Menu Region

Radwańska poległa w Indian Wells

Radwańska poległa w Indian Wells

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Hubert Zdankiewicz

Prześlij Drukuj
Nie będzie pierwszego w tym roku półfinału. Agnieszka Radwańska w kiepskim stylu odpadła wczoraj z turnieju BNP Paribas w Indian Wells (z pulą nagród 4,5 mln dol.).
Najlepsza polska tenisistka przegrała nieoczekiwanie 6:7 (8-10), 4:6 z 42. na świecie 17-letnią Rosjanką Anastazją Pawliuczenkową.

W dodatku na własne życzenie, bo to zdecydowanie najgorszy występ Radwańskiej w tym turnieju. To znów była Agnieszka, którą chcielibyśmy oglądać jak najrzadziej. Ta z Monterrey, Dubaju i Melbourne (miejsc, gdzie odpadała w tym roku w pierwszych rundach). Niepewna, słabo serwująca, popełniająca seriami niewymuszone błędy. W całym meczu odnotowała ich 23, przy tylko 10 wygranych bezpośrednio piłkach.

- Po Agnieszce widać było wyraźnie, że nie doszła jeszcze do pełni formy po kłopotach ze zdrowiem, jakie ostatnio miała. Straciła tzw. wyczucie dystansu do piłki. Kiedyś to był jej atut, bezbłędnie odczytywała zamiary rywalki. Tym razem źle przewidywała, gdzie spadnie piłka, i w efekcie nie trafiała w nią czysto środkiem rakiety, co powodowało mniejszą kontrolę - tłumaczył po meczu trener Marty Domachowskiej Paweł Ostrowski (jego podopieczna przegrała w pierwszej rundzie Indian Wells właśnie z Pawliuczenkową).

- Stąd tak duża liczba błędów i panika w kluczowych momentach spotkania. Gdy widzisz, że ci ewidentnie nie idzie, zaczynasz się denerwować. To się zdarza nawet komuś tak mocnemu psychicznie jak Radwańska - dodał.

Pomimo kiepskiej dyspozycji Polki mecz trwał w sumie ponad półtorej godziny, bo Pawliuczenkowa była jeszcze bardziej zestresowana. Zwłaszcza w pierwszym secie, który rozpoczął się od prowadzenia 20-latki z Krakowa 3:1. Gołym okiem było widać, że rewelacyjnie spisująca się do tej pory w Kalifornii Rosjanka (w drugiej rundzie pokonała trzecią na świecie Serbkę Jelenę Janković) najzwyczajniej boi się Agnieszki. Zapewne doskonale pamięta lanie, które dostała od niej w trzeciej rundzie ubiegłorocznego Wimbledonu i porażkę w finale juniorskiego Roland Garros (w 2006 roku). Być może również ich pierwszy pojedynek, który stoczyły ze sobą pięć lat temu w półfinale... mistrzostw Śląska.

- Obie grały słabo. W kluczowych momentach Pawliuczenkowa zamykała jednak oczy i trafiała - dodał Ostrowski.

Dochodząc do ćwierćfinału, Radwańska powtórzyła swoje osiągnięcie sprzed roku. Wówczas przegrała z Rosjanką Swietłaną Kuzniecową, którą pokonała w tym roku w drugiej rundzie jej młodsza siostra Ula. Polka dostanie za to 64,7 tys. dol. i 250 pkt do rankingu WTA.

Rodzina Radwańskich przenosi się teraz do Miami, gdzie 25 marca rozpocznie się turniej Sony Ericsson Open (z pulą nagród 4,5 mln dol.). Agnieszka ma zapewniony start w turnieju głównym, Ula (podobnie jak Domachowska) będzie musiała grać w eliminacjach.

W nocy o półfinał w Indian Wells walczyli jeszcze Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski. Rywalami polskich deblistów byli amerykańscy bliźniacy Bob i Mike Bryanowie.

Zagrały również Serbka Ana Ivanović z Austriaczką Sybille Bammer. Lepsza z tej pary zmierzy się z Pawliuczenkową.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się