Menu Region

Chora na raka gwiazda Big Brothera umarła tak jak żyła - na...

Chora na raka gwiazda Big Brothera umarła tak jak żyła - na oczach świata

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Konrad Godlewski, Patrick Foster "The Times"

Prześlij Drukuj
Jade Goody, gwiazda brytyjskiej prasy bulwarowej, zmarła wczoraj rano po długiej walce z rakiem.
Chociaż do czasu wykrycia choroby Goody zarabiała na skandalach, a swą agonię zamieniła w wielki medialny spektakl, to umierając, pozostawiła po sobie jak najlepszą pamięć. Brytyjczycy docenili, że 27-letnia kobieta zadbała o przyszłość swych dzieci, a także o prawa młodych kobiet zagrożonych lub dotkniętych nowotworem szyjki macicy.

Gwiazda zmarła we śnie w niedzielę o godz. 3.14 nad ranem. We własnym domu w Upshire, bo pragnęła odejść wśród bliskich, a nie w szpitalu.


Hołd Jade Goody oddali najważniejsi brytyjscy politycy. - Była odważna zarówno w życiu, jak i w obliczu śmierci - pochwalił sam premier Gordon Brown. A lider torysów David Cameron dodał, że "dzięki jej staraniom uratowane zostanie życie wielu młodych kobiet".

Chociaż pochwały mężów stanu po adresem celebrytki będącej u zarania kariery odpowiednikiem Joli Rutowicz mogą się wydawać dziwne, to brytyjscy onkolodzy zgodzą się z Davidem Cameronem.
Goody przeszła bowiem długą drogę od trzeciej edycji programu "Big Brother" na Wyspach w 2002 r. To właśnie występ w tym programie zrobił z pielęgniarki pracującej w gabinecie dentystycznym telewizyjną gwiazdę. W domu Wielkiego Brata Goody zasłynęła ze swej totalnej niewiedzy. Myślała m.in., że Cambridge to... dzielnica Londynu.

Potem robiła mniej więcej to, co polska celebrytka - wciskała się drzwiami i oknami do telewizji, robiła kokosy na swej sławie, a także korzystała z uroków życia.

W 2007 r. trafiła na nagłówki gazet, bo w programie "Celebrity Big Brother" wygłosiła rasistowski komentarz pod adresem indyjskiej aktorki Shilpy Shetty.

Po tym incydencie sława Goody zaczęła blednąć. By ją odzyskać, przeprosiła Shetty i zgodziła się wystąpić w indyjskiej wersji "Big Brothera".

To właśnie wtedy, w sierpniu 2008 roku, dowiedziała się, że jest poważnie chora na raka szyjki macicy. Odeszła z programu po dwóch dniach, by podjąć chemio- i radioterapię. Niestety, intensywne leczenie nie powstrzymało rozprzestrzeniania się raka. Pojawiły się przerzuty.
Na przełomie lutego i marca tego roku dla Jade Goody zaczęła się walka z czasem. Stało się jasne, że śmiertelnej choroby nie jest już w stanie pokonać.

Zrobiła wówczas wszystko, by odejść z godnością, choć nie zrezygnowała z błysku fleszy. Ochrzciła siebie i swoich dwóch synów. Wzięła ślub ze swym partnerem Jackiem Tweedem, a prawa do zdjęć z tego wydarzenia sprzedała za 700 tys. funtów - z myślą o przyszłości swoich dzieci. Dzięki podobnym staraniom zostawiła synom fortunę.

Bulwarowe doniesienia o jej chorobie sprawiły, że tysiące młodych Brytyjek ruszyło, by zrobić sobie badania cytologiczne. Onkolodzy na Wyspach nazwali to "efektem Jade Goody" i stwierdzili, że niejedno młode życie zostanie w ten sposób uratowane.

Co więcej, okazało się, że przychodnie w Anglii nie poddają kobiet poniżej 25. roku przesiewowym badaniom cytologicznym. Dlatego 13 marca rząd Browna ogłosił, że trzeba to będzie zmienić.
Goody na łożu śmierci wydała wówczas oświadczenie prasowe. - Dla mnie jest już za późno, ale miliony innych będzie można uratować - napisała. A gdy wczoraj ogłoszono jej śmierć, premier Brown podsumował: - Jej rodzina może być dumna z ogromnej pracy, jaką włożyła w szerzenie wiedzy o raku szyjki macicy, pomagając tysiącom kobiet.

- Stawiła czoła śmierci tak samo, jak stawiała czoła życiu: z odwagą i na całego - powiedział Max Clifford, przyjaciel gwiazdy i wydawca jej książek.

W niedzielę wczesnym popołudniem przed wejściem do domu w Upshire, w którym Goody mieszkała z matką, leżało około 50 wiązanek kwiatów, a także kartki, baloniki i pluszowe misie.
Matka gwiazdy zwróciła się do mediów z prośbą, by pozwolono całej rodzinie zachować prywatność przynajmniej podczas opłakiwania zmarłej.

Na to się jednak nie zanosi, bo ostatnia wola Jade Goody była inna. Pogrzeb, otwarty dla publiczności, odbędzie się w najbliższych dniach w kościele parafialnym w Buckhurst. - Była pierwszą na świecie gwiazdą reality show. To będzie ceremonia w stylu Jade Goody, dokładnie taka, jaką chciała - mówi Max Clifford.
Tłum. Lidia Rafa

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się