Menu Region

Marzenia się spełniły: Adam wrócił i ma drużynę

Marzenia się spełniły: Adam wrócił i ma drużynę

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Robert Małolepszy

1Komentarz Prześlij Drukuj
To był weekend na dwójkę, ale nie tę szkolną. Bo gdybyśmy mieli oceniać skoczków, to należałaby im się minimum piątka.
Za sobotę wręcz szóstka! Drugie miejsce w konkursie drużynowym, bez względu na okoliczności: ewidentnie "weekendową formę" Austriaków i wpadkę Finów, jest ogromnym sukcesem. Wręcz sensacją, ale na pewno nie przypadkiem. Polacy przez cały weekend latali równo i daleko. I w konkursach, i podczas treningów, i kwalifikacji. - To było jedno z moich marzeń. Osiągnięć indywidualnych mam dużo. Śniło mi się, by i w drużynie coś osiągnąć. I to zaczyna się spełniać. Naprawdę mamy mocny zespół - cieszył się po sobotnim konkursie Adam Małysz (za www.skijumping.pl).

Przez lata to on ciągnął ekipę za uszy. Tylko raz stanął z kolegami na podium. To było bardzo dawno temu, 9 grudnia 2001 roku w Villach na skoczni normalnej. Wówczas wyprzedzili nas Finowie i Japończycy. W sobotę w Planicy lepsi byli jedynie Norwegowie! Królowie sezonu, Austriacy, tylko po skokach pierwszej grupy byli wysoko - na drugim miejscu. Co ciekawe, najlepiej zaprezentował się teoretycznie najsłabszy z nich - Martin Koch. Loitzl, Mor-genstern oraz Schlierenzauer psuli skoki i ostatecznie Austria zajęła dopiero czwarte miejsce.

Finów w otchłań zepchnął Ville Larinto, który w pierwszym skoku osiągnął tylko 111 m.
Oczywiście nie ma co się łudzić - za rok w Vancouver Austriacy na pewno będą silniejsi, Finowie też, zwłaszcza że do drużyny wraca Janne Ahonen. Z nim w składzie, z Harrim Ollim (wygrał w niedzielę z Adamem) w formie z końcówki tego sezonu i z mocnymi, choć nieobliczalnymi Larinto oraz Mattim Hauta-maekim, Finowie mogą być nawet silniejsi od Austriaków.

A przecież Norwegowie, dla których sezon długo był nieudany, w Planicy też wreszcie odżyli.
Konkurencja w Kanadzie będzie bardzo mocna, ale wygląda na to, że Łukasz Kruczek i jego ludzie, po zapłaceniu frycowego, zaczynają wierzyć w siebie. Kruczek był jednym z tych, którzy w Villach w 2001 roku stanęli na podium konkursu drużynowego. Dziś przyznaje, że na początku tego sezonu popełnił kilka błędów, lecz najważniejsze, że wiedział i potrafił je naprawić.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Małysz ok

+9 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

tytus (gość)  •

Bardzo lubie oglądać skoki ale bez Szaranowicza.Ten człowiek mówi o wszystkim tylko mało o tym co dzieje się na skoczni.Sięga do czasów bardzo odległych ikogo to obchodzi.Mówi,mówi i usta mu się nie zamkną na sekunde.Panie Szaranowicz błagam pana

odpowiedzi (0)

skomentuj