Menu Region

"Łomiarz" wyszedł z więzienia i znowu zaatakował kobietę

"Łomiarz" wyszedł z więzienia i znowu zaatakował kobietę

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Natalia Bugalska

4Komentarze Prześlij Drukuj
Odsiedział 15 lat więzienia za zabójstwa i rozboje. Wyszedł pół roku temu i znowu zaatakował. Jego ofiarą padła wczoraj w Piasecznie 52-letnia kobieta. Henryk R. znany jako "Łomiarz" skopał ją, ukradł jej dokumenty i wszystkie pieniądze.
Policjanci szybko namierzyli napastnika - "Łomiarz" już trafił do aresztu. Ale przecież nie powinien nigdy opuścić więzienia!

- Wczoraj wieczorem oficer dyżurny z podwarszawskiego Piaseczna dostał informację, że na ul. Kniaziewicza miał miejsce rozbój - usłyszeliśmy w Komendzie Stołecznej Policji. Sposób, w jaki zaatakowana została starsza kobieta, wydał się policjantom znajomy. Na podstawie zapisów z kamer i relacji świadków ustalili rysopis napastnika.

Kilkadziesiąt minut później namierzyli podejrzanego. Próbował uciekać, a potem nawet atakować policjantów, był jednak bez szans. W areszcie okazało się, że zatrzymany 53-letni Henryk R. to zwolniony przed rokiem z zakładu karnego w Łowiczu "Łomiarz", który na początku lat 90. terroryzował Warszawę.

Strach ogarnął stolicę 14 czerwca 1993 roku. Tego dnia na Mokotowie i w Śródmieściu dokonano napadów na cztery kobiety. Mężczyzna atakował zawsze tak samo: niepostrzeżenie podchodził do swych ofiar od tyłu i uderzał w głowę łomem lub metalową rurką.

Dopiero po tej serii policja zaczęła podejrzewać, że napastnik mógł grasować już wcześniej. I rzeczywiście: "Łomiarz", bo tak zaczęto go nazywać, atakował kobiety już od roku! W mieście narastała panika, wiele kobiet bało się wychodzić po zmroku. Atmosferę zagrożenia podgrzewały komunikaty policji i plakaty ostrzegające przed napastnikiem.

Maria Polak wspomina, że wracając wieczorem z pracy, podejrzewała każdego idącego za nią mężczyznę o to, że jest "Łomiarzem". - Kilka razy byłam nawet tego pewna. Raz biegł za mną, a uratował mnie inny mężczyzna, który właśnie wychodził z domu - opowiada. - Tego strachu nie da się z niczym porównać - dodaje. I nie jest w tym sądzie odosobniona.

Henryka R. zatrzymano we wrześniu 1993 r., tuż po kolejnym napadzie. W trakcie śledztwa okazało się, że większość rozbojów miała miejsce, gdy "Łomiarz" wychodził na przepustki z zakładu karnego, gdzie odbywał karę za wcześniejsze napady na kobiety. Mężczyzna przyjeżdżał na Dworzec Warszawa-Śródmieście. Atakował swoje ofiary, idąc w kierunku Dworca Południowego, skąd jechał do Konstancina.

Henryk R. został oskarżony o 29 napadów i pięć morderstw. Jednak ostatecznie skazano go tylko na podstawie poszlak. W pierwszym procesie, w 1995 r., Sąd Wojewódzki w Warszawie skazał "Łomiarza" na 25 lat więzienia za trzy napady. W apelacji utrzymano wyrok za jeden napad, a karę obniżono do 15 lat. Sprawę dwóch pozostałych odesłano do ponownego rozpatrzenia. Sąd okręgowy utrzymał wyrok.

We wrześniu 2008 r. Henryk R. wyszedł na wolność. Czy komenda policji w pobliżu miejsca jego zamieszkania została o tym poinformowana? Czy przydzielono mu kuratora sądowego? Jak mogło dojść do tego, że znowu zaatakował? Komenda Stołeczna Policji odmawia komentarza w tej sprawie. Jednak nieoficjalnie policjanci mówią, że Henryk R. był bezwzględny, a ludzkie życie nic dla niego nie znaczyło.

Zakład karny w Łowiczu, w którym Henryk R. spędził 15 lat, to jak na polskie warunki bardzo małe więzienie. Jest tam 732 miejsc dla skazanych, za to tylko jeden oddział terapeutyczny dla więźniów. - Gdy skazany za ciężkie przestępstwo spędza w celi 20 godzin, to jest to raczej wielogodzinna demoralizacja niż resocjalizacja - komentuje dr Paweł Szczepaniak z Instytutu Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji UW. - Nie wiemy, kto naprawdę siedzi w polskich więzieniach. Wiemy, z jakiego artykułu i ile lat dostał, ale nie wiemy, kim jest - dodaje.

Tym razem Henryk S. będzie odpowiadał za rozbój. Grozi mu kara do 18 lat pozbawienia wolności. - To jednak recydywa. Sąd powinien wziąć to pod uwagę - mówi Mariusz Mrozek z biura prasowego policji. Wyrok w takim wypadku może być podwyższony o połowę.
4

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

osądzić sąd

+18 / -17

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Przemas (gość)  •

Post powtórzony.

odpowiedzi (0)

skomentuj

osądzić sąd

+15 / -19

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Przemas (gość)  •

Post powtórzony.

odpowiedzi (0)

skomentuj

osądzić sąd

+18 / -17

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Przemas (gość)  •

Post powtórzony.

odpowiedzi (0)

skomentuj

osądzić sąd

+11 / -9

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Przemas (gość)  •

to jest wina sądu i głupiego sędziego lub sędziny, która wydała wyrok. przewodniczący składu orzekającego w tamtej sprawie z poczatku lat 90 powinien odpowiedzieć przed sądem (niezależnym, więc nie w Polsce !!!) za sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa na społeczeństwo poprzez wydanie wyroku łagodniejszego niż dożywocie.

odpowiedzi (0)

skomentuj