisji technicznej zgłosiło się na razie osiem osób z ważną licencją sędziowską i dalszych pięć do komisji odwoławczej.

W poprzednim sezonie prezes PKWK powołał do komisji technicznej sześciu sędziów. Jeśli jego deklaracja o zaostrzeniu kontroli jest poważna, to powinien poprosić 25-osobową Radę PKWK o wybór większej liczby stewardów. Klimczak miał zagwarantowaną do tej pory większość głosów w Radzie, której 4-letnia kadencja właśnie się kończy. Radę tworzą przedstawiciele stowarzyszeń właścicieli koni, hodowców, trenerów i dżokejów. Jeden z jej członków był karany za doping koni.

Pobieranie prób dopingowych od koni w treningu ma szczególny sens po opublikowaniu sensacyjnych amerykańskich wyników badań dotyczących utrzymywania się w organizmie koni śladów sterydów anabolicznych.

Jak się okazało, stanazolol (winstrol) utrzymywał się od 21 do 56 dni, testosteron od 10 do 28, boldenon (equipoise) od 91 do 140 dni, nadrolon od 28 do 77 dni. Wyniki podało laboratorium wyścigowe University of Florida, na podstawie badań próbek krwi pobieranych od 26 koni, które za zgodą miejscowych władz wyścigowych brały udział w doświadczeniu.

- Nie sądziliśmy, że są aż tak duże różnice. Zobaczyliśmy je tam, gdzie się tego nie spodziewaliśmy - podsumował Rick Sarns, dyrektor laboratorium. Jego wypowiedź cytujemy za internetowym wydaniem "The Thoroughbred Times" z 4 marca.

Z prezesem Klimczakiem rozmawialiśmy o opłacalności tegorocznych gonitw na Służewcu. Jeśli liczbę koni pełnej krwi w treningu, zgłoszonych do sezonu 2009, podzielić przez planowaną sumę nagród, wychodzi suma 4 tys. 700 zł na jednego konia pełnej krwi. Właściciele koni muszą odjąć od tej sumy 10 proc. dla trenera, 5 proc. dla dżokeja, 10 proc. podatku od nagród i kilka procent zapisów do gonitw. Koszty utrzymania konia w treningu wynoszą średnio 1200 zł na miesiąc.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się