Menu Region

Gruszka chyba polubi Turcję

Gruszka chyba polubi Turcję

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Paweł Hochstim

Prześlij Drukuj
Turecki Arkas Spor Izmir pokonał w niedzielę przed własną publicznością Jastrzębski Węgiel 3:2 (18:25, 25:21, 18:25, 26:24, 15:12) w finałowym meczu turnieju Final Four rozgrywek o Challenge Cup siatkarzy.
Tym samym jednynym polskim zespołem, który wywalczył jeden z europejskich pucharów pozostaje Płomień Sosnowiec, który w 1978 roku zdobył Puchar Europy. W finale turnieju w Izmirze, gdzie, przypomnijmy, nasza reprezentacja walczyła rok temu o wyjazd na igrzyska do Pekinu, drużyna Roberto Santillego stoczyła zacięty bój z gospodarzem zawodów, którego jednym z podstawowych zawodników jest Piotr Gruszka. Siatkarze z Jastrzębia prowadzili 2:1, ale kolejne dwa sety niestety, przegrali.

Początek meczu był bardzo udany dla naszego zespołu. Trudne zagrywki Francuza Guillaume'a Samiki, Grzegorza Łomacza oraz innych zawodników sprawiały dużo problemów tureckim przyjmującym. Nasi siatkarze wiedzieli, że kłopoty z przyjęciem ma Piotr Gruszka i wiele piłek posyłali w jego kierunku. Efekt był taki, że w pierwszym secie przy stanie 16:9 dla Jastrzębskiego Węgla reprezentant Polski został zmieniony. W następnych partiach "Grucha" wrócił jednak na parkiet i grał dobrze. Kończył większość ataków. Ogromny aplauz wzbudził, gdy popisał się efektownym, pojedynczym blokiem na atakujący Jastrzębia Robercie Pryglu.

Po objęciu prowadzenia 1:0, w drugim secie jastrzębianie tracili punkty i gonili rywali. Po odrobieniu strat następowały kolejne błędy i trzeba było zabierać się znowu za pościg za gospodarzem turnieju. Pod koniec drugiego seta Arkas Spor prowadził tylko 21:20, ale pewnie wygrał końcówkę.
Trzecia partia rozpoczęła się od trudnych zagrywek Grzegorza Łomacza. Jastrzębski Węgiel szybko wyszedł na prowadzenie 5:1 i następnie tylko powiększał przewagę. Znowu atutem polskiego zespołu był serwis i blok. Jeden z tureckich graczy oraz trener Fernando Benitez otrzymali żółte kartki, co dało Jastrzębskiemu dwa punkty.

Czwarty set był najbardziej dramatyczny i emocjonujący. Gospodarze prowadzili 6:2, 16:13 i 21:18. Polacy doprowadzili do wyrównania. Przy stanie 24:24 Samica zepsuł jednak zagrywkę, a w następnej akcji Prygiel został zablokowany.

W tie breaku Jastrzębski Węgiel prowadził 8:7. Na parkiecie trwała twarda wymiana ciosów. Po wznowieniu gry dwa ataki skończył Kanadyjczyk Paul Duerden, a następnie Paweł Rusek popełnił dwa błędy w przyjęciu. Przy stanie 8:11 goście zdobyli jeszcze dwa punkty, ale końcówka należała do Arkasu.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się