Menu Region

Marsjański dowód życia

Marsjański dowód życia

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Mark Henderson, "The Times"

Prześlij Drukuj
Życie trafiło na Ziemię (i być może na Marsa) za sprawą meteorytów, które dowiozły z gwiazd budulec dla genów, twierdzą uczeni. Znaleziony przez Feniksa w piątek wodny lód pod gruntem przybliża nas do odkrycia dowodu życia na Czerwonej Planecie - pisze Mark Henderson z "The Times"
Na Czerwonej Planecie na razie nie stwierdzono występowania mikrobów ani nawet związków organicznych, a mimo to naukowcy wierzą, że takie odkrycia zostaną dokonane, jak tylko ludzkość zdoła dostarczyć właściwą technologię we właściwe miejsce globu.

Część uczonych kieruje się faktem, że sondy Viking znalazły w 1976 r. poszlaki wskazujące na obecność na Marsie związków organicznych. Inni opierają się na danych przesłanych na Ziemię przez satelity Mars Global Surveyor, Mars Odyssey i Mars Express oraz roboty Spirit i Opportunity. Z danych tych wynika niezbicie, że zimna i sucha jak pieprz planeta kiedyś była cieplejsza i wilgotniejsza.

Wiadomo, że na Marsie jest woda w postaci lodu występującego nabiegunach i pod powierzchnią. Niewykluczone, że ta woda czasami rozmarza i wydostaje się na wierzch gwałtownymi strumieniami. Na zdjęciach z 1999 i 2005 r. widać świeże kanały najprawdopodobniej wyżłobione przez płynącą wodę.

Na Ziemi woda oznacza życie. Jeśli istniało ono kiedyś na Marsie, to albo wymarło, albo znajduje się w stanie hibernacji i czeka na ocieplenie, dzięki któremu na Czerwonej Planecie znowu pojawi się życiodajna woda.

Na razie dowody na występowanie H2O na Marsie są pośrednie, pochodzą z odległych orbitalnych obserwacji lub geologicznej analizy skał, w których jest zapisana wilgotniejsza przeszłość. Ziemskie próbniki na razie nie muszą obawiać się rdzy. I w tym miejscu wkracza do akcji bezzałogowy lądownik Feniks.

Sondę tę celowo wysłano na północny biegun Marsa, czyli tam, gdzie jak podejrzewają naukowcy, tuż pod powierzchnią znajdują się wielkie złoża lodu. Pierwsze zdjęcia, które do nas dotarły, zdają się to potwierdzać. Na powierzchni nie ma lodu, widać za to wyraźnie zaobserwowane wcześniej z orbity kształty, które przypuszczalnie powstały wskutek zamarzania i rozmarzania ziemi.

Feniks jest wyposażony w wysięgnik o długości 2,35 m, którym może się dokopać na głębokość 50 cm. To powinno wystarczyć, aby dotrzeć do warstwy wiecznej zmarzliny i po raz pierwszy bezpośrednio zbadać marsjańską wodę. Sonda nie jest wyposażona w sprzęt do wykrywania dawnego i obecnego życia, ale potrafi znajdować jego chemiczne ślady. Będzie również badała okołobiegunową pogodę.

Już samo dotarcie sondy na miejsce jest sukcesem. Mars bywa nazywany "kosmicznym trójkątem bermudzkim", ponieważ powiodło się tylko pięć spośród dotychczasowych misji.

Feniks przetestował również nową technikę lądowania. Wcześniejsze sondy spadały z dużą prędkością i były chronione przez poduszki powietrzne, a najnowszy zdobywca Czerwonej Planety miał miękkie lądowanie dzięki rakietom spowalniającym.

Feniks w założeniu ma działać przez 90 marsjańskich dni, z których każdy jest o mniej więcej 40 min dłuższy od naszego, ale doświadczenia z robotami Spirit i Opportunity wskazują, że eksperymenty potrwają znacznie dłużej: próbniki te miały pracować przez sześć miesięcy od lądowania w styczniu 2004 r., a tymczasem działają do tej pory.

Tłum. T. Krzyżanowski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się